
🚨Dwa guzy w głowie malutkiej Różyczki – błagamy o ratunek❗️
Cel zbiórki: Nierefundowane leczenie onkologiczne, lot medyczny
Cel zbiórki: Nierefundowane leczenie onkologiczne, lot medyczny
Aktualizacje
Ogromna kwota za życie mojej córeczki... BŁAGAM O POMOC❗️
Jestem załamana... Nie wiem już co robić i gdzie szukać pomocy. Stan Róży jest tak krytyczny, że szpitale za granicami odmawiają nam wsparcia. Ostatnia nadzieja pozostaje w Barcelonie...
Czekam na konsultację z lekarzem z hiszpańskiego szpitala. Wtedy okaże się, kiedy możemy lecieć po ratunek. Jednak już teraz wiemy, że pasek zbiórki przekroczył MILION ZŁOTYCH...

W Polsce nie ma już dla nas ratunku. Lekarze podają tylko leki przeciwbólowe i każą mi się z nią żegnać. A ja patrzę na moje maleństwo i widzę jej wolę walki. Walczę razem z nią i dla niej!
Róża zachorowała, gdy miała 2 miesiące... Od 10 miesięcy przebywa w szpitalu. W tym czasie guz urósł z 2 centymetrów do 7! Musimy jak najszybciej znaleźć się Barcelonie, by uratować ten malutki skarb!
Ja nie proszę, ja błagam. Musimy uzbierać potrzebną kwotę, nie możemy pozwolić, by pieniądze stanęły na drodze do wyleczenia mojej córki...
Marta, mama
Mamy nową diagnozę – walczymy o życie malutkiej Różyczki❗️❗️❗️
"Guz w okolicy skrzyżowania nerwów wzrokowych, z niejednorodnym, głównie obwodowym, wzmocnieniem kontrastowym." – tak brzmi wyrok Róży. Mojej 11-miesięcznej córeczki, która cały czas walczy o życie... Czy zdążę ją uratować?
Wysłaliśmy wyniki do Tubingen. Czekamy na najważniejszą w ostatnich tygodniach informację – czy lekarze podejmą się operacji Róży.

Chciałabym, by jedna z naszych walk – o życie mojej malutkie córeczki, była tą wygraną. Nie chcę nawet myśleć, co się stanie, jeśli nie uda nam się zebrać potrzebnej kwoty... A już teraz wiem, że będzie olbrzymia!
Najbardziej przeraża mnie to, że życie Róży zależne jest od pieniędzy. Proszę, pomóżcie mi wyrwać moje dziecko z onkologicznego koszmaru! Ona jest całym moim światem...
Mama
RÓŻA NA OIOM-ie❗️❗️❗️Zrozpaczona mama błaga o ratunek dla chorej córeczki❗️
Ostatnie dni to koszmar, z którego chciałabym się jak najszybciej obudzić. Tak bardzo się boję, co będzie dalej. Łzy same cisną się do oczu, gdy widzę mój malutki skarb, podłączony do kilkunastu kabelków, dzięki którym żyje...
Córeczka ma gronkowca. Zainfekowany został też dren. Róża bardzo cierpi, ma mnóstwo siniaków, a z jej głowy schodzi skóra od wkłuć i przez dociskanie kabelków... Na domiar złego u malutkiej zdiagnozowano wirusa RSV.

Od kilku dni czuwam przy córeczce. Nie spuszczam z niej wzroku, I cały czas wierzę, że wszystko się jakoś ułoży...
Niestety, opuszczenie OIOM-u nie oznacza końca walki. Guzy w głowie nie maleją... A my nadal czekamy na informację o tym, jak leczyć moje maleństwo. Nie mogę pozwolić na to, by zabrakło środków na ratowanie jej życia. Dlatego cały czas błagam o pomoc!

Róża jest w krytycznie ciężkim stanie, nie widzi, jest sparaliżowana... Wiara w Was trzyma mnie przy życiu. Wiara w to, że wspólnymi siłami wygramy.
Dlatego błagam – udostępnij, wesprzyj, pomóż... Tu liczy się każda minuta!
Mama Różyczki
Opis zbiórki
Po narodzeniu Różyczki wszystko było dobrze. Cieszyliśmy się wspólnym czasem, jej bracia bardzo czekali na pojawienie się młodszej siostry w domu. Niestety, po 6 tygodniach rozpoczął się dramat, który trwa do dziś… Jeśli nie zadziałamy – moje córeczka może odejść na zawsze. A takiej straty nie zniosę!
Myślałam, że złe samopoczucie córeczki spowodowane jest bólem rączki po szczepieniu. Miałam nadzieję, że to minie tak jak u jej starszego rodzeństwa. Jednak po tygodniu ciągłego płaczu i wymiotach po każdym jedzeniu czułam, że dzieje się coś niedobrego. Położna powiedziała, że Róża ma wodogłowie i musimy jak najszybciej udać się do szpitala…

Gdy lekarz zobaczył Różę, chwycił za telefon i powiedział słowa, które zapamiętam do końca życia: “Pilne! Operacja na ostro, szybko postępujące wodogłowie u 2-miesięcznego dziecka”
W ten sam wieczór córka miała w głowie zastawkę, która uratowała jej życie. Po operacji specjaliści wykonali także rezonans głowy i okazało się, że rezonans nie jest naszym największym problemem. W głowie córki, a dokładnie w pniu mózgu znajduje się guz, którego kształtu jeszcze nigdy w życiu lekarze nie widzieli…
Razem z diagnozą pojawił się kolejny objaw – pierwszy atak padaczki. Róża wyglądała jakby umarła. Myślałam, że to koniec, że straciłam ją, że pożegnanie nastąpiło tak nagle…
Po mocnym ataku zostaliśmy przewiezieni na oddział onkologii. Nikt nie miał pewności co to za guz. Chemia została podana eksperymentalnie, ale zadziałała. Po pierwszym wlewie Róża poczuła się lepiej, jej samopoczucie bardzo się poprawiło. Odzyskałam nadzieję, która po 3 tygodniach została mi brutalnie zabrana.
Przy kolejnym wlewie stan bardzo się pogorszył. Okazało się, że guz znacząco urósł, a ataki padaczki się nasiliły. Córeczka bardzo osłabła, przestała trzymać główkę, mniej się uśmiechała… Mimo ogromnego ryzyka została przeprowadzona biopsja, która wykazała brak komórek nowotworowych. Lekarze jednak nie dali za wygraną, zostały wysłane kolejne próbki – wynik taki sam. Jeszcze jedna biopsja i analiza pod kątem rodzaju guza i badań genetycznych.
Z kolejnym wynikiem pojawił się cios rozbrajający serce na milion kawałków. Najpierw okazało się, że to gwiaździak – najczęściej występujący glejak. A w grudniu, gdy lekarze załamywali ręce i nie wiedzieli, jak nas leczyć, dostaliśmy wyniki badań genetycznych, w których okazało się, że główce mojej maleńkiej córeczki są dwa guzy – gwiaździak i wyściółczak.

Z jednej strony znamy diagnozę i wiemy, że potrzebne są dwa bardzo drogie leki na mutację. Z drugiej, lekarze nigdy nie mieli do czynienia z tak zaawansowanymi chorobami u kilkumiesięcznego dziecka…
Jestem załamana i nie wiem, co robić. 12-letni Gracjan i 4-letni Oktawian tęsknią za siostrzyczką i za mną – mamą, która czuwa przy szpitalnym łóżku Róży. Ostatni raz w domu razem byliśmy w październiku 2022 roku na 3 dni… Od tego czasu żyjemy w rozłące, jednak cały czas z wiarą, że wszystko będzie dobrze.
Cały czas czekamy na koszty leczenia, jednak już teraz wiem, że kwoty będę liczone w setkach tysięcy. Dlatego jestem tu i błagam Cię o pomoc… To ostatnia nadzieja na życie mojej córki.
Marta, mama
*Kwota zbiórki jest szacunkowa.

➤ Zbiórkę dla Różyczki możesz wspierać poprzez LICYTACJE NA FACEBOOK'U (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowaX zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Armia Nadusi pomaga Rozyczce
- Wpłata anonimowaX zł
- Ewa12 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytacje Różyczki
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Aldona1 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Lista obecności Różyczki