Weronika Nakonieczna - zdjęcie główne

Nieznana choroba odebrała mi wszystko! Potrzebna pilna diagnostyka!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, dalsza diagnostyka

Organizator zbiórki:
Weronika Nakonieczna, 21 lat
Międzyrzecz, lubuskie
Ataksja rdzeniowo-móżdżkowa typu 17, obniżona ostrość wzroku
Rozpoczęcie: 20 maja 2024
Zakończenie: 26 lutego 2026
98 817 zł
WesprzyjWsparły 893 osoby
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0568915
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0568915 Weronika
Dostępne metody płatności:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regularne wsparcie daje Weronice poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, dalsza diagnostyka

Organizator zbiórki:
Weronika Nakonieczna, 21 lat
Międzyrzecz, lubuskie
Ataksja rdzeniowo-móżdżkowa typu 17, obniżona ostrość wzroku
Rozpoczęcie: 20 maja 2024
Zakończenie: 26 lutego 2026

Aktualizacje

  • Nowa diagnoza, nowe potrzeby... Pomóż mi!

    Długo żyłam w niepewności. Lata mijające pod znakiem bólu, niepokoju i bez odpowiedzi. Każdy dzień był jak walka na oślep, wiedziałam, że coś się dzieje w moim ciele, ale nikt nie potrafił powiedzieć, co dokładnie. To uczucie bezsilności, kiedy choroba powoli odbiera ci sprawność, a lekarze rozkładają ręce, było dla mnie codziennością…

    W lutym tego roku trafiłam do Szpitala Klinicznego w Poznaniu. To właśnie tam, po wielu latach szukania pomocy, lekarze postanowili zawalczyć o prawdę. Przeszłam szereg specjalistycznych badań, w końcu, po tak długim czasie, usłyszałam diagnozę. W maju poznałam przeciwnika, z którym przyszło mi się mierzyć. Była to ataksja rdzeniowo-móżdżkowa typu 17. Rzadka, postępująca i niestety nieuleczalna...

    To był jeden z najtrudniejszych momentów w moim życiu. Bo jak pogodzić się z myślą, że choroba, która zabiera Ci niezależność, mowę, równowagę i sprawność, będzie tylko postępować? Że nie ma na leku, który ją zatrzyma? Ale wiem jedno, nie mogę się poddać. Nie teraz.

    Choć ataksji nie da się wyleczyć, można spowolnić jej rozwój. Rehabilitacja, intensywna, systematyczna, prowadzona w specjalistycznych ośrodkach, jest kluczem. Tak samo jak stymulacja lekowa, konsultacje u neurologów i innych specjalistów, którzy pomagają mi zachować to, co jeszcze mogę, samodzielność, kontakt z bliskimi i godność.

    Niestety, wszystkie te działania wiążą się z ogromnymi kosztami... Wiem, że już raz mi pomogliście i to dzięki Wam mogłam przejść ten najtrudniejszy czas. Dziś jednak ponownie potrzebuję Waszej pomocy…

    Z całego serca proszę, pomóżcie mi nadal walczyć, bym nie musiała bać się każdego kolejnego dnia. By moje jutro nie było przepełnione tylko strachem, ale i nadzieją, że w tej chorobie nie jestem sama...

    Weronika

Opis zbiórki

Moje wejście w dorosłość było trudniejsze niż u moich przyjaciół. Jak oni, miałam wielkie plany, marzenia i cele. Dziś po mojej największej pasji pozostały tylko zdjęcia. Nieznana choroba neurologiczna wyszarpała z mojego życia całą radość. Pozostało tylko cierpienie i niepewność tego, co przyniosą kolejne dni…

Od dziecka kochałam spędzać czas aktywnie. Zawsze lubiłam biegać, ale największą radość czerpałam z muzyki i tańca. Lekkość, która wówczas mi towarzyszyła, była nie do opisania. Tylko wtedy czułam, że żyję naprawdę. Razem z moim zespołem braliśmy udział w licznych konkursach, zawodach oraz balach charytatywnych. Byliśmy jak rodzina. Szczęście skończyło się, kiedy z dnia na dzień trafiłam na wózek inwalidzki… Kiedyś pomagałam innym, dziś to mi potrzebne jest wsparcie…

Weronika Nakonieczna

Diagnostyka mojej nieznanej dotąd choroby trwa od ponad dwóch lat. To wtedy zaczęła dawać swoje pierwsze niepokojące symptomy. Widziałam znacznie gorzej, coraz częściej odczuwałam też zmęczenie. Choroba postępowała i nikt nie był w stanie mi pomóc. Bardzo źle się z tym czułam. Martwiłam się, że pewnego dnia nie będę mogła tańczyć. Nikt nie przygotował mnie na to, że pewnego dnia stracę możliwość swobodnego poruszania!

Dziś nadal nikt nie wie, co mi jest. Lekarze podejrzewają nowotwór, jednak potwierdzenie tej diagnozy wymaga kolejnych specjalistycznych badań. Próbuję poruszać się o własnych siłach, jednak to bardzo trudne. Życie ułatwia mi wózek inwalidzki, jednak nadal nie mogę się pogodzić z utratą sprawności. Jeszcze niedawno pracowałam, spełniałam marzenia. Dziś moje dni wypełnia stres o własne zdrowie. Moje życie zamieniło się w koszmar, z którego nie sposób się obudzić…

Widzę przyszłość w samych szarych barwach. Badania są coraz droższe, a ja tracę wiarę, że kiedyś będzie lepiej. Powinnam chodzić na rehabilitację, jednak jej koszt mnie przygniata. Chciałabym się dowiedzieć, jaka choroba odebrała mi mój życiowy optymizm. Teraz najważniejsze jest, żebym uratowała samą siebie. Potrzebna mi w tym jednak Wasza pomoc! Błagam, liczy się każda złotówka!

Weronika

Wybierz zakładkę
Sortuj według