Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

"Synku, zrobię wszystko, by choroba nie zabrała Ci mamy..." Pomagamy Weronice

Weronika Rybus
Zbiórka zakończona

"Synku, zrobię wszystko, by choroba nie zabrała Ci mamy..." Pomagamy Weronice

Cel zbiórki:

Leczenie eksperymentalne w Immucura Med

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Weronika Rybus, 32 lata
Koszalin, zachodniopomorskie
Czerniak złośliwy skóry
Rozpoczęcie: 20 Czerwca 2022
Zakończenie: 24 Lipca 2022

Opis zbiórki

AKCJA TAKA- POKONAMY CZERNIAKA!

Czerniak z dnia na dzień rośnie w siłę i zabiera Antosiowi mamę! Pomóżmy Weronice wrócić do zdrowia. Cieszyć się widokiem dorastającego synka i kochającego męża!

Na czerniaka zachorowałam w 2013 roku. Niewinny pieprzyk na mojej szyi okazał się najgorszym nowotworem skóry. Z dnia na dzień zawalił mi się świat... Miałam zaledwie 23 lata... Moje beztroskie, szalone życie studenckie zamieniło się w koszmar onkologii. Chorobę udało się zatrzymać. Przeszłam operację usunięcia węzłów chłonnych oraz radioterapię szyi. Los okazał się jednak bardzo przewrotny. Kilka tygodni po zakończonym leczeniu poznałam mojego przyszłego męża. Zakochaliśmy się w sobie niemalże od razu i wiedzieliśmy, że to ze sobą chcemy spędzić resztę życia. Straciłam zdrowie, spokój ducha, beztroską młodość, ale zyskałam coś znacznie piękniejszego - miłość. A ona z dnia na dzień rozkwitała w nas. Byliśmy przeszczęśliwi! Niespełna rok później wzięliśmy ślub, a w sierpniu 2018 roku spełniło się nasze największe marzenie- urodził nam się zdrowy, śliczny, silny synek! Lekarze dali nam kilkakrotnie zielone światło i zapewniali, że po tylu latach ciąża jest bezpieczna. Mimo tych zapewnień bardzo bałam się odebrać kontrolne wyniki badań. Tego jak mój układ odpornościowy poradził sobie z wyzwaniem i czy czerniak nie wykorzystał sytuacji, aby przejąć panowanie...

Miałam za dużo do stracenia i myśl, że mogłoby mi to zostać odebrane, przerażała mnie. Wyniki badań niestety okazały się okrutne, a moje koszmary rzeczywistością. Pojawiły się guzy ponad 4-centymetrowe w klatce piersiowej. Nigdy nie zapomnę tego dnia... Trzymałam na rękach swój największy skarb, mojego synka, a w głowie milion myśli. Jak ta kruszynka poradzi sobie beze mnie? Tym razem wiedziałam, że jesteśmy w tym wszystkim razem i wspólnymi siłami pokonamy tego potwora!

Weronika Rybus

Przeszłam operację usunięcia guzów, rozpoczęłam immunoterapię, na którą mój układ odpornościowy pięknie zareagował! Chorobę znów udało się zatrzymać! Po dwóch latach remisji lekarze zaproponowali mi tzw. wakacje terapeutyczne. Odstawienie immunoterapii. Twierdzili, że nie powinnam narażać się na tak silne leki, skoro choroba jest w odwrocie. Wszystkie badania obrazowe potwierdzały, że jestem zdrowa, a moje komórki pamięci przez dwa lata terapii nauczyły się radzić sobie z intruzem. Lekarze zapewniali mnie, że w przypadku nawrotu choroby można powrócić do leczenia.

"Wakacje" trwały zaledwie cztery miesiące, a na onkologię wróciłam z guzem na kręgosłupie... Zaczęłam ponownie brać leki immunoterapeutyczne, ale czerniak zdążył wyrobić sobie już na nie oporność. Każde kolejne badanie to potwierdzało i pojawiały się nowe przerzuty. Obecnie mam w jamie brzusznej, płucach oraz w mózgu. Immunoterapia została odstawiona. Lekarze mogą zaproponować mi już wyłącznie chemioterapię, która, jak wiadomo od lat, na czerniaka nie działa.

Weronika Rybus

Jesteśmy załamani. Sinusoida skrajnych emocji... Ogrom szczęścia, który mamy przeplata się z ogromnym nieszczęściem, które nas spotkało... Pojawiło się jednak światełko w tunelu! Znaleźliśmy terapię komórkami dendrytycznymi w Berlinie, w której mogłabym wziąć udział!  To moja ostatnia deska ratunku! Niestety jej koszt to około 200 tysięcy złotych. Dlatego proszę Was o pomoc!

Wierzę, że wspólnie to uzbieramy! Wyzdrowieję i uda mi się wychować synka! Patrzeć jak dojrzewa, zmienia się w mężczyznę... Tak bardzo nie chcę, aby mój syn kojarzył mamę wyłącznie z opowieści... Tak bardzo chciałabym, abyśmy wspólnie z Piotrkiem mogli wychować nasz największy skarb! Moich chłopaków kocham najmocniej na świecie i zrobię wszystko, wytrzymam wszystko, aby tylko być z nimi jak najdłużej! Błagam Was o pomoc! 

Weronika

Obserwuj ważne zbiórki