W dorosłość weszłam z rakiem. Pomóż mi go pokonać!

Potrzebujący zweryfikowany przez Fundację Siepomaga
254 084 zł
Wsparło 3 849 osób
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0063925 Weronika
Zbiórka na cel
Leczenie i rehabilitacja

Weronika Skórzewska, 19 lat

Szczecin-Załom, zachodniopomorskie

Mięsak jamy brzusznej z przerzutami

Rozpoczęcie: 4 Marca 2020

09 Listopada 2020, 17:14
Walczymy o życie Weroniki – nasze oszczędności się kończą...

Leczenie Weroniki trwa od ponad roku i niestety rak nie daje za wygraną. Kiedy wydawało się, że wszystko ma się ku lepszemu, nastąpiła progresja choroby, czyli mutacja nowotworu. Leki przestały działać, organizm po kilku miesiącach się uodpornił. Ból, strach, obawy i cierpienie powróciły. Weronika w ciężkim stanie ponownie trafiła do szpitala. Guzy zaczęły rosnąć... Lekarz prowadzący na wszelkie sposoby starał się znaleźć odpowiedni lek. Weronika ponownie przeszła operację. W końcu dość dobrze zareagowała na leki...

Weronika Skórzewska

W ostatnim czasie znaleźliśmy nową metodę leczenia – badania molekularne komórek macierzystych. Niestety koszty są ogromne. Leczenie i badania są możliwe tylko w Niemczech, w prywatnej klinice. W Polsce diagnoza nowotworu Weroniki postawiona jest na jednej płaszczyźnie, w Niemczech rozłożona jest na trzy i jest możliwość wykrycia, dlaczego nowotwór mutuje.

Jest szansa na wyzdrowienie, lecz obejmuje ona kosztowne wizyty w Niemczech, badanie molekularne, leki co miesiąc... W tej sytuacji sami sobie nie poradzimy. Do tego doszły koszty diety, która musi być wprowadzona z powodu podwyższonego cholesterolu i trójglicerydów spowodowanych chemią.

Na bieżąco opłacamy leczenie, ale nasze oszczędności się kończą, dlatego błagamy o pomoc, aby leczenie Weroniki mogło być kontynuowane. To nasza jedyna nadzieja...

Mama Weroniki

Mam 18 lat i całe życie przed sobą. Mam też raka, z którym walczę o to, aby to życie mogło trwać. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że aż tak brutalną chorobą jest nowotwór złośliwy. Nie wiedziałam, że to cierpienie, ból i walka o każdy dzień. Nigdy też nie spodziewałam się, że będę musiała pisać taki apel i opowiadać swoją bolesną historię. To trudne, ale nie mam wyjścia...

Moja walka trwa już kilka długich miesięcy. W lipcu ubiegłego roku trafiłam do szpitala w Szczecinie z bólem brzucha i wymiotami. Po badaniu USG okazało się, że mam prawdopodobnie guza w jamie brzusznej i miednicy. Bałam się, ale chyba jeszcze wtedy nie zdawałam sobie sprawy, z jak okrutną diagnozą przyjdzie mi się zmierzyć. Zostałam przewieziona do innego szpitala, gdzie wykonano tomografię komputerową z kontrastem. Następnego dnia leżałam już na stole operacyjnym...

Przeszłam operację usunięcia guza i części jelita cienkiego. Razem z rodzicami nie byliśmy w stanie uwierzyć w to, że z właściwie z dnia na dzień choroba wyrządziła nam tak wiele złego. Operacja na szczęście przebiegła bez komplikacji. Po niej dwa tygodnie czekaliśmy na wynik badania histopatologicznego – dwa najtrudniejsze tygodnie w naszym życiu. Wynik był wstępem do mojego koszmaru – guz złośliwy…

Kolejne cztery tygodnie czekałam na kolejne wyniki stwierdzające, z jakiego rodzaju nowotworem mamy do czynienia. Niestety to mięsak układu krwiotwórczego – bardzo rzadki i bardzo złośliwy nowotwór… W gabinecie lekarskim zwalił mi się świat – usłyszałam, że rokowania są złe. Od razu rozpoczęto chemioterapię i zlecono badania pod kątem białaczki. Kiedy rozpoczynałam pierwszy cykl chemii, bałam się. Nie wiedziałam, jak nią zniosę i jak ciężkie tygodnie mnie czekają...

Doktor prowadzący doszukiwał się podobnych przypadków w innych państwach i kontaktował z innymi lekarzami. Dzięki temu zakwalifikowałam się do badań klinicznych leku, który zatrzymuje rozwój mojej choroby – duże guzy znacznie się zmniejszyły. Leczenie działa, ale trzeba je kontynuować!

Niestety, refundacja została cofnięta. Za lek musimy płacić sami, a miesięczny koszt to aż 25 tysięcy złotych miesięcznie. Mnie i mojej rodziny nie stać na taki wydatek, a leczenie to moja jedyna szansa...

Chcę żyć – obiecałam to sobie i swoim bliskim. Chociaż czasem odchodzę od zmysłów, wiem, że nie mogę się poddać i muszę z całych sił walczyć z chorobą. Cały czas marzę, aby kiedyś zostać lekarką weterynarii i wierzę, że jeszcze kiedyś będzie to możliwe. Proszę, pomóż, abym wreszcie mogła zapomnieć o raku…

Weronika

Potrzebujący zweryfikowany przez Fundację Siepomaga
254 084 zł
Wsparło 3 849 osób
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0063925 Weronika