

Zanim dojdzie do operacji potrzebne jest specjalistyczne leczenie! Pomóż!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, środki higieniczne, dieta
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, środki higieniczne, dieta
Opis zbiórki
Kiedy po poronieniu dowiedziałam się, że znów noszę pod sercem dziecko, płakałam ze szczęścia. Wierzyłam, że tym razem los się do nas uśmiechnie. Ciąża przebiegała książkowo, nic nie wskazywało na to, że nasze życie w jednej chwili zamieni się w niekończącą się walkę o każdy oddech naszej córeczki.
Weronika przyszła na świat w ciszy. Zamiast pierwszego krzyku, niepokój. Zaczęła sinieć, saturacja spadała, lekarze w pośpiechu zabrali ją na badania. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam słowa, których żadna matka nigdy nie chce usłyszeć: "Pani córka ma ciężką wadę serca".
Zaraz po porodzie trafiła do inkubatora, a kilka dni później do szpitala w Prokocimiu. Tam poznaliśmy prawdę, Weronika ma bardzo złożoną wadę serduszka, która zagraża jej życiu. W wieku zaledwie trzech tygodni przeszła pierwszą operację, rekonstrukcję łuku aorty i założenie bandingu na pniu płucnym. Od tego dnia zaczęło się nasze nowe życie, życie na walizkach, między oddziałami, badaniami, salami operacyjnymi i strachem o to, czy jej serduszko zniesie kolejny zabieg.
Za Weroniką już dwie poważne operacje serca, dwa cewnikowania i liczne zabiegi. Ostatni, we wrześniu, miał być tylko rutynowym doprężeniem stentów. Wyszliśmy ze szpitala z kolejną, druzgocącą diagnozą: tętniak łuku aorty. Lekarze mówią jasno to bardzo niebezpieczne. Każdy dzień to tykająca bomba.

Jakby tego było mało, nasza córeczka zmaga się również z zespołem Downa i zespołem Alagille’a (Żiderta), potwierdzonym genetycznie. Ma uszkodzoną wątrobę, słabe napięcie mięśniowe, problemy hematologiczne i endokrynologiczne. Mimo to każdego dnia walczy z uśmiechem, który rozdziera serce.
Dziś Weronika ma 14 lat. To cud, że wciąż jest z nami. Przed nami kolejna operacja serca, bardzo ryzykowna, ale konieczna, by mogła żyć. Zanim do niej dojdzie, musimy przygotować córeczkę, wyleczyć ząbki, wykonać tomografię, przejść szereg badań, rehabilitacji i konsultacji. To wszystko kosztuje ogromne pieniądze, a nasz świat już dawno stanął na głowie.
Przez lata próbowaliśmy radzić sobie sami, ale dziś już nie dajemy rady. Nie proszę o luksus, proszę o życie mojego dziecka. Każda złotówka to nadzieja, że Weronika znów się uśmiechnie. Każde udostępnienie to szansa, że ktoś jeszcze usłyszy o jej walce.
mama Weroniki
- Dorota Samolej i Ryszard100 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Ola300 zł
- AiM50 zł
- Aga500 zł