
Zaatakował mnie złośliwy NOWOTWÓR krtani❗️A ja tak bardzo chcę żyć... Proszę, pomóż mi!
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, zakup sprzętu medycznego
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, zakup sprzętu medycznego
Opis zbiórki
Mam na imię Wiesław. 4 lutego 2026 roku zmienił moje życie na zawsze. Trafiłem na SOR, bo nie mogłem złapać powietrza – dusiłem się! Wynik tomografii był bezlitosny. ZŁOŚLIWY RAK KRTANI. Rozpętało się prawdziwe piekło, myślałem, że to koniec. Ale wciąż tu jestem i bardzo chcę żyć! Błagam, przeczytaj moją historię i pomóż mi dalej walczyć...
Gdy tylko otrzymałem diagnozę, w trybie pilnym przewieziono mnie do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu. Od razu trafiłem na stół operacyjny. Lekarze wstawili mi rurkę laryngostomijną, żebym się nie udusił, a także założyli mi PEG-a. Nie mogę już normalnie jeść. Przyjmuję tylko odżywki bezpośrednio do żołądka.
Specjaliści jednogłośnie uznali, że MUSZĘ przejść operację całkowitego usunięcia krtani. Niestety byłem za słaby. Ważyłem tylko 44 kilo – to mnie zdyskwalifikowało. Przez kilka miesięcy starałem się zrobić wszystko, by wzmocnić organizm i dożyć do operacji. Zabieg odbył się 10 marca 2026. Usunięto mi całą krtań i dolną część gardła, a w jego miejsce wszczepiono mi uzupełnienie z prawego uda.

Niestety to nie koniec problemów. Dodatkowo okazało się, że mam guzka na prawym płacie tarczycy. Jestem pod obserwacją endokrynologa i czekam na dalsze decyzje w tej sprawie. Przeszedłem też serię badań i konsultację z pulmonologiem w związku z częstymi dusznościami, które ostatecznie potwierdziły przewlekłą zaporową chorobę płuc. Moje płuca są bardzo zniszczone, dlatego wymagam leczenia specjalistycznym lekiem wziewnym, który jest bardzo drogi.
Prawdę mówiąc, jestem w rozsypce. Nie mogę odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Zawsze byłem energicznym człowiekiem, a dziś nie mogę się nawet podnieść z łóżka. Przed laty zajmowałem się schorowanym bratem i mamą. Dziś oni odeszli, a ja zostałem sam. Moja sytuacja finansowa jest bardzo trudna, a koszty dojazdów do szpitala, leków, wizyt u specjalistów i wszelkich sprzętów medycznych zwyczajnie mnie przerastają. Stan zdrowia nie pozwala mi na podjęcie pracy mimo, że bardzo bym chciał.

Chciałbym wrócić do życia, do ludzi... Ale po usunięciu krtani nie mówię. Bardzo brakuje mi kontaktów z innymi. Co prawda mam laryngofon, ale w moim przypadku nie spełnia swojej funkcji. Nie stać mnie na laptop z oprogramowaniem do komunikacji alternatywnej. Moją jedyną formą kontaktu ze światem jest pisanie, najczęściej na kartce. Niestety, gdy na ulicy podaję komuś kartkę, to nikt nie chce jej nawet przeczytać. Każdy myśli, że to jakaś reklama albo że żebrzę. A ja chcę tylko o coś zapytać...
Czasem zastanawiam się, czym sobie zasłużyłem na tak paskudny los... Zawsze starałem się być dobrym człowiekiem. Dziś z pokorą staję przed Wami w nadziei, że znajdą się ludzie, którzy zechcą mnie wesprzeć. Zawsze wierzyłem, że dobro wraca. Dziękuję za każdą złotówkę. To naprawdę wiele dla mnie znaczy.
Wiesław
- Wpłata anonimowaX zł
Basia50 zł- Irena50 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- PWS7 zł