Wiesław Lyson - zdjęcie główne

UDAR próbował ZABIĆ mojego męża – pomocy❗️

Cel zbiórki: Turnus rehabilitacyjny

Zgłaszający zbiórkę:
Wiesław Lyson, 66 lat
Zabrze, śląskie
Stan po udarze, stan po kraniotomii prawostronnej z usunięciem krwiaka śródmózgowego, niedowład połowiczy lewostronny
Rozpoczęcie: 2 grudnia 2024
Zakończenie: 7 czerwca 2026
17 861 zł(8,2%)
Do końca: 8 dniBrakuje 199 927 zł
WesprzyjWsparło 466 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0726059
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Cel zbiórki: Turnus rehabilitacyjny

Zgłaszający zbiórkę:
Wiesław Lyson, 66 lat
Zabrze, śląskie
Stan po udarze, stan po kraniotomii prawostronnej z usunięciem krwiaka śródmózgowego, niedowład połowiczy lewostronny
Rozpoczęcie: 2 grudnia 2024
Zakończenie: 7 czerwca 2026

Aktualizacje

  • Przeżyliśmy istny horror... Mój mąż jednak wciąż walczy o swoje życie. Proszę, pomóż mu!

    Nigdy nie przypuszczałam, że nasze życie zmieni się tak dramatycznie. Dziś jako żona Wiesława zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc dla człowieka, który od wielu miesięcy każdego dnia toczy heroiczną walkę o życie, sprawność i możliwość normalnego funkcjonowania.

    Mój mąż zawsze był człowiekiem niezwykle silnym i walecznym. Przez całe swoje życie zawodowe pomagał innym jako ratownik górniczy w Kopalni Zabrze-Makoszowy. Wielokrotnie ryzykował własnym zdrowiem i życiem, by ratować innych ludzi. Dziś to on potrzebuje pomocy i wsparcia.

    Po ciężkim wylewie i operacji mózgu trafiliśmy do Polskiego Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej Votum w Krakowie z ogromną nadzieją, że rehabilitacja pozwoli mężowi wrócić do zdrowia. Gdy pojawiły się pierwsze, minimalne postępy, okazało się, że w mózgu Wiesława nadal znajduje się krwawiący guz nowotworowy. Ta informacja spadła na nas jak wyrok. Konieczne były kolejne operacje, następne pobyty w szpitalach i nieustanna walka o życie.

    Za nami długie miesiące cierpienia, dramatycznych chwil i ciągłego strachu. Wiesław przeszedł kolejne operacje neurochirurgiczne, zatrzymanie krążenia po zatkaniu rurki tracheostomijnej, pobyty na OIOM-ie, leczenie onkologiczne oraz liczne hospitalizacje związane z powikłaniami po żywieniu dojelitowym z powodu przyrośnięcia PEG-a do ściany żołądka.

    Każdy dzień przynosił nowy ból i nowe zagrożenie. A jednak wydarzył się cud…

    Wiesław Lyson

    Pomimo paraliżu po wylewie Wiesław zaczął poruszać ręką i nogą, a nawet chodzić. To daje nam ogromną nadzieję i siłę do dalszej walki. Niestety największym problemem nadal pozostaje rurka tracheostomijna, która wielokrotnie zagrażała jego życiu. Mąż nie może mówić, nie może normalnie funkcjonować bez specjalistycznego sprzętu i stałej opieki.

    Dziś największym marzeniem Wiesława jest odzyskać możliwość oddychania i mówienia bez rurki. Lekarze dają nadzieję na operację zwężonej krtani, struny głosowe nie są uszkodzone. To dla nas światełko w tunelu. Niestety koszty leczenia, zabiegów, specjalistycznej opieki, dojazdów i codziennego funkcjonowania przekraczają nasze możliwości.

    Od początku choroby jestem przy mężu każdego dnia i każdej nocy. Czyszczę rurkę tracheostomijną, zmieniam opatrunki, czuwam, by znów nie doszło do tragedii. Wiesław ma ogromną wolę walki, ale psychicznie bardzo cierpi przez brak możliwości mówienia i normalnego życia.

    Dlatego z całego serca proszę Państwa o pomoc dla mojego męża. Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo daje nam nadzieję, że Wiesław odzyska głos, sprawność i spokój po miesiącach cierpienia. Dobro naprawdę wraca! Dziś my prosimy o nie dla człowieka, który przez całe życie ratował innych.

    Dziękujemy wszystkim Darczyńcom za okazane serce, wsparcie i każdą przekazaną złotówkę. Dzięki Państwa pomocy Wiesław ma szansę dalej walczyć o życie i powrót do normalności.

    Z wdzięcznością.

    Hanna, żona Wiesława

Opis zbiórki

W tym roku obchodziliśmy z Wiesławem 40. rocznicę małżeństwa. Bardzo wiele przez te lata się zmieniło, jednak nasza miłość i wzajemny szacunek do siebie pozostawały niezmienne. Niestety, zamiast cieszyć się spokojną starością, musimy zmagać się ze STRASZNĄ chorobą, która spadła na mojego męża…

Wszystko zaczęło się 26 października 2024 roku. Mąż od rana źle się czuł, mówił, że nie jest nawet w stanie założyć butów, a niedługo potem się przewrócił! Trzeba było wezwać karetkę.

W szpitalu okazało się, że to udar z rozległym wylewem krwi do mózgu! Lekarze powiedzieli mi, że mąż jest w stanie krytycznym i że każda doba może przynieść pogorszenie. To były najstraszniejsze dni w moim życiu. Bałam się i modliłam o Wiesława. Nie chciałam dopuścić do siebie myśli, że to nasze ostatnie wspólne chwile...

Wiesław Lyson

Na szczęście pojawił się cień szansy – po trzech dniach przetransportowano męża do szpitala w Bytomiu. Tamtejszy ordynator neurochirurgii podjął się operacji głowy i wykonał zabieg kraniotomii. Potem Wiesław został przeniesiony na oddział Intensywnej Opieki Medycznej do Gliwic. 

Mimo przebytej operacji nie mogłam jeszcze odetchnąć z ulgą. Mąż w dalszym ciągu był utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej, a rytm jego oddechu wyznaczał respirator. 

Wiesław Lyson

Mnie z rozpaczy ratowała wiara i modlitwa. Codziennie z drżeniem serca dowiadywałam się w szpitalu, jaki jest stan męża. Sytuacja powoli się stabilizowała, a lekarze podjęli próbę wybudzania i odłączenia Wiesława od respiratora. Niestety, samodzielne oddychanie się nie powiodło i konieczny był zabieg tracheotomii. Lekarze założyli również PEG.

Po trzech tygodniach mąż był gotowy, by rozpocząć wielokierunkową rehabilitację, mającą na celu usprawnienie praktycznie wszystkich jego funkcji życiowych. Udar spowodował ogromne spustoszenie w organizmie Wiesława. W konsekwencji mąż nie mówi, nie je, jest całkowicie leżący i ma sparaliżowaną lewą stronę ciała. W dodatku bardzo dużo kaszle i nie może spać…

Wiesław Lyson

Widzę, że jest w nim ogromna wola walki i wewnętrzna siła, jednak to nie wystarczy! Wiesław potrzebuje specjalistycznej opieki i intensywnej rehabilitacji, na które mnie po prostu nie stać. Turnus rehabilitacyjny to koszt ponad 34 tys. zł miesięcznie. Nie jestem w stanie samodzielnie udźwignąć takiego wydatku. Dzięki zaangażowaniu najbliższych nam osób mąż mógł rozpocząć turnus w klinice w Krakowie. Jednak już teraz wiemy, że jeden miesiąc pobytu to kropla w morzu potrzeb. 

Nie spodziewaliśmy się, że będziemy zmagać się z takimi przeciwnościami losu. Wiesław przeszedł już na emeryturę, ja miałam niedługo do niego dołączyć. Marzyliśmy o zwolnieniu tempa, spędzaniu czasu na wspólnych spacerach i podziwianiu przyrody. Tymczasem nasza rzeczywistość to szpitalne łóżko, intensywne terapie i codzienna walka o każdy, nawet najmniejszy postęp. 

Mój mąż całe życie był dobrym człowiekiem. Czynnie pomagał innym, pracując jako ratownik górniczy. Mam nadzieje, że teraz na swojej drodze znajdzie ludzi, którzy zapragną pomóc jemu. Z całego serca proszę o Wasze wsparcie. Każda, nawet najmniejsza wpłata to krok w stronę powrotu do życia, które nagle zostało mu odebrane.

Żona Hanna

Wybierz zakładkę
Sortuj według