Wiesława Głąbicka - zdjęcie główne

Ta walka nie może się tak skończyć... Pomóż Wiesi wygrać z rakiem!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Wiesława Głąbicka, 64 lata
Łubowo, kujawsko-pomorskie
Nowotwór złośliwy jajnika z rozsiewem do narządów jamy brzusznej, udar niedokrwienny półkuli mózgu lewej, afazja mieszana - porażenie połowicze prawostronne, wieloogniskowe naczyniopochodne uszkodzenie mózgu, padaczka
Rozpoczęcie: 8 lutego 2023
Zakończenie: 12 listopada 2024
13 388 zł
Wsparło 129 osób

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Wiesława Głąbicka, 64 lata
Łubowo, kujawsko-pomorskie
Nowotwór złośliwy jajnika z rozsiewem do narządów jamy brzusznej, udar niedokrwienny półkuli mózgu lewej, afazja mieszana - porażenie połowicze prawostronne, wieloogniskowe naczyniopochodne uszkodzenie mózgu, padaczka
Rozpoczęcie: 8 lutego 2023
Zakończenie: 12 listopada 2024

Aktualizacje

  • 11 czerwca mama doznała udaru mózgu niedokrwiennego❗️

    Kończyny prawe, dolna i górna są sparaliżowane. Mama ma problemy z mową i wymaga całodobowej opieki. Niestety, z racji rozsianego raka, nie kwalifikuje się na rehabilitację w jakimkolwiek ośrodku...

    Jest pod opieką hospicjum domowego i raz w tygodniu ma zapewnione 30 min rehabilitacji. Patrząc na stan i potrzeby mamy, aby wróciła jej choćby mała część sprawności, byłam zmuszona wynająć rehabilitantkę prywatnie.

    Mama wymaga również opieki neurologopedy, niestety tutaj również mogę liczyć tylko na pomoc odpłatną, co przekracza moje możliwości. Koszt jednego spotkania to 150 zł z dojazdem. Aby miało to sens, potrzebne są co najmniej 3 spotkania tygodniowo.

    Mama bierze wiele leków, a z racji złego samopoczucia, często leki te są zmieniane lub dopisywane nowe. Lekarz stara się ustabilizować jej stan, aby zniknęły zawroty głowy, bóle, nudności i inne problemy, które nie pozwalają jej czasem przespać nocy.

    A co najgorsze, mama z racji udaru, nie jest już leczona na raka! Chciałabym dać jej choć trochę normalności w tych trudnych chwilach. Czasem gdy ma lepszy dzień, staram się za pomocą podnośnika posadzić ją na wózku inwalidzkim na choć kilka minut. Podnośnik wynajmuję, ponieważ jest on pomocny w czynnościach higienicznych.

    Stan mamy jest bardzo zmienny, ale są też chwile wesołe, kiedy żartuje, śmieje się i jest wciąż tą samą cudowną mamą, martwiąca się gdy widzi moje zmęczenie. Dla tych chwil będę walczyć o każdy jej dzień bez bólu i cierpienia. Ale potrzebne mi wsparcie.

    Natalia, córka

  • Zakazano mamie brania leków - walczymy w inny sposób! POMOŻESZ?

    Mama nie otrzymuje leku, na który była przeznaczona zbiórka. Jedna z naszych dróg została nam zabrana ze względu na stan zdrowia. Pani doktor odeszła od podawania go, ponieważ wyniki mamy na to nie pozwalają. 

    Wspólnie podjęłyśmy decyzję, która była oczywista — szukamy nowych rozwiązań i pomocy! Mama chciałaby przeznaczyć część pieniążków na dalsze leczenie, a dokładnie na koszty z tym związane. Dojazdy, wizyty, nowe leki czy sposoby, jakie zaproponują lekarze. 

    Nasza walka trwa — proszę, pomóż nam! 

    Córka

Opis zbiórki

Życie potrafi być naprawdę nieprzewidywalne. Zły los potrafi wejść nieproszony i wszystko, co dotąd wydawało się spokojne i poukładane, wywrócić do góry nogami. 

Moja ukochana mama od prawie 2 lat walczy z nowotworem jajnika. Niestety rak to bardzo mocny przeciwnik, który jak widać, kurczowo się jej uczepił. Od razu, gdy tylko dowiedzieliśmy się o chorobie, rozpoczęliśmy leczenie. Wiedzieliśmy, że czas nie jest naszym sprzymierzeńcem. Mama poddała się chemioterapii, jednak nie przyniosła ona oczekiwanych rezultatów.

Nie mogliśmy się poddać. Musieliśmy działać dalej…

Leczenie odebrało jej naprawdę wiele sił. Nigdy nie zwątpiliśmy jednak, że w końcu uda się jej wyzdrowieć i raz na zawsze rozprawić się z rakiem. Mama to wspaniała, zawsze uśmiechnięta i pomocna osoba. Z sercem na dłoni szła przez życie, nigdy nie wątpiąc w to, że dobro, które okazała innym, jeszcze do niej powróci.

Po wielu badaniach i konsultacjach specjalistycznych podjęto decyzję o rozpoczęciu drugiego cyklu chemii. Niestety tym razem podawany lek nie jest refundowany i musimy samodzielnie opłacić wszystkie koszty. Choćbym bardzo chciała ani ja, ani moja mama i rodzina, nie jesteśmy w stanie uzbierać potrzebnej kwoty. 

Dlatego nie pozostało nam nic innego, jak zwrócić się do Was z prośbą o pomoc! Każda złotówka i każde słowo otuchy naprawdę znaczą dla nas wiele! Jesteście naszą ostatnią nadzieją.

Natalia, córka Wiesławy

Wybierz zakładkę
Sortuj według