
PILNE❗️Czy mamy odwiedzać kolejny grób...? 16 milionów za życie Wiktorka - URATUJ NASZEGO SYNKA!
Cel zbiórki: Terapia genowa w walce z DMD
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
25 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Żuk Osaczonywspiera już 10 miesięcy
- Anonimowy Pomagaczwspiera już 9 miesięcy
- Anonimowy Pomagaczwspiera już 8 miesięcy
Cel zbiórki: Terapia genowa w walce z DMD
Aktualizacje
Za nami trudne dni i kolejny pobyt w szpitalu... Choroba postępuje❗️BŁAGAMY o ratunek!
Kochani,
piszemy do Was z kolejną ważną aktualizacją dotyczącą Wiktorka.
Nasz synek ma dopiero 3 latka i jest naszym jedynym dzieckiem. Każdego dnia robimy wszystko, by został z nami. Zbieramy na terapię genową - jedyną szansę, by zatrzymać postęp choroby i dać Wiktorkowi życie, na które tak bardzo zasługuje...
Ostatnie dni były dla nas bardzo trudne. Byliśmy z Wiktorkiem w szpitalu, gdzie przeszedł badania kontrolne. Zapadły ważne decyzje - musimy zmienić aktualne leczenie…
Pierwszy lek sterydowy, zapisany naszemu Wiktorkowi, wywołuje niestety bardzo silne skutki uboczne. Dlatego lekarze zdecydowali o jego zmianie na inny preparat - nowej generacji. To właśnie dlatego w tak krótkim czasie musieliśmy ponownie pojawić się w szpitalu... Konieczne były badania, żeby wdrożyć nową terapię.

Jesteśmy pełni obaw… Już teraz widzimy, jak bardzo Wiktorek stał się pobudzony, jak zmienia się jego zachowanie. A przecież nowy lek dopiero przed nami. Wiemy, że sterydy mogą jeszcze bardziej wpływać na jego psychikę i to budzi w nas ogromny niepokój jako rodziców...
To wszystko dzieje się tak szybko… Niestety nie mamy na to wpływu. Chcemy po prostu chronić naszego synka. Mamy coraz mniej czasu. Choroba postępuje... Dlatego tak bardzo prosimy Was o pomoc! Terapia genowa to jedyna realna szansa, by zatrzymać to, co dzieje się w jego małym ciele. By uratować naszego synka.
Każda wpłata, każde udostępnienie to krok bliżej do ratunku dla Wiktorka.
Dziękujemy, że jesteście z nami i dajecie nam siłę, by iść dalej. I prosimy, bądźcie z nami dalej. Piąty milion już naprawdę blisko...
Rodzice Wiktorka
💔 W Wielkanoc szczególnie prosimy o cud życia dla Wiktorka… O cud zwycięstwa nad śmiercią❗️
Kochani,
zbliża się Wielkanoc – święta życia, nadziei i zwycięstwa nad śmiercią. A my… jesteśmy w dramatycznej sytuacji. Dla nas te słowa nabierają najprawdziwszego znaczenia.
Wiktorek ma 3 latka i chorobę, która bez leczenia odbierze mu życie. Dystrofia mięśniowa Duchenne’a postępuje każdego dnia. Zabiera siłę, sprawność… a w końcu oddech. Nasze jedyne dziecko będzie umierać na naszych oczach!
Dlatego walczymy o terapię genową - o jedyną szansę, by zatrzymać tę chorobę.
Dziś marzymy o przekroczeniu kolejnego progu – 5 milionów złotych. A potem o jednym… o 100% zbiórki. O szansie na leczenie, na życie. O tym, by zdążyć. Bo jeśli nie zdążymy… nasz synek umrze.

Jesteśmy zrozpaczeni. Jako rodzice robimy wszystko, co w naszej mocy… ale sami nie damy rady. Dlatego w tym wyjątkowym czasie prosimy Was o coś więcej niż pomoc. Prosimy o cud życia.
Niech ta Wielkanoc będzie dla Wiktorka zwycięstwem życia nad śmiercią.
Niech będzie początkiem jego szansy na przyszłość.Błagamy… pomóżcie nam zdążyć. 💔
Walczymy o piąty milion i o ŻYCIE Wiktorka❗️Nie pozwólcie nam stracić naszego JEDYNEGO dziecka!
Wiktorek ma tylko 3 lata. Jest naszym jedynym, wyczekanym dzieckiem… naszym całym światem. I dziś ten świat jest śmiertelnie zagrożony. Synek choruje na DMD – dystrofię mięśniową Duchenne’a. Chorobę, która krok po kroku odbiera siłę, sprawność… a w końcu życie.
Właśnie wróciliśmy z Belgii, gdzie Wiktorka obejrzał jeden z najlepszych specjalistów na świecie. Szukamy pomocy wszędzie, gdzie tylko się da... Nie poddajemy się. Nie możemy, bo poddanie się oznacza tylko jedno - czekanie na śmierć.
W połowie kwietnia czeka nas kolejny pobyt w szpitalu. Kolejne badania, kolejne decyzje, kolejne nadzieje… i ogromny strach, który towarzyszy nam każdego dnia. Boimy się. Tak bardzo się boimy, że możemy stracić naszego Wiktorka...

Patrzymy na naszego małego synka i nie potrafimy pogodzić się z tym, że choroba może nam go odebrać. Zrobimy wszystko, żeby do tego nie dopuścić.
Dziś walczymy już o piąty milion złotych na leczenie Wiktorka. Jesteśmy już tak blisko... Niestety po raz kolejny mamy mało czasu... Zbiórka się kończy i po raz kolejny będziemy musieli ją przedłużyć, a Wiktorek tego czasu już nie ma...
Błagamy – pomóżcie nam uratować naszego synka.
Bez Was nie damy rady. 💔
Opis zbiórki
Kilka miesięcy temu skończył się nasz świat… 11 października dowiedzieliśmy się, że Wiktorek - nasz malutki synek - cierpi na dystrofię mięśniową Duchenne’a, ciężką chorobę genetyczną. Jest to choroba, która stopniowo atakuje mięśnie dziecka, począwszy od szkieletowych, po serce i płuca, co czyni ją śmiertelną. Pacjenci dożywają średnio 20. roku życia… Wiemy już, że w naszej rodzinie były już 3 przypadki takiej choroby i każda z nich kończyła się śmiercią. Jesteśmy przerażeni i szukamy pomocy, gdzie się da, bo inaczej będziemy patrzeć, jak nasz synek umiera…

Mama Wiktorka: Jestem najmłodsza z rodziny. Bracia byli ode mnie kilkanaście lat starsi. Byłam dzieckiem, gdy zmarli. Najlepiej pamiętam Adama… Odkąd pamiętam, poruszał się na wózku inwalidzkim. To było 30 lat temu. Wtedy nie wiedziano, co im dolega. Lekarze uznali, że to zanik mięśni… Mam jeszcze dwie siostry i brata, mają już dzieci, wszyscy jesteśmy zdrowi.
Razem z mężem również bardzo chcieliśmy mieć dziecko. Dwie kreski na teście ciążowym były spełnieniem naszych marzeń o rodzinie… Potem okazało się, że będziemy mieć synka. Chciałam tylko jednego - tego, że był zdrowy. Przez całe życie myślałam, że moja rodzina naznaczona jest piętnem SMA. Z nadzieją obserwowałam więc rozwój medycyny, która wprowadziła rozwiązania, by leczyć tę chorobę - terapię genową, badania przesiewowe… Dzień, w którym otrzymaliśmy wynik badań, że synek nie ma SMA, był dla nas najpiękniejszy na świecie. Myśleliśmy, że nie czyha na niego już żadne niebezpieczeństwo.
Tata Wiktorka: Gdy urodził się synek, oszaleliśmy na jego punkcie. Przez 5 miesięcy cieszyliśmy się zdrowym dzieckiem… Synkowi w pewnym momencie zaczęły dokuczać kolki. Pediatra na wszelki wypadek wysłał nas do szpitala. Tam Wiktorkowi zrobiono szereg badań, w tym zmierzono poziom CK - kinezy kreatynowej. Wyszedł ponad 300 razy wyższy, niż miałoby to miejsce w przypadku zdrowego dziecka… To był szok… Lekarze zapytali nas, czy w rodzinie były jakieś choroby mięśni. Kiedy usłyszeliśmy to pytanie, zmroziło nas ze strachu… Gdy lekarze dowiedzieli się o zmarłych braciach żony, skierowano synka na dodatkowe badania.

Mama Wiktorka: Czekaliśmy na wynik badania genetycznego jak na ścięcie. Nic jednak nie wykazało, a w naszych sercach pojawiła się nadzieja, że to Wiktor jest jednak zdrowy… Lekarze zdecydowali o kolejnym badaniu genetycznym, robionym inną metodą. Tym razem odpowiedź była jednoznaczna i brutalna. 11 października dowiedzieliśmy się, że Wiktorek cierpi na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Na tę chorobę zapewne cierpieli też moi bracia - niestety ciężko dotrzeć do jakiejkolwiek dokumentacji medycznej sprzed 30-40 lat…
Mięśnie naszego synka słabną i umierają. Dystrofia mięśniowa Duchenne'a jest rzadką chorobą, atakuje jednego na trzech tysięcy chłopców. Gdyby Wiktorek urodził się dziewczynką, byłby zdrowy… Niestety przegrał w genetycznej loterii. Choroba prowadzi do osłabienia i powolnego rozpadu mięśni, najpierw tych odpowiedzialnych za poruszanie, potem za przełykanie i oddychanie, następnie prowadząc do śmierci. Chłopiec trafia na wózek inwalidzki, a potem pod respirator… Moi bracia w chwili śmierci byli nastolatkami. Jeśli nic nie zrobimy, taki los czeka również Wiktorka. Za kilkanaście lat pochowamy z mężem własne dziecko.

Tata Wiktorka: Wiktorek, póki co, rozwija się prawidłowo. Patrząc na niego, można zapomnieć, że jest śmiertelnie chory. Choroba jednak jest z nim cały czas… Informacja o diagnozie była dla nas pierwszym szokiem, drugim na pewno będą pierwsze objawy tej choroby - kiedy Wiktorek zacznie się potykać i mieć problemy z chodzeniem…
Dystrofia mięśniowa Duchenne’a kiedyś była nieuleczalna, zostało tylko powolne umieranie. Szczęściem w nieszczęściu jest to, że medycyna rozwinęła się na tyle, że pojawiło się światełko w tunelu. W zeszłym roku w USA zatwierdzono terapię genową, by leczyć małych pacjentów w DMD! Terapia dostarcza kopię genu, który produkuję mikrodystrofinę, co daje szansę na zatrzymanie lub na znacznie spowolnienie rozwoju choroby. Warunek jest jeden - pacjenci muszą mieć mniej niż 5 lat i być w dobrym stanie. Niestety, terapia jest najdroższą na świecie - kosztuje blisko 16 milionów złotych. Tyle musimy zebrać, by ratować synka!
Sami nigdy nie damy rady zebrać takich pieniędzy. Kwota jest niewyobrażalna… Jeśli jednak nic nie zrobimy, naszego synka czeka powolne umieranie. Odejdzie w męczarniach, podłączony do respiratora… My nie prosimy, lecz błagamy o pomoc. Terapia powinna być podana jak najszybciej, zanim choroba zabierze Wiktorkowi kolejne umiejętności. Pomóżcie nam uratować życie naszego synka.

➡️ Wiktorek ponad DMD - śledź walkę Wiktorka na Facebooku (otwiera nową kartę)
➡️ Wiktorek ponad DMD - bądź z Wiktorkiem na Tik Toku (otwiera nową kartę)

- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Darek5 zł
- Wpłata anonimowa1 zł
- Darek5 zł
- Wpłata anonimowaX zł