Serce, które woła: chcę bić❗️Ratuj życie Wiktorka!
Cel zbiórki: 2 operacje serca w Stanford w USA, pobyt, przelot
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: 2 operacje serca w Stanford w USA, pobyt, przelot
Aktualizacje
Udało się! Wiktorek przejdzie leczenie w Stanford! 💚💚
Wciąż nie mogę w to uwierzyć, łzy wzruszenia napływają do moich oczu... Dzięki środkom zebranym poza zbiórką pasek na zbiórce Wiktorka zaświecił się cały na zielono!
A to oznacza, że mój synek przejdzie konieczne operacje w klinice Stanford!
Jestem Wam niesamowicie wdzięczna za każdą pomoc, wpłaty, udostępnienie zbiórki, słowa wsparcia. Wiem, że bez Was to wszystko byłoby niemożliwe! Ramię w ramię zebraliśmy ogromną sumę.
Wszystko odbędzie się planowo. 15 maja mamy wylecieć do USA. 20. zaplanowane jest EKG, dzień później cewnikowanie, a 30 maja operacja.

Zbiórka dla Wiktorka będzie aktywna do czwartku 9 maja z uwagi na trwające akcje i licytacje. Jeśli ktoś z Was chciałby przez ten czas wesprzeć nas dodatkową wpłatą, to wciąż będzie taka możliwość.
Walka naszego małego wojownika nie zakończy się w dniu operacji. Wiktorek wciąż będzie potrzebował wsparcia wielu specjalistów.
Dlatego zakończeniu zbiórki uaktywni się subkonto, poprzez które możecie podzielić się z nami 1.5% podatku lub dodatkowym datkiem, które będą dla nas ogromnym wsparciem.
Pomimo świadomości, że na naszej drodze wciąż czeka nas wiele wyzwań, czujemy niesamowitą WDZIĘCZNOŚĆ i RADOŚĆ za to co dla nas zrobiliście. Jesteśmy przekonani, że dobro raz wypuszczone w świat wraca ze zdwojoną siłą! I tego Wam z całego serca życzymy!
Karolina Zawadzka, mama Wiktorka
PILNE: Znamy termin operacji – MAMY CZAS DO MAJA❗️Błagam na kolanach o pomoc❗️
Czuję, że stoję nad przepaścią, a w ręku trzymam plan leczenia ze Stanford. Już 15 maja mamy wylecieć do USA. 20. zaplanowane jest EKG, dzień później cewnikowanie, 30. operacja.
Jak? Jak mam do tego czasu zebrać tak ogromną kwotę? Nie wiem już jak prosić... Utrzymuje mnie myśl, że wszyscy walczymy o najwyższą wartość – o życie dziecka, o życie mojego synka. I przecież nie możemy dopuścić do jego śmierci... Mój Boże...
Nie przesypiam żadnej nocy. Czuwam przy jego łóżeczku, zalewając się łzami. Tak bardzo się boję, że go stracę... On ostatkiem sił wciąż walczy. Mój mały dzielny chłopczyk...
Wiktorek jest już bardzo słaby. Ostatnio na moich oczach rozegrał się koszmar... Rano nie mogłam go dobudzić. Wpadłam w panikę. Myślałam, że go straciłam! Byłam przerażona... Pomogło dopiero odessanie ze stomii.

Jest, wrócił! Trzymam mocno malutką rączkę i całuję. Jest bardzo wczesny poranek. Wiktorek śpi, a ja obserwuje, jak oddycha... I bardzo się boję.
Mały nie ma apetytu, nie je, co jest moim dużym zmartwieniem. W jego płucach widoczne są delikatne zmiany zapalne. CRP jest nadal wysokie. Pobrane zostały próbki krwi w celu dalszej diagnostyki.
Tak bardzo się boję, co przyniesie kolejny dzień. Jeśli nie uzbieramy tej kwoty, termin przepadnie. Co wtedy stanie się z Wiktorkiem? Przecież każdy dzień zwłoki przybliża nas do tragicznego końca... Jak spojrzę w jego oczy?
Czy znajdę 2.5 miliona wielkich serc, które podarują nam ZŁOTÓWKĘ? Kochani, jeśli raz jeszcze mogę Was prosić o pomoc, będę bardzo wdzięczna! W tej chwili każda wpłata, każde wsparcie, opublikowanie zbiórki jest na wagę życia Wiktorka...
Proszę, jeśli zastanawiasz się, czy Twoja złotówka coś zmieni, zapewniam, że tak – może ocalić mojego synka.
Karolina, mama Wiktorka
Nie zdążymy... Serce Wiktorka słabnie. Może nie doczekać ratunku...
Jesteśmy załamani i zrozpaczeni! Każdego dnia widzimy, jak nasz synek słabnie, bo jego serce staje się niewydolne. Wciąż błagamy o pomoc każdego, kogo spotkamy. Ale nie mamy już pojęcia, gdzie szukać ratunku... Opadamy z sił...
Sytuacja jest BARDZO poważna. Już w maju musimy być w klinice w Stanford. Do zebrania jednak wciąż gigantyczna kwota blisko 3 milionów złotych...
Miałam brata, który zmarł 10 lat temu. Był jeszcze małym chłopcem... Zabiła go wada serca. Dziś razem z mamą możemy odwiedzać go tylko na cmentarzu... Gdy urodził się Wiktorek i dowiedziałam się, że jego serce też jest bardzo chore, cały koszmar wrócił!
Często śni mi się pogrzeb – najpierw mojego brata Maksia. Gdy jednak zaglądam do trumienki, widzę ciało mojego synka Wiktora! Budzę się z krzykiem i biegnę do jego łóżeczka zobaczyć, czy oddycha...
Wiem, że ludzie już są zmęczeni naszymi prośbami, w naszej okolicy wszyscy już znają Wiktorka, było mnóstwo akcji w terenie. Za każdą złotówkę jesteśmy dozgonnie wdzięczni! Nie wiemy jednak, co jeszcze zrobić, by zebrać brakującą kwotę do opłacenia operacji serca, która uratuje naszego synka...Matematyka nie pozostawia złudzeń – w tym tempie NIE ZDĄŻYMY. Nie zdążymy uratować synka...

Jak mamy spojrzeć Wiktorkowi w oczy i powiedzieć, że nie daliśmy rady? Jak zdołamy dalej żyć z tą myślą, że nasze dziecko umiera, bo je zawiedliśmy? Bezsilność jest paraliżująca...
Wiktorek wykazuje tak wielką wolę życia! Tak bardzo chce się uczyć, poznawać świat... Jego serce jednak nie da mu tej możliwości bez operacji...
Tymczasem słyszę coraz więcej przykrych słów, gdy proszę o pomoc dla synka... Byłam odporna, bo liczy się tylko Wiktorek, ale prawda jest taka, że coraz gorzej psychicznie sobie z tym radzę...
Ja po prostu już nie wiem, co mam robić... Co zrobić, żeby nie zawieść mojego syna jako matka – żeby go uratować, dać szansę na życie! Desperacko potrzebuję nadziei, a mój synek pomocy...Dziękuję za każdą. I za każde dobre słowo.
Karolina Zawadzka, mama
Opis zbiórki
Wiktor Zawadzki - lat 3, skazany na śmierć. Mój syn. Pisząc te słowa, strach dosłownie rozwala mnie od środka. Nie wiem, czy otrzymam pomoc, nie wiem, ile mój synek jeszcze przeżyje... Czasami mam wrażenie, że nie wiem już nic.
Wiktorek urodził się z wadą określaną HLHS (hipoplastic left heart syndrome). Po ludzku i w najprostszych słowach jest to Zespół niedorozwoju lewego serca. Wiktorek żyje z połową serduszka.
Pierwszy rok swojego życia mój synek spędził na kardiologii. Nie znał innych ścian, za kołysankę do snu służyło mu pikanie maszyn. Walczył z sepsą, infekcjami... Walczył o życie...

Trzeci zabieg cewnikowania zmienił bieg historii o 180 stopni. Po tym zabiegu Wiktorek był w stanie krytycznym, pod respiratorem. Spędził 4 długie miesiące na OIOM-ie. Jego serduszko stoczyło bitwę, której konsekwencje Wiktorek odczuwa do dziś: ciężki oddech, ból, sinica centralna, opuchnięcia spowodowane słabym krążeniem, zatrzymywanie się wody w organizmie, przyjmowanie dużych dawek leków, nadciśnienie płucne.
Od niedawna jesteśmy w domu, z wyrokiem skazującym...
Jednego dnia jestem pełna optymizmu i nadziei, wiary, że się uda. Kolejnego siedzę i płaczę. Czuję bezsilność, że jako mama nie mogę pomóc Wiktorkowi wyjść z tej czarnej otchłani. Wyrwać go ze szponów choroby. Dałabym mu nawet swoje serce, by tylko mógł żyć i cieszyć się z bycia dzieckiem.
Gdy śpi, krzyczę w poduszkę z rozpaczy. Gdy się budzi, przyklejam do twarzy uśmiech i łapiemy wspólne chwile. Ile ich będzie? Nie wiem.

Dlatego proszę Was, ludzi o wielkich sercach, każdego, kto jest w stanie pomóc Wiktorkowi, o szansę! O zatrzymanie tego, czego najbardziej się boję! Nie chcę stracić mojego synka! On już tyle wywalczył, tyle przeszedł...
Nadzieję może dać zagraniczna operacja. Wciąż czekamy na kwalifikację, jednak już teraz wiemy, że koszty leczenia będą kolosalne!
Mówi się, że każdy jest kowalem własnego losu... Kowalem naszego losu: mojego i mojego synka, jesteście Wy... Bez was go nie uratuję. Proszę, pomóżcie...
Mama

➡️ Licytacja dla Wiktorka (otwiera nową kartę)
➡️ Strona Wiktorka na FB: Z połową serduszka przez świat (otwiera nową kartę)

Telewizja Republika:
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa3570 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa40 zł
- Samorząd Uczniowski Zespołu Szkół im. Unitów Podlaskich w Wohyniu140 zł
Dzień Ziemi - zbiórka makulatury
- Wpłata anonimowa50 zł
