Wiktoria walczy z guzem mózgu

Rafał Goluch
organizator skarbonki

Rafał Goluch

Guz mózgu – wyrok, najstraszniejsza diagnoza? Dla mnie to rzeczywistość, której nie wolno mi zaakceptować. Jeśli to zrobię, uznam, że teraz on ma władzę nad moim dzieckiem, że teraz może je zabić. Będę walczyła tak długo, jak będzie trzeba, zrobię dla Wiktorii wszystko, zapukam do każdych drzwi i będę błagała o ratunek, bo nie mogę jej stracić – nigdy…

Rafał Goluch

Guz mózgu 4x4 cm. – kurze jajo w głowie, które dało już przerzuty do pnia mózgu i kręgosłupa. Nie ma na świecie lekarza, który zabierze od nas ten przeklęty nowotwór, nie ma siły, która rozprawi się z guzem w jednej chwili, ale jest szansa, że wygramy wojnę podjazdową, że będziemy szybsi i wytrwalsi. Marzę o dniu, w którym choroba odpuści, ale wiem, że samo się to nie stanie. Wiem, że ją tracę, a o wszystkim przesądzą najbliższe miesiące.

1,5 roku to ten wspaniały czas, kiedy czekasz, aż dziecko rano się obudzi, kiedy każdy dzień zaskakuje cię z innej strony. Wiktoria była coraz bardziej kontaktowa, uśmiechnięta, ciekawa wszystkiego, co ją otacza. Już sama myśl o tym, że piszę o tym w czasie przeszłym, bardzo mnie boli…

1,5-roczne dziecko wszystko zaczyna od nowa, wszystko próbuje i wszystkim się zachwyca, dlatego, kiedy zaczęła tracić równowagę, skarżyć się na ból głowy i coraz gorzej chodzić, wszystkie zmysły skierowałam na nią. Obserwowałam każdy ruch od rana do wieczora, a niepokój narastał. Wiki chciała chodzić jedynie za rękę, o bieganiu nie było nawet mowy. Trudno było już zrzucać wszystko na upały. Dużo lekarzy oglądało Wiki, ale teraz wiem, że byli bez szans, bo prawda była ukryta głęboko w jej główce. W szpitalu zlecono rezonans, a potem zawalił nam się świat. Badanie wykazało guza mózgu 4x4 cm z wodogłowiem. 

Wikusię przewieziono do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie przeszła pierwszą operację zmniejszenia wodogłowia oraz pobrania biopsji. Pierwszy raz nie mogłam nic zrobić poza czekaniem. W sali obok było moje dziecko, to samo które urodziłam kilka miesięcy temu. Wiedziała, że jeśli lekarze zaglądają do główki, może stać się wszystko, ale płyn mózgowo-rdeniowy, który nie miał ujścia, był równie groźny, co sama choroba. Zrobiono kolejne badanie. Właśnie ten drugi rezonans podciął nogi do końca. Wtedy okazało się, że są przerzuty, że nie można operować, wyciąć, usunąć. To coś wciąż będzie w głowie mojego dziecka, a jedyne co lekarze mogą zrobić to podać chemioterapię...

Wsparli

50 zł

Wpłata anonimowa

10 zł

Wpłata anonimowa

10 zł

Wpłata anonimowa

50 zł

Rafał Goluch

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
8%
120 zł Wsparły 4 osoby CEL: 1 500 ZŁ