Pilne!
Wioletta Malcher - zdjęcie główne

Nowotwór chce mnie pokonać! RATUNKU!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Wioletta Malcher, 45 lat
Sanok, podkarpackie
Nowotwór niezłośliwy opon mózgowych
Rozpoczęcie: 3 kwietnia 2025
Zakończenie: 5 stycznia 2026
965 zł
Do końca: 2 dni
WesprzyjWsparły 34 osoby
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0801886
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0801886 Wioletta
Dostępne metody płatności:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regularne wsparcie daje Wiolettcie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Wioletta Malcher, 45 lat
Sanok, podkarpackie
Nowotwór niezłośliwy opon mózgowych
Rozpoczęcie: 3 kwietnia 2025
Zakończenie: 5 stycznia 2026

Opis zbiórki

Jeszcze niedawno moje życie toczyło się spokojnym rytmem – byłam żoną, mamą czwórki wspaniałych synów i osobą, która zawsze starała się radzić sobie sama. Nigdy nie prosiłam nikogo o pomoc, zawsze byłam silna dla swojej rodziny. Ale życie bywa nieprzewidywalne…

Wszystko zmieniło się w jednej chwili, zupełnie niespodziewanie. W styczniu 2023 roku, podczas zwykłych domowych obowiązków, nagle straciłam przytomność. Upadłam, uderzając twarzą o blat stołu. Początkowo myślałam, że to tylko chwilowe osłabienie, ale bóle głowy nie mijały. Po kilku dniach trafiłam do szpitala, gdzie usłyszałam słowa, które zmieniły wszystko: „W Pani głowie jest guz.”

Diagnoza brzmiała jak wyrok. Oponiak – guz o wymiarach 34x29x28 mm. W jednej chwili mój świat zawirował. Pytania kłębiły się w głowie: Dlaczego ja? Co dalej? Jak powiedzieć to moim dzieciom? Ale najgorsza była myśl, że mogę ich zostawić… że moje dzieci mogą zostać bez matki.

Lekarze powiedzieli mi, że guz nie jest złośliwy, ale operacja jest konieczna. Na radioterapię było już za późno. Musiałam się przygotować na długą walkę. Walka – to jedyne słowo, które od tamtej chwili definiuje moje życie. Nie mogłam się poddać, nie mogłam pozwolić, by choroba odebrała mi najcenniejsze – rodzinę. Mam dla kogo żyć. Mój wspaniały mąż, który nie jest biologicznym ojcem moich dzieci, ale kocha je jak swoje, wspiera mnie z całych sił. Moje dzieci, które tak bardzo mnie potrzebują… Muszę być dla nich. Muszę walczyć.

Niestety, leczenie, dojazdy do kliniki, dodatkowe badania, konsultacje – wszystko to wiąże się z ogromnymi kosztami, których nie jesteśmy w stanie sami pokryć. Na dzień dzisiejszy tylko mój mąż pracuje, a wszystkie wydatki zaczynają nas przytłaczać. Do tego dochodzi kolejny cios – pojawiła się padaczka związana z guzem, co sprawia, że każdy dzień jest jeszcze większym wyzwaniem.

Dziś, choć nigdy wcześniej tego nie robiłam, zwracam się do Was z ogromną prośbą o pomoc. Każda złotówka to krok bliżej do tego, bym mogła przejść przez tę chorobę z nadzieją na lepsze jutro. Każde wsparcie to cegiełka do budowy mojej przyszłości, do przyszłości moich dzieci, które nie mogą stracić swojej mamy.

Proszę Was z całego serca, pomóżcie mi w tej walce. Nie dam rady sama. Wasza pomoc, Wasze słowa wsparcia i gesty dobroci mają niewyobrażalną moc. Dziękuję każdemu, kto zdecyduje się mnie wesprzeć. Trzymajcie za mnie kciuki i wierzcie, że razem możemy pokonać wszystko!

Wioletta

Wybierz zakładkę
Sortuj według