Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

By nie zgasła nadzieja... Proszę, pomóż mojemu tacie!

Witold Pypłacz

By nie zgasła nadzieja... Proszę, pomóż mojemu tacie!

13 612,00 zł ( 26,96% )
Brakuje: 36 877,00 zł
Wsparło 412 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0046342
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

półroczna rehabilitacja

Organizator zbiórki: Fundacja VOTUM
Witold Pypłacz, 51 lat
Mysłowice, śląskie
stan po czterech udarach mózgu
Rozpoczęcie: 25 Stycznia 2019
Zakończenie: 2 Kwietnia 2022

Opis zbiórki

Każdy rodzic boi się o swoje dziecko, ale dzieci także martwią się o swoich rodziców. Boją się, że pewnego dnia coś się stanie, zabraknie mamy, albo taty, a człowiek zostanie na tym świecie sam… Mnie spotkało to, czego tam bardzo się bałam. Mój tata umierał… Wygrał jednak to starcie ze śmiercią, ale stracił zdrowie. Bardzo proszę, pomóżcie mu je odzyskać.

Mój tata Witek - cudowny, zawsze uśmiechnięty i pogodny człowiek. Czym sobie zasłużył na taką tragedię? Dlaczego nieszczęścia przytrafiają się tym dobrym, wywracając życie do góry nogami? To był październikowy dzień 2016 roku, tata źle się poczuł. Jedziemy do szpitala. Migotanie przedsionków - tak brzmiała diagnoza lekarzy. Tydzień w szpitalu, który niczego nowego nie wniósł. Tata wypisał się na własne żądanie.

Wydawało się, że to fałszywy alarm i wszystko jest już dobrze. Tydzień później wracam rano do domu. To, co widzę, do dziś wraca do mnie w najczarniejszych koszmarach… Mój tata bez życia leży na podłodze w kuchni. Ma powykrzywiane kończyny, opadnięty kącik ust. Nie reagował na nic, zupełny brak kontaktu. Szok przerażenie - miałam wrażenie, że moje serce się zatrzymało. Zdołałam jakimś cudem zachować na tyle świadomości, żeby zadzwonić po karetkę…

Witold Pypłacz

Tata trafił na oddział neurologiczny w szpitalu w Jaworznie, pod stałą opiekę specjalistów. Lekarze ocenili stan jako bardzo ciężki. Uszkodzony mózg, cztery udary na raz… Cud, że nadal żył i walczył! Przyszedł do mnie ordynator, niestety nie miał dobrych wiadomości. Trzeba czekać… Każdego dnia odwiedzamy tatę w szpitalu tak bardzo pragnąć, by do nas wrócił. Gdy w końcu jego stan się odrobinę poprawił, trafił do ośrodka Repty.

Tata tylko leży patrząc na drzwi. Kilka razy wypada z łóżka na skutek padaczki. Pierwsze miesiące to oczekiwanie na iskierkę nadziei do walki z chorobą i niemocą. Dzień za dniem, godzina z godziną walczyliśmy razem z tatą o minimalną nawet poprawę. Powolutku trud przynosi efekty! Po 4 miesiącach tata potrafi z trudem przenieść się na wózek. Po 5 miesiącach opiekę nad ojcem przejmuje babcia, która ma też męża po udarze. Tata cały czas walczy. Jest pod opieką kardiologa, neurologa, psychologa, logopedy i rehabilitanta. Jak tylko to możliwe, jest rehabilitowany przez specjalistów w Centrum Rehabilitacji REVITA. Powinien jak najczęściej, jednak to kosztuje fortunę…

Tata do dzisiaj nie odzyskał sprawności. Ma problemy z podstawowymi czynnościami: jedzeniem, mówieniem, ubieraniem. Motoryka i równowaga wymaga ciężkich ćwiczeń. Tata ma orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności, żyje tylko z renty. Bardzo ciężko pokryć wszystkie wydatki związane z mieszkaniem, życiem, lekarstwami, rehabilitacją. Pomagamy, jak możemy, ale często musimy wybierać…

Bardzo proszę o pomoc dla mojego taty, żeby nie zgasła dla niego nadzieja na choć troszkę lepsze jutro…

Sandra, córka

13 612,00 zł ( 26,96% )
Brakuje: 36 877,00 zł
Wsparło 412 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0046342
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki