
Mąż, tata i dziadek walczy o życie. Nie daj mi odejść!
Cel zbiórki: półroczne leczenie nierefundowanym lekiem Xtandi
Cel zbiórki: półroczne leczenie nierefundowanym lekiem Xtandi
Opis zbiórki
To już 7 lat walki z chorobą — nowotworem złośliwym prostaty. Typowo męska choroba dla facetów w moim wieku. Cztery operacje, chemia, radioterapia. Wszystko to, żeby ukraść jeszcze trochę czasu. To nie jest jeszcze pora na umieranie. Od kilku miesięcy przyjmuję potwornie drogi lek, który na nowo pozwala mi chodzić o własnych siłach. To jedyny ratunek przed wózkiem inwalidzkim i postępem choroby.

Z niejednego pieca w życiu chleb jadłem, ale moja historia nie jest w żaden sposób wyjątkowa. Do momentu, kiedy dowiedziałem się, że coś we mnie urosło w jednym celu — żeby zaatakować i zabić. Nowotwór, rak zmienił wszystko o 180 stopni i paradoksalnie pomógł spojrzeć na codzienność z lepszej strony.
Terapia podczas walki z rakiem jest trudna i uciążliwa. Dla chorego i dla rodziny. Wizyty w szpitalu, na oddziałach, gdzie towarzysze z frontu często odchodzili na drugą stronę, zostawiając swoje łóżko wolne. Po głowie krążyły różne myśli… Kiedy moja kolej? Na szczęście wciąż udaje mi się utrzymać na powierzchni. Nowotwór jednak nie daje za wygraną. W pewnym momencie guzy kręgosłupa były tak duże, że straciłem zdolność chodzenia.

Miałem terapię hormonalną, chemioterapię, a ostatnio byłem pacjentem programu lekowego Zytiga. Niestety, ze względu na pogarszające się wyniki podczas tej kuracji, NFZ wycofał finansowanie dla tego programu. Została mi ostatnia deska ratunku. Xtandi — lekarstwo kosztujące kosmiczne pieniądze (ok. 8 tys. złotych miesięcznie), które jako jedyne utrzymuje mnie jeszcze na nogach. Jeśli przestanie działać lub zabraknie mi środków, będę miał już przed sobą jedynie ostatnią prostą… Dlatego proszę o pomoc.
Choroba stała się moim utrapieniem i odrodzeniem jednocześnie. Wyzwoliłem się z niewoli narzuconych schematów, szarości dnia codziennego, zrzucenia kajdan zabójczego stresu. Zacząłem kochać ludzi i przychodzące życie. Nagle odkryłem, że mogę malować obrazy, zajmować się mozaiką. Zacząłem też niezwykłą przygodę z pisarstwem. Napisałem i wydałem powieść obyczajowo- kryminalną „Tajemnica Sołacza”.
Wielokrotnie pomagałem innym, dzisiaj sam jestem w potrzebie. Bardzo chcę żyć, dla mojej żony, dzieci, wnucząt. Przy takiej chorobie dostaje się słony rachunek, liczony w polskich złotych. Chcesz żyć — płać. Ja chcę, ale sam nie dam rady. Pomóżcie, proszę...
Witold
Wpłaty
- Wpłata anonimowa25 zł
- Anonimowa Pomagaczka5 zł
- Wpłata anonimowa2 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa30 zł
18 zł