
Młody tata, nowotwór i WIELKA CHĘĆ ŻYCIA - z nasza pomocą Wojtek może wygrać❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Mam 38 lat, żonę i dwójkę małych dzieci (3 i 5 lat). Przede mną jeszcze wiele planów i marzeń do spełnienia. Dni spędzonych z rodziną, spotkań z przyjaciółmi, pracy i godzin przy instrumencie! Coś może to zmienić?
Nikt nie czeka i nie spodziewa się w swoim życiu czegoś złego. Dopóki wszystko jest dobrze, żyje się tu i teraz. Tymczasem nowotwór stał za zakrętem, czaił się na mnie i chciał wszystko zniszczyć. Jednak rak nie wie, na jakiego przeciwnika trafił!
Z natury jestem łagodny i nieustannie uśmiechnięty. Uwielbiam rozbawiać ludzi i rozdawać im uśmiechy, nie chcę z tego rezygnować! Zrezygnowałbym wtedy z siebie…
Walka z nowotworem zaczęła się niewinnie, od bólu ręki. W międzyczasie pojawił się guz w okolicy obojczyka, który został na USG mylnie zdiagnozowany jako niegroźna zmiana. Po kilku miesiącach kolejna wizyta pokazała jednak, że zmiana wgląda niebezpiecznie i wymaga dalszej diagnostyki. Nadal nie spodziewaliśmy się niczego tak groźnego…
W październiku 2022 roku przeszedłem trudną operację guza, który został przez histopatologa (niestety znów) błędnie zdiagnozowany. Nazwał to zwykłym zwłóknieniem.
Na tym jednak nie koniec! Ponownie nasza czujność została uśpiona, jednak nie na długo. Pod koniec roku zauważyłem, że w okolicy pooperacyjnej blizny pojawiły się kolejne guzy. Jestem muzykiem, zatem wszelkie problemy, ból, szczególnie ręki nie sprzyja w mojej pracy. Chciałem to zażegnać raz na zawsze, ale tej diagnozy zupełnie się nie spodziewałem.

Tym razem diagnostyka szybko potwierdziła, że to Chłoniak Hodkina. Nowotwór, którego leczenie nie skończy się na ponownym wycięciu guza. Co teraz?
Mimo druzgocącej diagnozy trzeba było żyć dalej! Jako jedyny żywiciel rodziny dalej pracowałem, jednak od kilku tygodni dopadło mnie osłabienie i bardzo niski stan limfocytów. Ze względu na chorobę nie mogę prowadzić własnej firmy ani pracować na etacie…
Późna diagnoza spowodowała, że chorobę zaczynam leczyć nie w I, a II stopniu. Zaczynam chemioterapię i dojazdy do szpitala oddalone o 130 km od domu. W domu zostawiam dwójkę maluchów, do których za każdym razem chcę wracać! Mam olbrzymią motywację od rodziny, znajomych — chcę jeszcze w pełni sił wrócić do tego, co kocham!
Nie chcę się poddawać i dlatego proszę o pomoc pierwszy raz w życiu. Rozumiem, że żeby wygrać z nowotworem, jest to konieczne. Wstanę silniejszy, bo mam dla kogo!
Przede mną długa droga, wiele wydatków, kosztów i zmian. Jestem na to gotowy, jeśli rzeczywiście zostaniecie ze mną! Z Waszym wsparciem jestem silniejszy i wygram!
Wojtek
- Wpłata anonimowa300 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Grzegorz20 zł