
Zamiast wyzdrowienia, kolejna walka o życie❗️HORROR W USA❗️
Cel zbiórki: Leczenie ratujące życie w Nowym Jorku, terapia przeciwko wznowie
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie ratujące życie w Nowym Jorku, terapia przeciwko wznowie
Aktualizacje
Koszt leczenia w USA okazał się zbyt wysoki... Wracamy do Polski walczyć o życie Wojtusia.
Kochani,
ostanie dni naszego życia to istny rollercoaster. Od szczęścia, jakim był wyjazd do szpitala MSKCC w Nowym Jorku w celu przyjęcia upragnionej szczepionki, po fatalne wyniki badania MIBG i wznowę choroby. Pojawiło się wiele pytań bez odpowiedzi.
Po otrzymaniu diagnozy i rozmowie z amerykańskimi lekarzami postanowiliśmy, że leczenie kontynuujemy tu _ w Nowym Jorku, bo to tu Wojtek otrzyma najlepszą, fachową pomoc. I to tu ma największe szanse na wyzdrowienie.
Pozostało tylko czekać na uzyskanie kosztów leczenia. Wczoraj je poznaliśmy: 2 miliony dolarów, czyli około 8 milionów złotych po obecnym kursie i to tylko za samą chemioimmunoterapię. Znowu szok. Niedowierzanie, dlaczego tak dużo? Koszty amerykańskiej służby zdrowia, ich wiedzy, doświadczenia, zaplecza medycznego, lekarstw są dla nas nieosiągalne.
Niestety, nawet z tak wspaniałymi i pomocnymi ludźmi jak Wy, nie jesteśmy w stanie udźwignąć takich kosztów. Tym bardziej że leczenie musimy rozpocząć jak najszybciej.
W czwartek wróciliśmy do Polski. Po konsultacjach z naszymi lekarzami postanowiliśmy, że leczenie rozpoczynamy w Polsce w Warszawie i Krakowie. To nie była łatwa decyzja.
Wobec powyższego zamykamy zbiórkę na portalu Siepomaga, a dotychczas zebrane fundusze przeznaczymy na bieżące wydatki związane z leczeniem Wojtka.
Małgorzata i Andrzej Jonczyk – rodzice Wojtusia
Opis zbiórki
Jesteśmy zrozpaczeni, załamani... Polecieliśmy do USA na terapię przeciwko wznowie, by Wojtuś wyzdrowiał, a koszmar nowotworu nigdy już nie powrócił! Zamiast tego jednak – już na miejscu – dowiedzieliśmy się o aktywnych ogniskach neuroblastomy! Nowotwór wrócił po Wojtusia! Na drugim końcu świata ponownie zaczynamy ciężką walkę o życie synka i błagamy o pomoc!
Pierwsze ognisko jest w miejscu pooperacyjnym pierwotnej lokalizacji guza, drugie w kości udowej. Jesteśmy w szoku... Tego nikt się nie mógł spodziewać! Lecieliśmy do Stanów pewni, że Wojtuś jest w remisji – we wcześniejszym rezonansie było przecież czysto!

Dlaczego? Dlaczego Wojtuś, dlaczego teraz?! Miał przecież dostać szansę na życie, wyzdrowieć! Nie możemy w to wszystko uwierzyć...
Po ostatnim roku bardzo ciężkiego leczenia, po wielu miesiącach spędzonych w szpitalu dla synka w końcu miały nadejść lepsze dni... A teraz nasz mały chłopczyk – w zamian za swój trud, za wszystkie poświęcenia i wyrzeczenia, za cierpienie i ból, który znosił tak dzielnie przez długi rok – otrzymał cios w samo serce...
Neuroblastoma zaatakowała ponownie! Jesteśmy załamani. Rozpacz i łzy przysłoniły nam świat.
W ciągu pierwszych dwóch dni po diagnozie nie mogliśmy dojść do siebie, nie umieliśmy się odnaleźć w tej nowej sytuacji. Wszystkie plany legły w gruzach... Wojtuś ponownie musi przejść przez piekło ciężkiego, wyniszczającego leczenia onkologicznego...

Podejmujemy się leczenia za granicą – w Nowym Yorku, tu gdzie trafiliśmy zrządzeniem losu, bo w Polsce nie było znacznika do MIBG...
Rozpoczyna się walka, najbardziej dramatyczna z możliwych - walka o życie Wojtka! Zdaniem lekarza, tylko przeciwciała są w stanie pomóc Wojtkowi uporać się z chorobą.
Ten rodzaj przeciwciał, który jest niezbędny dla osiągnięcia sukcesu w leczeniu, nie jest dostępny w Polsce. Tych stosowanych w Polsce nie możemy podać naszemu synkowi, bo ich toksyczność go zabije!
To jedyne wyjście z sytuacji, jedyna nadzieja... Znów stoimy przed dramatycznym wyzwaniem, wiedząc, że sami sobie nie poradzimy... Kolejny raz musimy prosić o pomoc! Koszty leczenia w USA będą gigantyczne...
W chwili obecnej nie mamy pełnego kosztorysu leczenia, czekamy. Fundusze zebrane na szczepionkę na poprzedniej zbiórce zabezpieczą początek leczenia, jednak na dalsze leczenie nie będziemy mieć środków.

Nie rezygnujemy ze szczepionki, ale najpierw Wojtek musi otrzymać leczenie, po którym osiągnie remisję. Dopiero po niej będzie szansa na terapię przeciw wznowie... Boimy się nawet myśleć, ile milionów zł jest przed nami do zebrania... Jaka będzie ostateczna cela za życie Wojtusia...
Nie wiemy i też nie dowiemy się, dlaczego to wszystko spotyka nasze dziecko... Rak zabrał nam wiele: spokój, radość, beztroskę. Widząc nadzieję na całkowite wyleczenie, rozpaczliwie błagamy o pomoc!
Wojtuś nie zasłużył na to wszystko... On chciałby tylko wrócić do domu, tylko wyzdrowieć... Błagamy, nie przechodźcie obojętnie obok jego i naszej tragedii... Liczy się naprawdę KAŻDE wsparcie...
Zrozpaczeni rodzice Wojtusia
- Wpłata anonimowa45 zł
- Wpłata anonimowa45 zł
- Wpłata anonimowa75 zł
- 10 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
