Mam dopiero 37 lat i synka Bogdana, którego kocham ponad życie. Mam też ogromną nadzieję na wyzdrowienie. Boję się nawet pomyśleć o tym, co będzie, jak zostanie sam. Wychowuję go sama, bez ojca. Nigdy nie narzekałam, radziłam sobie. Mieliśmy siebie, wszystko było dobrze… Do czasu okrutnej diagnoz...