Nie pozwól, aby pochłonęła mnie cisza

Bartłomiej Matys
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

zakup aparatów słuchowych

Zgłaszający zbiórkę: Fundacja Złotowianka
Bartłomiej Matys, 34 lata
Białka Tatrzańska, małopolskie
zamartwica urodzeniowa, niedosłuch
Rozpoczęcie: 31 Sierpnia 2016
Zakończenie: 30 Grudnia 2016

Rezultat zbiórki

Kochani!

Dzięki Wam nasze dziecko nareszcie ma aparaty słuchowe! To jego szansa na rozwój, normalne życie i przyszłość, o jakiej dla niego marzymy. Przed nami jeszcze długa droga, teraz nadszedł czas na prace z logopedą. Bartuś musi oswoić się z aparatmi, zacząć prawidłowo odbierać dźwięki. Wszystko zmierza ku dobremu. Wierzymy, że wkrótce nasz synek zacznie mówić.

Jesteśmy Wam bardzo wdzięczni i nigdy nie zapomnimy tego, co dla nas zrobiliście. Dziękujemy!

Bartuś z rodzicami

Opis zbiórki

Trzy lata temu zostałem ojcem. Dzień przyjścia na świat Bartusia był najszczęśliwszym dniem mojego życia. Z żoną oczekiwaliśmy zdrowego chłopca. Nie byliśmy przygotowani na to, że z naszym skarbem może być coś nie w porządku, nie spodziewaliśmy się jakichkolwiek komplikacji. On jednak urodził się w silnej zamartwicy. Nie ruszał się, nie oddychał, był prawie martwy...

Dopóki nie zostaliśmy rodzicami, nie wiedzieliśmy, że można odczuwać tak wielki lęk. Po 3 minutach reanimacji, lekarzom udało się przywrócić naszemu maleństwu funkcje życiowe. Bartuś otrzymał tylko punkt w skali Apgar. Żył. Na ułamek sekundy odetchnąłem z ulgą. Nigdy nie zapomnę tego oczekiwania pełnego strachu i niepewności. Paraliżuje mnie samo wspomnienie. Nie miałem pojęcia, że można czegoś pragnąć tak bardzo. A tym czymś było zdrowie dla mojego dziecka, na które nie dawano nam szans.


Bartłomiej Matys

Napięcie trwało dalej. Bartuś natychmiast został przewieziony na oddział intensywnej terapii – był w stanie hipotermii, a lekarze robili wszystko, by zminimalizować szkody niedotlenienia. Walczyli, aby nie miał uszkodzeń w mózgu. Mówili nam, że nasze dziecko prawdopodobnie będzie jak roślinka, że może mieć padaczkę, szereg wad wrodzonych… My jednak wierzyliśmy, że tak się nie stanie.

Nasz Bartuś walczył jak prawdziwy wojownik. Bardzo szybko doszedł do siebie. Już po 2 tygodniach zabraliśmy małego bohatera ze szpitala. Chcieliśmy jak najszybciej uciec z tego miejsca. Byliśmy szczęśliwi, że nasze maleństwo żyje i nie doszło do żadnych uszkodzeń.

A jednak było coś, co nie pozwalało nam stracić czujności. Coś, co wybudzało nas ze snu i nie pozwalało o sobie zapomnieć. Słuch naszego synka. Badania wykazywały, że coś jest nie w porządku. Wiedzieliśmy, że Bartuś nie słyszy wszystkiego, że jest to nieprawidłowość, jaką podarował mu los w dniu narodzin. Nie mieliśmy jednak pojęcia, jak zaawansowany jest jego stan.


Bartłomiej Matys
 

W czerwcu Bartuś został poddany badaniu słuchu metodą Bera. Patrzyłem, jak lekarze umieszczają na jego główce elektrody, jak mój synek jest diagnozowany. Okazało się, że Bartek niedosłyszy na oba uszka na poziomie 60 db! Oznacza to, że nie słyszy szeptu, cichego tonu głosu… Niedosłuch jest powodem, dla którego przekręca wypowiadane przez siebie słowa i mówi niewyraźnie. Wszystko można jeszcze zmienić. Jest mały, rozwija się prawidłowo, nie możemy jednak pozwolić, aby dorastał z defektem. Chcemy, aby słyszał wszystko.

Całym sercem prosimy o pomoc. Nie jesteśmy w stanie samodzielnie zakupić aparatów słuchowych, które pozwolą naszemu dziecku prowadzić w przyszłości normalne życie. Ten malutki człowieczek wniósł do naszego świata radość, nauczył nas cieszyć się każdym dniem i dzięki niemu doceniamy potęgę, jaką stanowi rodzina. Z Waszą pomocą możemy sprawić, że przeklęte królestwo ciszy nie pochłonie Bartka.

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki