Wyprawa po nowe życie

Zbiórka na cel: Operacja kręgosłupa odcinka lędźwiowego, rehabilitacja pooperacyjna
Marta Szwonder
Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 6 731 osób
85 508 zł (59,9%)
Brakuje jeszcze 57 250 zł
Wesprzyj

Marta, 29 lat

Mózgowe porażenie

Szczytno, warmińsko-mazurskie

Rozpoczęcie: 28 Lutego 2014
Zakończenie: 30 Września 2017

21 Grudnia 2016, 11:11
Co u Marty po operacji?

Operacja rekonstrukcji w nieprawidłowy sposób zrośniętych kości po operacji przeprowadzonej w Polsce, odbyła się 25 listopada i trwała aż 9 godzin. W tym czasie dr Paley stworzył „nowy szkielet” kończyn dolnych - przemodelował w nieprawidłowy sposób zrośnięte kości udowe, podwichnięte biodra, a także prawą stopę. Marta po wielu latach otrzymała szansę powrotu do samodzielnego chodzenia.

Na tym wyprawa po nowe życie Marty się nie kończy. Po wykonaniu serii niezbędnych badań, doktor Paley zdecydował, że operacji wymaga również odcinek lędźwiowy kręgosłupa Marty. Wieloletni, nieprawidłowy wzorzec chodu sprawił, że wprowadzone śruby do kręgosłupa Marty doprowadziły do ucisku na rdzeń i otaczające nerwy.  Operacja kręgosłupa mogłaby odbyć się już dziś, barierą są jednak pieniądze. Aby nie zaprzepaścić raz podarowanej szansy, pragniemy pomóc zebrać środki na dalsze leczenie.

Pokaż wszystkie aktualizacje

Od samego początku swojego życia musiałam walczyć z przeciwnościami losu. Problemy, z którymi musiałam sobie poradzić były dla mnie czymś nowym, a każdy z nich wydawał się początkowo wielki jak góra lodowa.


Urodziłam się 2 miesiące przed terminem i miałam być jednym z tych zawsze szczęśliwych, długo oczekiwanych dzieci. Rozwijałam się prawidłowo, nie wyróżniałam się na tle innych noworodków. No może byłam troszkę mniejsza, ale wcześniakom takie rzeczy się wybacza. Pewnego dnia podczas wizyty kontrolnej pediatra zwrócił uwagę na zwiększone napięcie mięśniowe. Rodzice konsultowali stan mojego zdrowia w wielu poradniach. Postawiono diagnozę – mózgowe porażenie dziecięce. Diagnoza – czy może wyrok. Moja mama musiała porzucić swoje poukładane dotychczas życie, by zmierzyć się z nową rolą życiową.



I tak właściwie całe moje życie to nieustanna walka… Od samego początku została wdrożona rehabilitacja, która trwa do dziś. Specjalistyczne zajęcia pod bacznym okiem specjalistów, samodzielne ćwiczenia w domu, basen i tak każdego dnia wiara w lepsze jutro. Moje samozaparcie i upór rodziców umożliwiły mi stawanie przy meblach w wieku 5 lat. To był ogromny sukces. Pojawiła się nadzieja. Przebyłam wiele ciężkich operacji, każda z nich przybliżała mnie do mojego marzenia – by stanąć na własnych nogach i zatańczyć kiedyś na swoim weselu. Tygodnie spędzone w szpitalu, nogi w gipsie, ból nie do opisania i ciągłe starania dały upragniony efekt. Zaczęłam samodzielnie chodzić. Radości nie było końca. Studniówkę przetańczyłam do białego rana. Świat stał przede mną otworem. W końcu.


Moi rodzice nigdy nie zwątpili, walczyli ze mną nie tylko o moje zdrowie, ale także o prawo do edukacji. Nie zapomnę radości na twarzy pani przedszkolanki, gdy po pierwszym zabiegu weszłam do sali na własnych nogach. Niestety nie wszyscy podchodzili do tego tak entuzjastycznie. Pani pedagog, przed moim pójściem do pierwszej klasy, powiedziała moim rodzicom, żeby lepiej posłali mnie do szkoły specjalnej... Bo będzie mi łatwiej. Chciała tylko dać do zrozumienia, że będą tam takie dzieci "jak ja", a o studiach nie mam nawet co marzyć. Odrzucenie, niepewność  i poczucie totalnego osamotnienia. Jednak i tu się nie poddaliśmy. Rodzice uparcie posłali mnie do normalnej szkoły. Wszystko układało się idealnie, nie czułam się inna ani gorsza od rówieśników. Radziłam sobie świetnie. Zdałam maturę i dostałam się na swój wymarzony kierunek studiów. Pragnę połączyć naukę języka migowego z dziennikarstwem, aby w przyszłości pomagać osobom niepełnosprawnym.


Życie czasem potrafi zaskoczyć. Niestety nie zawsze pozytywnie. Ostatni zaplanowany zabieg kostny nie powiódł się. Nie wiadomo dlaczego. Po prostu coś nie wyszło, a ja znowu wylądowałam na wózku. Spastyka mięśni spowodowała problemy w zroście i gojeniu ran. Przestałam chodzić. Tragedia - wózek. Choroba znowu na chwilę zwyciężyła. Walka zaczęła się od początku.


Pomimo ogromu tragedii nie poddawałam się i kontynuowałam studia tak, jak mogłam. Każdy krawężnik, wejście do tramwaju, autobusu miejskiego, sklepu czy na uczelnię to bariery, z którymi muszę sobie radzić - są dla mnie codziennością. Nie zrozumie tego ktoś, kto samodzielnie się porusza. Wyjście na spacer to tor pełen przeszkód. W Polsce lekarze nie chcą się ponownie podjąć tak rozległej operacji. Boją się odpowiedzialności. Zaproponowali jedynie leczenie zachowawcze.



Jedyną szansą, która odmieni na zawsze całe moje życie jest kosztowna operacja w klinice dr Paleya w USA. Tylko tam mogą mi pomóc przywrócić zdolność samodzielnego chodzenia. Termin operacji zaplanowano na sierpień. Koszt to  240 000 złotych.  Nie mogę się teraz poddać, gdy znowu pojawiła się iskierka nadziei. Wierzę, że uda mi się stanąć na własnych nogach.


Niestety moich rodziców nie stać na tak kosztowny zabieg. Dlatego będę wdzięczna za każdy nawet najmniejszy dar serca przybliżający mnie do spełnienia największego marzenia. 

Marta

Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 6 731 osób
85 508 zł (59,9%)
Brakuje jeszcze 57 250 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość