Wózek to dla mnie nowy start. Niepełnosprawność to nie wyrok. Pomocy!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 46 osób
1 532,66 zł (3,6%)
Brakuje jeszcze 41 020,34 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Sportowy wózek inwalidzki

Zbigniew Stefaniak , 45 lat

Wejherowo, pomorskie

Mózgowe porażenie dziecięce, paraliż nóg

Rozpoczęcie: 6 Sierpnia 2019
Zakończenie: 6 Stycznia 2020

09 Października 2019, 14:29
Mój wózek zepsuł jest w opłakanym stanie... Pomocy!

Maraton w Czechach miał być kolejnym dystansem do pokonania, kolejnym sukcesem, który zapiszę na swojej "biegowej" drodze. Niestety, na trasę zawodów nie dotarłem: splot nieszczęśliwych wypadków doprowadził do tego, że straciłem dostawkę elektryczną, dzięki której samodzielnie prowadziłem wózek. Dzięki pomocy życzliwych ludzi wróciłem do domu, ale teraz jeszcze bardziej potrzebuję Waszej pomocy! 

Zbigniew Stefaniak

Od kilku tygodni jestem skazany na cztery ściany, bez perspektywy na samodzielne wyjście nawet w najbliższej okolicy. Bez wózka nie wystartuję w zawodach, nie podjadę nigdzie. 

Pomóż mi proszę, chcę dalej ruszyć w drogę po kolejne sukcesy. Bez tego stracę to, co kocham na zawsze! Walczę o sprawność, o jej namiastkę. Jesteś moją jedyną nadzieją...

Niepełnosprawność to nie wyrok. Od wielu lat udowadniam to sobie i innym. Teraz na mojej drodze pojawiła się bariera, ale moje życie nie raz pokazało mi, że nie ma przeszkód nie do pokonania. 

Chiny, Islandia, Barcelona, Chorwacja - widziałem w życiu tyle pięknych widoków, zapierających dech w piersiach… Choroba tylko do pewnego momentu ograniczeniem. Uczestnictwo w biegach na wózku inwalidzkim, w obliczu ogromnych problemów zdrowotnych, stała się sensem mojego życia. Wszystko podporządkowałem planowaniu, codziennej organizacji i pozyskiwaniu środków na kolejne wydarzenia. W tym jestem pełny samodzielny. Szukam kolejnych możliwości, to dla mnie najlepsza motywacja do działania. Gdyby nie to, już dawno bym się poddał. Znalazłem swój sposób na życie. Dla wielu ludzi jestem inspiracją, czasem mówią, że chcieliby tak jak ja. A ja marzę o normalności. O tym, że rano mógłbym wstać z łóżka i pobiec przed siebie. Codzienne czynności takie jak kąpiel czy ubieranie się wykonywać samodzielnie. Niestety, to niemożliwe. Miałem mnóstwo czasu, by się z tym pogodzić.  Właśnie dlatego znalazłem alternatywę. Kiedy “biegnę” czuję się wolny. To uczucie nieporównywalne do niczego. 

Zbigniew Stefaniak

Jestem niepełnosprawny od urodzenia. Dziecięce porażenie mózgowe to piętno, z którym muszę żyć. Kilkadziesiąt, kilkanaście lat temu nikt nie dawał mi szans, mówiono że niewiele da się zrobić z moim ciałem, że jeśli usiądę na wózek to będzie ogromny sukces. Rehabilitacja prowadzona w ośrodkach dała mi o wiele więcej niż przypuszczano. Kończyny zaczęły odpowiadać na bodźce, wszystko stało się znacznie prostsze. Wciąż są jednak rzeczy, których nie jestem w stanie zrobić samodzielnie. Na co dzień potrzebuję wsparcia asystenta, który umożliwia mi normalne funkcjonowanie. Bez tego pewnie wylądowałbym w ośrodku, czego chciałbym uniknąć. 

Namiastka poczucia wolności i samodzielności to wszystko, co teraz mam. Nawet jeśli jestem uwięziony we własnym ciele… Tak, czasem czuję się więźniem, szczególnie kiedy sprzęt, z którego korzystam każdego dnia zawodzi. Wózek, który do tej pory służył mi do przemieszczania się i uczestnictwa w zawodach sportowych jest już mocno wysłużony, regularnie się psuje, kolejne naprawy generują ogromne koszty. Ostatnio usłyszałem wiadomość, która mnie zmroziła. Osoba, zajmująca się reperowaniem wózka powiedziała jasno: kolejne naprawy są bezcelowe, części zamienne mimo regularnej wymiany wciąż się psują. Pojazd, którym się poruszam, jest zwyczajnie zużyty.

Dla mnie to oznacza dwie rzeczy: będę musiał zrezygnować ze swojej pasji, czyli wyjazdów na zawody biegowe. Bez odpowiednio dostosowanego wózka nie mogę startować, a co więcej mogę stać się więźniem własnego domu. Cztery ściany, dotychczas oaza mojego spokoju, staną się wówczas miejscem przerażająco samotnym, gdzie pozostanę sam na sam ze swoimi wspomnieniami. Wykluczony z życia, wykluczony z pasji. Nie mogę na to pozwolić! Nie poddałem się przez tyle lat, a teraz może mnie pokonać coś takiego. Potrzebuję Twojej pomocy! Tylko Ty możesz zapewnić, że moje marzenia nie pozostaną wyłącznie marzeniami. Nowy wózek to dla mnie ogromna szansa. Jego cena powala, wierzę jednak w moc pomocy dobrych ludzi. Czasem doświadczam małych, ludzkich gestów. To zawsze mnie wzrusza, daje moc do działania i nadzieję na przyszłość. Teraz potrzebuję więcej, ale wiem, że z Wami mam szansę! 

Cała energia skupiona wokół tego, by żyć pełnią życia, by inspirować innych i dawać im przykład, że porażenie mózgowe to nie koniec świata. Wózek to mój towarzysz zwycięstw i porażek. Jeden na kilka lub kilkanaście lat życia, a wszystko po to, by przeżyć jeszcze więcej chwil wartych zapamiętania. Dla mnie to wszystko.

Ładuję...

150 zł

www.zadluzenia.com

2 darowizny na tę zbiórkę, ostatnia
22,66 zł

Adquesto

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 46 osób
1 532,66 zł (3,6%)
Brakuje jeszcze 41 020,34 zł
Wesprzyj Wesprzyj