
Nasze życie to pasmo nieszczęść❗️Najpierw nowotwór, a teraz AMPUTACJA nogi! Błagamy o pomoc!
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny, endoproteza, dostosowanie mieszkania
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny, endoproteza, dostosowanie mieszkania
Opis zbiórki
Ponad 30 lat temu ślubowałam mojemu mężowi miłość i wierność, obiecałam, że będę przy nim na dobre i na złe. Wiedliśmy szczęśliwe życie. Nic nie zapowiadało upadku, jaki miał nas spotkać w przyszłości.
Pewnego dnia mąż nagle stracił przytomność. Zabrało go pogotowie. To, co działo się później, było jak spełnienie najgorszego snu. Słowa lekarza zwaliły nas z nóg. W organizmie mojego męża wykryto nowotwór w zaawansowanym stadium. Ta wiadomość zniszczyła nasze życie…
Zdzisław przeszedł chemioterapię, radioterapię, wlewy dożylne oraz naświetlania przeciwbólowe. Choć szanse na przeżycie były nikłe, mąż pokazał, jak bardzo chce żyć. Dziś nowotwór wciąż jest, ale stan męża się ustabilizował,
Kiedy myśleliśmy, że najgorsze już za nami, okrutny los znów zapukał w nasze drzwi. W styczniu 2026 roku stan mojego męża z dnia na dzień się pogorszył, słabł z godziny na godzinę. Najgorsze przypuszczenia się potwierdziły. U Zdzisława zdiagnozowano przewlekłe niedokrwienie kończyny dolnej lewej na tle miażdżycy.
Jego stan był krytyczny. Doszło do zwężenia tętnic, pojawił się stan zapalny. Lekarze robili wszystko, by ratować mojego męża. Niestety, ich działania nie pozwoliły uniknąć najgorszego. Amputacja nogi była koniecznością.

Teraz wszystkie swoje siły skupiamy na tym, by ratować drugą nogę. Mąż z dnia na dzień stał się osobą z niepełnosprawnością. Od dnia operacji nasza codzienność to nieustanna próba sprostania wyzwaniom, jakie niesie za sobą nowa rzeczywistość.
To nie koniec naszych zmartwień. U mojego męża dodatkowo zdiagnozowano chorobę wieńcową, a ja sama podupadam na zdrowiu. Mam poważne problemy ze wzrokiem. Noszenie okularów jest koniecznością, ale nie stać nas na ich zakup.
Ile jest w stanie znieść jeden człowiek? Ile diagnoz może wziąć na swoje barki? Nasze mieszkanie wymaga remontu. Cztery kąty, w których żyjemy, nie spełniają podstawowych wymagań dla osoby poruszającej się na wózku.
Do tego dochodzą koszty leczenia, wizyt lekarskich oraz endoprotezy, która jest niezbędna do tego, by mój mąż mógł odzyskać choć namiastkę dawnego życia. Ale ja wydałam już wszystko, co miałam. Wszystkie oszczędności przeznaczyłam na to, by ratować męża.
Dlatego dziś proszę o pomoc. W Was pokładam ostatnią nadzieję na to, że nad naszymi głowami jeszcze zaświeci słońce. Każdego dnia modlę się o cud, który wiem, że może nigdy nie nastąpić. Nie tracę jednak wiary i z całego serca błagam – pomóżcie nam!
Beata, żona Zdzisława