Umiera 5-letnia dziewczynka❗️Jej stan pogarsza się dramatycznie, błagamy o pomoc!

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
6 dni do końca
Wsparły 44 064 osoby
1 301 744 zł (99,16%)
Brakuje jeszcze 10 932 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0107730 Złocia
Zbiórka na cel
ratowanie życia: immunoterapia w szpitalu w Barcelonie

Złocia Minich, 5 lat

Neuroblastoma

Rozpoczęcie: 13 Stycznia 2021
Zakończenie: 20 Kwietnia 2021

05 Marca 2021, 12:49
❗️Nasza córeczka umiera, jej czas się kończy... Błagamy o ratunek!

Nasza córeczka, mała 5-letnia Zlata powoli umiera. Jej wycieńczone ciało odmawia walki z rakiem... Jesteśmy w rozpaczy. Błagamy Was o pomoc!

Codzienność Złotuchny to cierpienie, ból i strach, których nie da się opisać... Przebieg pierwszej chemioterapii był bardzo trudny - Zlatę dwa razy reanimowano. Lekarz powiedział, że córeczka nie przeżyje... Nie ma słów na określenie uczuć rodziców, kiedy dowiadują się, że ich dziecko UMRZE!

„- Czy wiecie, że dzieci też umierają? – powiedziała kiedyś Zlata. - Dowiedziałam się o tym tu, w szpitalu. Ale ja się nie boję, tatuś mnie uratuje, on jest bardzo silny”

Jakże się myli nasza córeczka… Ja, tata pracuję jako ratownik i zawsze pomagam ludziom, lecz nie mogę uratować swojej córeczki… Ja, mama pracuję jako pielęgniarka i wiele razy ratowałam życie chorym, ale wyleczyć swojej córeczki nie mogę… Taka jest smutna prawda, która zabija!

Złocia Minich

Po trzeciej chemii stan córeczki bardzo się pogorszył. Wszystkie wyniki spadły prawie do zera... Dostała też gorączki. Serce kołatało tak mocno, że siedząc obok prawie słyszeliśmy, jak małe serduszko wyskakuje z piersi. Czuliśmy, że nasze serca też pęka na drobne kawałki.

Zlata cały czas leży w łóżku, często wymiotuje. Nic nie pomaga... Od kilku dni lekarze nie mogą nic zrobić… Córeczka zaczęła bać się lekarzy, strzykawek, ze strachem w oczach patrzy na drzwi, kiedy ktoś wchodzi. Chowa się i przytula się tylko mocno…

Złocia Minich

Wierzyliśmy, że zdążymy, że uda nam się zebrać milion na leczenie córeczki. Niestety nasza zbiórka stoi w miejscu. Przerażeni zastanawiamy się, co będzie dalej. Jak powiemy córeczce, że nie mamy pieniędzy na dalsze leczenie, że tata z mamą nie mogą jej uratować. Jak będziemy patrzeć jej w oczy. Przecież ona tak nam ufa...

Złotuchnę można uratować, lecz musimy działać szybko. Nie mamy już siły i nie wiemy, w jaki sposób zdobyć pieniądze. Prosimy, pomóż uratować naszą córeczkę. Otwórz swoje serce dla Złoci, zostańcie jej przyjaciółmi. Nie ma nic gorszego niż śmierć własnego dziecka.... Błagamy o Twoją pomoc!

Rodzice - Marina i Mikołaj

PILNE! Nasza córeczka umiera! Ona walczy z bólem i rakiem, a my z rozpaczą… Każdy dzień zaczynamy i kończymy w strachu. Tak bardzo boimy się, że ją stracimy… Nikt nie zasługuje na cierpienie, zwłaszcza niewinne i bezbronne dziecko! Ona ma dopiero 5 lat… Błagamy o Twoją pomoc, by ratować JEJ życie!

Złocia Minich

Wciąż nie możemy się otrząsnąć… Zadajemy sobie pytanie, na które nigdy nie poznamy odpowiedzi – dlaczego? Dlaczego my? Dlaczego ona, nasza kochana, malutka córeczka, która nikomu nie zrobiła nic złego… „Zlata” w języku Słowian oznacza złoto… Nazwaliśmy tak córeczkę, bo tym właśnie jest dla nas – naszą złotą dziewczynką, naszym największym skarbem. Skarbem, który rak i śmierć tak brutalnie chcą nam odebrać…

Nasz koszmar zaczął się w niecodziennych okolicznościach – pięknym latem… Córeczkę zaczęła boleć lewa rączka. Płakała i pokazywała nam, że ognisko bólu jest w kości przedramienia… Zmartwieni, czym prędzej udaliśmy się do szpitala. Początkowo lekarzom trudno było znaleźć odpowiedź, co jest naszemu ukochanemu dziecku. Ich niepokój wzbudziła podwyższona temperatura córeczki i złe wyniki badań krwi… Zaczęli szukać przyczyny. Po blisko dwóch miesiącach diagnoza dosłownie zwaliła nas z nóg. Usłyszeliśmy, że w ciele naszego dziecka zadomowił się nowotwór, który w każdej chwili może odebrać jej życie...

Złocia Minich

Nie wierzyliśmy w to, co się dzieje… Trafiliśmy na oddział, którego sama nazwa budziła nas lęk – onkologię… Płakaliśmy tyle, że zabrakło nam łez – tylko wtedy, kiedy nasza wojowniczka zasypiała, zmęczona po badaniach… Nie chcieliśmy, by się martwiła, by się bała. Wystarczyło, że my umieraliśmy ze strachu.

24 listopada 2020 roku, po ponownym badaniu, nasz świat skończył się po raz kolejny. U naszej córeczki zdiagnozowano nowotwór układu współczulnego - neuroblastomę IV stopnia. Nowotwór bardzo złośliwy, bardzo niebezpieczny... Atakuje na ogół tylko małe dzieci, jakby specjalnie wybierając tych najsłabszych i najbardziej bezbronnych… Wiąże się z bardzo złymi rokowaniami – połowa chorujących na niego dzieci umiera.

Złocia Minich

W cierpieniu – tym bardziej cierpieniu dziecka – nie ma nic pięknego, nic szlachetnego… Patrzymy na łysą główkę naszej córeczki – tak lubiła, kiedy pletliśmy jej kucyki i warkocze… Patrzymy na pokłute rączki, podłączone do kroplówki z chemią, na podkrążone oczy, buzię, bladą jak śmierć i opuchniętą od leków… Myśl o córce wypełnia całe nasze serca, które pękają z bezradności i rozpaczy. Gdybyśmy tylko mogli, wzięlibyśmy na siebie jej chorobę i cierpienie… Oddalibyśmy życie, aby jej mogło trwać.

Złotunia przeszła operację usunięcia guza, jest w trakcie chemioterapii. Przed nami długa walka o życie, wiele miesięcy w szpitalu… Ciężkie chwile. Jesteśmy dopiero na początku drogi. Nie opuszcza nasz strach, co los jeszcze nam szykuje… Wiemy, że neuroblastoma to zabójczy nowotwór, który bardzo często wraca. Aby zapobiec ryzyku wznowy, nasza córeczka musi przejść immunoterapię – ostatni etap leczenia. Dzięki podaniu specjalnych przeciwciał organizm sam zacznie zwalczać komórki nowotworowe! U dzieci w czwartym stadium choroby przeżywalność wynosi około 20 procent… Immunoterapia zwiększa szanse wyzdrowienia o kolejne 20! Poruszylibyśmy niebo i ziemię, żeby choćby o promil zwiększyć nadzieję, że Złocia przeżyje…

Złocia Minich

Szpital dziecięcy z Barcelony daje córeczce duże szanse na wyzdrowienie. Zakwalifikował Złotunię do immunoterapii. Ta wiadomość dała nam siłę do walki. Niestety leczenie jest koszmarnie drogie… Ponad milion złotych, tyle kosztuje szansa na życie naszego dziecka. Sami nigdy nie zdobędziemy takich pieniędzy - jesteśmy zwykłą niezamożną rodziną. Służbie zdrowia poświęciliśmy całe życie… Jesteśmy pielęgniarką i ratownikiem medycznym, każdego dnia robimy wszystko, by ratować innych… Tymczasem nie możemy ratować własnego dziecka. Musimy błagać o ratunek, by naszą córeczkę czekało życie, nie śmierć.

Złocia ma dopiero 5 lat, wycierpiała więcej niż niejeden dorosły. Błagamy o Waszą pomoc. Jeśli ratunek nie przyjdzie na czas, jeśli rak zaatakuje i nam ją zabierze, stracimy córeczkę, która jest sensem naszego życia… Ciągle pyta, kiedy wróci do domu. Błagamy o ratunek dla niej.

Rodzice - Marina i Mikołaj

Złocia Minich

➡️ Obserwujcie profil Zlaty na Facebooku

➡️ Obserwujcie profil Zlaty na Instagramie

➡️ Grupa licytacyjna Szlachetne licytacje dla Zlaty

Złocia Minich

Media o Zlacie:

➡️ W walkę o życie Zlaty włączyli się mieszkańcy naszego miasta. SuperMy pomagają małej Ukraince

➡️ Pięcioletnia Zlata ma duże szanse na wyzdrowienie ale nadzieja na życie kosztuje ponad milion złotych

➡️ Razem możemy uratować 5-letnią Zlatę

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
6 dni do końca
Wsparły 44 064 osoby
1 301 744 zł (99,16%)
Brakuje jeszcze 10 932 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0107730 Złocia