Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

"Mamo, dlaczego płaczesz...?" - 4-latka na wojnie z białaczką❗️Błagam, uratuj moją córeczkę!

Zlata Satanowska
Pilne!

"Mamo, dlaczego płaczesz...?" - 4-latka na wojnie z białaczką❗️Błagam, uratuj moją córeczkę!

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0160200
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

ratowanie życia: przeszczep szpiku i leczenie w szpitalu w Turcji

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Zlata Satanowska, 5 lat
Kryzhopil
przewlekła białaczka mielomonocytowa
Rozpoczęcie: 19 Listopada 2021
Zakończenie: 5 Grudnia 2022

Najnowsza aktualizacja

Jesteśmy w samym środku piekła chemii❗️Potem przeszczep... Trwa walka o życie!

Wczoraj rozpoczęły się przygotowania do przeszczepu, które potrwają 7 dni. Przez te 7 dni Zlatka otrzyma chemioterapię. Lek podaje się co 6 godzin. 

Przygotowywałam tygodniami córeczkę na to, że wypadną jej włoski... Zawsze marzyła o długich warkoczach. Widziała, że inne dzieci nie mają włosów... Kiedy znalazła na poduszce pierwsze pukle, sama poprosiła mnie, żeby je zgolić.

Nie była jednak przygotowana na swoje odbicie w lustrze... "Nie jestem ładna" - powiedziała, kiedy zobaczyła siebie pierwszy raz bez włosków. Rozpłakała się, a mi pękło serce... Jesteś najpiękniejsza na świecie, córeczko, tylko śmiertelnie chora...

Zlata Satanowska

Stan ogólny Zlatki jest dobry, ale liczba płytek krwi i krwinek czerwonych jest niska, dlatego trzeba było wykonać transfuzję krwi i płytek krwi…

Zlatka na nic nie narzeka. Jedyne, co ją zasmuciło, to pożegnanie się z ulubioną zabawką... Dozwolone są tylko zabawki, które można myć i dezynfekować. Bez względu na to, jak trudno było jej pożegnać się z ulubioną zabawką, Zlatka rozumie, że wszystko to jest konieczne, aby wyzdrowieć.

Z Bożą i Waszą pomocą walczymy o jej życie. Dziękuję za wszystko i błagam o dalszą pomoc, by ratować Zlatkę.

Mama

Opis zbiórki

"Mamo, dlaczego płaczesz? Boisz się czegoś?" - pyta mnie moja mała córeczka. Jak jej powiedzieć, że boję się tego, że ją stracę? Ze nie dożyje kolejnych urodzin? Ze białaczka zabierze jej życie, zanim na dobre się zaczęło...? Chcę coś powiedzieć, ale szloch sprawia, że słowa zamierają mi w gardle... "Mamo, ja się nie boję, ty też się nie bój" - prosi mnie Zlatka, a ja wiem, że muszę otrzeć łzy i błagać Was o pomoc... Nie mogę pozwolić jej umrzeć!

Jestem mamą 4-letniej Zlatki. Córeczka jest moim jedynym dzieckiem, całym życiem i sensem istnienia... Do niedawna prowadziliśmy zwyczajne życie. Teraz wiem, jak cudowne było w swojej codzienności... Pobudka, śniadanie, przedszkole, praca, obiad, zabawa, kąpiel, czytanie córeczce do snu... Szczęście z małych rzeczy i ciekawość, co przyniesie następny dzień. Tego wszystkiego już nie ma... Jest szpital, onkologia i potworna niepewność jutra - czy w ogóle nastąpi?

Zlata Satanowska

Nigdy nie zapomnę dnia, w którym usłyszałam o chorobie mojej małej córeczki. Październik. Tak niedawno, a zdaje się, że kiedyś, w innym życiu... Zlatka źle się czuła. Zaczęła gorączkować, na ciele pojawiła jej się wysypka... Wysłano nas na badania krwi, które okazały się bardzo złe. Potem 18 dni w szpitalu. 18 dni oczekiwania na diagnozę, podczas których czułam, że coś jest nie tak... Kolejni lekarze przychodzili zobaczyć córeczkę. Kolejne badania. Kolejne chwile pełne niepewności, czekanie. A potem rozmowa z lekarzem, jego współczujące spojrzenie i słowa "Pani dziecko ma rzadki nowotwór krwi..." Co powiedział dalej, nie pamiętam. Świat przestał istnieć, w uszach szumiało, oczy stały się ślepe, a usta nieme. Pamiętam tylko, że płakałam, nie mogłam powstrzymać łez...

Najpierw był szok i wyparcie. Nie wierzyłam, nie chciałam wierzyć. Potem setki pytań "dlaczego my?" i bunt wobec losu, który sprawił, że moje dziecko jest chore... Rozpacz. Sporo czasu musiało minąć, zanim uwierzyłam w to, co się stało. A potem zrozumiałem, że skoro Zlatka zachowuje się tak dzielnie, ja nie mogę się załamać, muszę stanowić dla niej przykład... "Nie płacz, mamo" - to zdanie, wypowiedziane przez moją mądrą, małą córeczkę, przywróciło mnie do życia i pomaga codziennie w walce.

U Zlaty stwierdzono podejrzenie młodzieńczej białaczki mielomonocytowej. To choroba nowotworowa układu krwiotwórczego. Jest arcyrzadka. Na Ukrainie, gdzie mieszkaliśmy, zanim poznaliśmy diagnozę, bardzo rzadko spotykana... Co za tym nie ma procedur jej leczenia, specjalistów. Żeby ratować córeczkę, całe życie zostało wywrócone do góry nogami. Wyjechaliśmy do Izraela - w kraju daleko od domu jest szansa, że pomogą Zlatce...

Zlata Satanowska

Pierwsza noc na onkologiii. Gdy obudziłam się tam rano, myślałam, że trwa koszmar i modliłam się, żeby się obudzić. Mury szpitala pachną zapachem lekarstw i przeraźliwym strachem o życie dziecka... Nikomu nie życzę tego, by to przeżył... Kto był w tych murach, zrozumie, ale lepiej, żeby nigdy tu nie dotarł.  Jeśli myślisz, że mamy siedzą tu codziennie i płaczą, to tak nie jest. Musimy być silne w oczach naszych dzieci. Musimy je zabawiać, żeby choć przez chwilę zobaczyć uśmiech na ich twarzy. I musimy robić wszystko, by dać naszym dzieciom siłę do walki o życie...

Zlatka jest dzielna, ale leczenie ją wykańcza. Nie biega, nie chce się bawić... Przestała się odzywać do wszystkich poza mną. Zamiast nowych piosenek uczy się szpitalnych pojęć. Najbardziej lubi USG, bo wtedy nie trzeba jej kłuć...

Potrzebujemy pomocy, żeby Zlatka mogła przejść leczenie. Córeczka jest tu prywatną pacjentką, za walkę o zdrowie i życie musimy zapłacić. Potrzebujemy wsparcia osób o cudownych sercach. Bez względu na to, jak jest, modlę się do Boga, abyśmy pomyślnie przeszli przez to wyzwanie. A Bóg każdego dnia zsyła nam takich dobrych i miłosiernych ludzi jak Ty... Dziękuję, że nas widzicie, słyszycie i wspieracie.

Cokolwiek teraz robicie, przytulcie swoje dzieci, powiedzcie im, że je kochacie i podziękujcie Bogu, że nic im nie jest. Mam nadzieję, że kiedyś też będę mogła tak zrobić. Proszę Was, abyście się nie odwracali wzroku. Błagam, pomóżcie mi pokonać tę straszną chorobę. Pomóżcie mi uratować moją córeczkę...

Janka, mama Zlaty

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0160200
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki