Chcę pomóc osobom niepełnosprawnym!

Nazywam się Łukasz i chciałem opowiedzieć krótką historię która zmieniła moje życie.  W czasie tegorocznych wakacji wybrałem się na wolontariat do Gruzji. Przez ostatni czas    w moim życiu pojawiały się głównie złe chwile. Stwierdziłem, że skoro otaczająca mnie rzeczywistość nie owocuje trzeba ją zmienić. Impulsem od Boga było spotkanie na uczelni jeden    z Pań Profesor która zainteresowała mnie wolontariatem.   Pracowałem z dziećmi pochodzącymi z wiosek o których świat zapomniał, oraz trudną młodzieżą z Tbilisi i Kutaisi. Organizowaliśmy dla Nich wakacyjne kampy. Takie obozy to często jedyna okazja dla tych dzieciaków, żeby oderwały się od świata w którym żyją. Bieda z którą się tam zetknąłem, wpłynęła na moje dotychczasowe poglądy i wybory.   „Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat”- zawsze inspirowało mnie to zdanie Korczaka. Na misji zrozumiałem czym ten cytat jest w praktyce. Takowy uśmiech był zapłatą za wszelkie trudy włożone w organizację wakacji. Osoby które tam spotkałem, nie raz poruszały moje serce do tego stopnia, że po powrocie do Polski postanowiłem o szybkim powrocie do Gruzji. Największym wzruszeniem były dni w których dzieci dziękowały za wszystko. Zwykłe ludzkie gesty których brakuje cywilizowanemu światy, poruszały do tego stopnia, że nie raz łzy pociekł mi po policzkach. Nigdy wcześniej nie reagowałem w taki sposób. Coś we mnie „pękło”. Teraz sam przed sobą wiem kim jestem. Każdy ma jakieś marzenia. Moim stało się pomaganie ludziom, ponieważ tym samym, pomagam sam sobie. Pokonuję swoje słabości a to ważne w życiu drugiego człowieka. Ciepło którym zostałem otoczony, spowodowało,że nie ma dnia w którym nie myślę      o swoich byłych podopiecznych. O tym co robią, jak żyje im się po powrotach do swoich szkół.  Zaraz po powrocie do kraju znalazłem zakon Kamilianów w Gruzji który zajmuje się pracą z osobami niepełnosprawnymi. Czy będzie to ciężka praca? Zdecydowanie bardziej niż organizowanie kampów dla dzieciaków. Dlaczego właśnie to? Ponieważ nigdy nie lubię gdy bywa łatwo. Ciężka praca uszlachetnia a jeśli chociaż przez chwilę spowoduję, że na twarzy drugiego człowieka zamieszka uśmiech, wiem po co tam pojechałem. Dla mnie liczy się drugi człowiek. Wielu z nich zostało poszkodowanych przez los. Ciężka sytuacja w jakiej znajduje się Gruzja powoduje, iż osobom niepełnosprawnym żyje się tutaj gorzej niż innym. Często warunki mieszkalne są na tak niskim poziomie, że dostęp do bieżącej wody stał się „luksusem”.  Każdy z nas chociaż przez chwilę kroczy po tym świecie a Bóg pisze nasze scenariusze. Moim stała się Gruzją w której zostawiłem wszystko to co kocham; swoich podopiecznych, miłość, drugiego człowieka któremu chcę pomagać a zamian dostać uśmiech i ciepło którego zawsze mi brakowało.  

Darowizny trafiają bezpośrednio do:
0%
0 zł Wsparło 0 osób CEL: 2 000 ZŁ