Zbiórka zakończona
Zofia Kmita - zdjęcie główne

Pomogła wielu, teraz pilnie potrzebuje pomocy

Cel zbiórki: zakup leku Erivedge

Organizator zbiórki:
Zofia Kmita, 73 lata
Wincentynów, łódzkie
Nowotwór podstawnokomórkowy skóry
Rozpoczęcie: 16 grudnia 2016
Zakończenie: 13 września 2017
53 534 zł(100%)
Wsparło 2295 osób

Cel zbiórki: zakup leku Erivedge

Organizator zbiórki:
Zofia Kmita, 73 lata
Wincentynów, łódzkie
Nowotwór podstawnokomórkowy skóry
Rozpoczęcie: 16 grudnia 2016
Zakończenie: 13 września 2017

Rezultat zbiórki

Przesyłam Wam zdjęcie mamy. Lek Erivedge, który pomogliście jej zdobyć, pomógł i dziś mama może normalnie funkcjonować, cieszy się życiem i jest wdzięczna Państwu – ludziom dobrej woli, którzy wspierali mamę finansowo, jak również dobrym słowem. Mama doczekała chwili, w której dalsze leczenie będzie już refundowane. Zmiana dzięki leczeniu zmniejszyła się o 80%, a lekarze obiecują, że całkowite wygojenie, jest już tylko kwestią czesu.

Mama nie wstydzi się już funkcjonować, wychodzić do sklepu, nie czuje bólu i wzroku ludzi na sobie. Zrobiliście dla niej bardzo dużo. Chciałem również Państwu bardzo serdecznie podziękować za pomoc!  

Syn.

Zofia Kmita

Opis zbiórki

Niewielka krosta pojawiała się na twarzy Pani Zofii już kilka lat temu. Przez dłuższy czas nic się z nią nie działo. Lekarze powtarzali “samo się pojawiło i samo zniknie”. Niestety z biegiem czasu ten niepozorny wykwit zamienił się w koszmarną narośl, pożerającą żywcem twarz Pani Zofii!

 

Dawniej pracowała w Polskim Czerwonym Krzyżu, gdzie opiekowała się wieloma starszymi osobami, przyjmowała na siebie ich troski i zmartwienia. Dzisiaj sama jest w podeszłym wieku i pilnie potrzebuje pomocy, bez której, jej życie stanie się koszmarem.

 

Pani Zofia cierpi na nowotwór podstawnokomórkowy skóry nosa i policzka lewego, zdiagnozowany w 2016 roku. Leczenie operacyjne w tym wypadku jest niemożliwe, gdyż wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem komplikacji. Radioterapia to praktycznie pewna utrata wzroku. Nowotwór zbyt głęboko zniszczył tkanki i każda próba jego usunięcia może skończyć się dla Zofii tragicznie. Pani Zofia Wzroku stracić nie chce, bo są jeszcze wnuki, na które chce patrzeć i tyle pięknych rzeczy by jeszcze zobaczyć.

 

Zofia Kmita

 

Operację odwołano w ostatniej chwili 

 

W trakcie pobytu w Klinice Chirurgii Czaszkowo-Szczękowo-Twarzowej w Krakowie, Pani Zofia została zdyskwalifikowana z operacji. Wszystkie badania miała już zrobione i była przygotowana do zabiegu. Lekarze dosłownie w ostatniej chwili doszli do wniosku, że ryzyko jest zbyt duże, a szanse na sukces nikłe. Operacja wymagała usunięcia części kości oczodołowej oraz sitowia, co mogłoby doprowadzić do nieodwracalnego zniekształcenia twarzy oraz do wycieku płynu mózgowo-rdzeniowego. Dlaczego nikt nie powiedział o tym wcześniej? Zofia dostała czas na złudzenia, że może się uda, że lekarze pomogą. Potem przyszedł cios, a wraz z nim zwątpienie i w konsekwencji załamanie.

 

Była jeszcze jedna mała szansa, na to, że nie wszystko jeszcze stracowne. Pani Zofia została skonsultowana z zespołem prof. Maciejewskiego w gliwickim Centrum Onkologii, który także nie podjął się wykonania zabiegu, ze względu na zbyt małe szanse powodzenia.  

 

Z możliwości radioterapii w Czechach Pani Zofia zrezygnowała sama, panicznie bojąc się utraty wzroku. Ślepota obuoczna jest w tym wypadku nieuniknioną konsekwencją. “Teraz mama widzi dobrze i jest w miarę samodzielna. Nie wiemy co by było gdyby całkowicie straciła wzrok. Niestety jednak każdy dzień bez leczenia wiąże się z rozrostem nowotworu” - dopowiada Dariusz, syn Pani Zofii. 

 

Zofia Kmita

 

Ostatnia nadzieja w kosztownych lekach

 

Jest taka szansa, na to że nie wszystko jeszcze stracone. Dzięki lekowi Erivedge rana przestaje piec i swędzieć. Pani Zofia po długim czasie, może znowu wychodzić na dwór. Jest duża szansa, że dzięki tej kuracji narośl zniknie całkowicie, a przynajmniej zatrzyma się lub zmniejszy. To by było bardzo wiele, bo z wielką otwartą raną na twarzy, żyć jest trudno. Niestety jedno opakowanie, które wystarcza na miesiąc, kosztuje ponad 20 000 zł. “Sami nie jesteśmy w stanie temu podołać” - dodaje syn. 

 

Zostało niewiele czasu! 

 

“Zwracam się z gorącą prośbą o pomoc w sfinansowaniu leku, który da Mamie szansę na normalne życie bez bólu i cierpienia. Bez Was nie dam rady uzbierać ponad stu tysięcy złotych, potrzebnych, aby zapewnić ciągłość terapii. Pomóżcie mi uratować życie mojej Mamy!” -  błaga Dariusz.

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj