

W 2024 r. powódź odebrała dobytek, dziś NOWOTWÓR próbuje odebrać mi żonę! RATUNKU❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Sierpień 2025 roku okazał się dla naszej rodziny najbardziej dramatycznym momentem w całym naszym życiu. Żona trafiła do szpitala z ogromnym wodobrzuszem. Byliśmy wtedy przekonani, że to kolejny trudny epizod chorobowy, który uda się opanować. Kilka dni później usłyszeliśmy diagnozę, która osunęła nam grunt pod nogami...
Zofia choruje na złośliwego raka piersi. Jest inwazyjny z rozsiewem do narządów wewnętrznych oraz masywnymi przerzutami do kości. Zanim padły słowa lekarzy, żona dosłownie zaczęła maleć w naszych oczach. Po powodzi w 2024 r., która zabrała nam dach nad głową, zaczęła gwałtownie chudnąć i jednocześnie słabnąć. Wszyscy myśleliśmy, że to reumatoidalne zapalenie stawów. Te od lat odbierało jej sprawność oraz siły. Guzki pojawiające się na ciele uznawano za kolejne objawy choroby, a wymioty oraz omdlenia tłumaczono wyczerpaniem. Niestety prawda była inna...
W szpitalu okazało się, że nowotwór od dawna pustoszy organizm żony. Zofia miała w sobie ponad osiem litrów płynu w jamie brzusznej. Była skrajnie wyniszczona. Weszła do szpitala o własnych siłach, ale wyszła po kilkunastu dniach, ważąc 33 kilogramy, bez możliwości samodzielnego zejścia po schodach. Strach, bezradność oraz rozpacz stały się naszą codziennością. Żona w końcu trafiła pod opiekę hospicjum domowego.

Dziś leczenie ma charakter paliatywny. Hormonoterapia to jedyna dostępna droga, która może spowolnić postęp choroby. Każdy dzień to walka z bólem, obrzękami, ograniczeniami wynikającymi z reumatoidalnego zapalenia stawów. Żona nie kwalifikuje się do chemioterapii ani radioterapii, a mimo karty onkologicznej wiele konsultacji, badań oraz leków musimy opłacać prywatnie. Pogorszenie wzroku, nagłe powikłania, potrzeba szybkiej diagnostyki, wszystko to generuje koszty, których nie jesteśmy w stanie unieść sami.
Utrzymujemy się wyłącznie z jednej emerytury. Żona, mimo że do wieku emerytalnego brakuje niewiele, nie ma prawa do renty ani świadczeń. Dom, wcześniej zniszczony przez powódź, nadal wymaga napraw, a codzienność wypełniają rachunki, leki, dojazdy, rehabilitacja. Ta zbiórka powstała z bezsilności, lecz także z ogromnej nadziei. Prosimy o wsparcie, ponieważ sami nie damy rady unieść tego ciężaru.
Mąż Zofii z rodziną
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- DomiQa85400 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Hubert5 zł
- Alicja10 zł