
Guz w główce kilkumiesięcznej Zojki❗️Potrzebna pomoc, by ratować życie maleństwa!
Cel zbiórki: Nierefundowane zagraniczne leczenie onkologiczne, leczenie i rehabilitacja
Cel zbiórki: Nierefundowane zagraniczne leczenie onkologiczne, leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
AKTUALIZACJA❗️
Zojka od 4 marca, kiedy miała miejsce pierwsza operacja, przeszła naprawdę bardzo wiele.
Jesteśmy już po 6 cyklach intensywnej chemioterapii. W międzyczasie Zojka zmagała się z poważnymi komplikacjami – wodogłowiem, wodobrzuszem, sepsą i zakażeniem portu przez niebezpieczną bakterię Pseudomonas.

Obecnie przebywamy na oddziale Transplantologii, gdzie Zojka przeszła tzw. megachemię i autoprzeszczep komórek macierzystych.
To był kolejny bardzo trudny etap leczenia – ale za nami. Teraz z całych sił czekamy, by jej szpik zaczął pracować i byśmy mogły wrócić do domu.
Kolejnym krokiem będzie protonoterapia – leczenie, które ma dać nam szansę na dalszą walkę.

Potrzeby są ogromne: rehabilitacja, codzienna opieka, pieluchy, leki, odżywianie – wszystko to generuje duże koszty.
Dlatego, jeśli ktoś z Was chciałby nas wesprzeć w tej drodze – będziemy ogromnie wdzięczni za każdą pomoc. Wasze wsparcie daje nam siłę i realnie pomaga walczyć o zdrowie Zojki.Dziękujemy
Zielony pasek na zbiórce Zojki! Dziękujemy za pomoc! Walcz, malutka - wierzymy w Ciebie!
Kochani - mamy zielony pasek!
Dzięki Waszemu ogromnemu wsparciu udało się uzbierać potrzebną kwotę! Nie tylko na zagraniczne leczenie Zojki, ale również na codzienną rehabilitację, dojazdy, środki do pielęgnacji i leki. Dzięki temu możemy skupić się w pełni na zdrowiu naszej córci i nie martwić się o kwestie finansowe.
Po wielu konsultacjach wiemy już, że kolejnym krokiem w leczeniu Zojki (po etapie megachemii z autoprzeszczepem, który rozpoczyna się już jutro) będzie protonoterapia, prawdopodobnie w klinice w Essen.
W imieniu moim i całej naszej rodziny - dziękujemy Wam za każdą formę wsparcia: dobre słowo, obecność, modlitwę. Jesteście wielcy.
Dzięki Waszemu wsparciu nasza Zoja dostała szansę na życie – na leczenie, nadzieję i przyszłość. Nie ma słów, które oddałyby naszą wdzięczność. To dzięki Wam w tej dramatycznej walce pojawiło się światło.
Z całego serca dziękujemy, że jesteście z nami!

Mamy już ponad 90% na zbiórce Zojki! Jesteśmy tak blisko celu, jakim jest ŻYCIE❗️
Ostatnio przeżywaliśmy naprawdę dramatyczne chwile - stan Zojki drastycznie się pogorszył i naprawdę walczyła o każdy dzień... Chciałabym podzielić się z Wami dobrą wiadomością – Zojka jest naprawdę dzielna i silna... Jej stan powoli się poprawia.
Za nami tydzień badań i na szczęście wszystko zaczyna wracać do normy. Wątroba się regeneruje, brzuszek też, nerki również zaczynają funkcjonować coraz lepiej. Z brzuszka jeden z drenów został usunięty.
Zojka znowu się uśmiecha, jest spokojna i naprawdę dobrze znosi te ostatnie dni. Każdy jej uśmiech daje nam ogrom siły.

W piątek zapadła decyzja o podaniu chemii. Tym samym praktycznie zakończyliśmy ten cykl leczenia. Została jeszcze jedna dawka w tym tygodniu. Czekamy z niecierpliwością i niepokojem na rezonans, który da nam odpowiedź czy leczenie jest skuteczne...
Jesteśmy pełni nadziei, wdzięczni za każdy dzień i za każde Wasze dobre słowo, modlitwę i wsparcie. Zostało już tylko 7% do końca zbiórki! To już naprawdę ostatnia prosta – ale też najtrudniejsza. Dlatego błagam Was raz jeszcze – pomóżcie nam.
Każdy gest przybliża nas do celu, a celem jest ratunek dla Zojki, jej leczenie, jej życie. Nie możemy się teraz zatrzymać. Nie teraz, gdy finał jest tak blisko… ❤️
Dziękuję za wszystko.
Joanna, mama Zojki
Opis zbiórki
BARDZO PILNA ZBIÓRKA❗️26 lutego - w dzień moich urodzin - zawalił nam się cały świat... Nigdy nie sądziłam, że los okaże się tak brutalny i okrutny wobec nas. Przeżywamy najgorszy koszmar swojego życia. Nasza malutka Zojka (w poniedziałek, 3 marca, skończyła zaledwie 8 miesięcy) dostała straszną diagnozę - nowotwór złośliwy móżdżku. Jest na OIOM-ie, a my walczymy o jej życie i bardzo potrzebujemy pomocy...

Jeszcze miesiąc temu wiedliśmy spokojne życie i w najczarniejszych myślach nie spodziewaliśmy się, że życie naszej rodziny obróci się o 180 stopni... Nie przypuszczałam, że będę pisać te słowa, że będę prosić o pomoc... Że wszystko zniknie, poza jednym - strachem o życie Zojki, mojej córeczki, która nagle znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie...
Zaczęło się od tego, że Zojka przez dwa tygodnie wymiotowała i to nawet kilka razy dziennie... Chodziliśmy z nią po lekarzach i wciąż nie było wiadomo, co jej jest. Zestresowani jej stanem, zdecydowaliśmy się pojechać do szpitala pediatrycznego w Poznaniu. Byliśmy tam zaledwie jedną noc...
26 luty, dzień moich urodzin... W szpitalu. Dostaliśmy najgorszy "prezent"... Diagnoza - złośliwy guz mózgu. Nie wierzyłam, nie chciałam wierzyć. Przewieziono nas do kolejnego szpitala, walka o zdrowie Zojki stała się nagle dramatyczną walką o życie...

Co człowiek czuje w takich chwilach? Szok, ogromny ból... Strach nie znika nawet na chwilę. Plan leczenia dał nam jednak ogrom nadziei, neurochirurdzy zaplanowali operację, by wyciąć guza w całości... Niestety okazało się, że guz jest umiejscowiony w ciężko dostępnym miejscu. 4 marca Zojka przeszła operację. Lekarze zrobili, co w ich mocy, niestety nie udało się usunąć całego guza. Była to bardzo trudna operacja... Nasza kruszynka kilkakrotnie była na skraju, musiała mieć przetaczaną krew... Sam anestezjolog powiedział ze to była jedna z najtrudniejszych operacji w jego karierze.
Zoja to bardzo silna dziewczynka. Przeżyła operację, chociaż tuż przed nią było bardzo źle... Lekarze musieli zrobić odbarczanie, ponieważ zaczęli ją tracić. Na szczęście wszystko wróciło do normy i mogli rozpocząć operację. Teraz dalej walczy. Niestety jej stan jest ciężki...

Teraz nasza kochana córeczka leży na OIOMie. Patrzymy na naszą małą gwiazdeczkę, jak leży pod wszystkimi maszynami i serce nam się łamie na tysiąc kawałków. Jak usłyszała nas, to chwyciła za paluszek i zaczęła ruszać rączkami i nóżkami... Czekamy w nerwach na wynik rezonansu po operacji i wówczas okaże się, ile "potwora" udało się wyciąć.
Wiemy, że nie możemy się poddać i musimy walczyć. Musimy zrobić wszystko, żeby pozbyć się nowotworu w całości, żeby Zojka wyzdrowiała... Jesteśmy już w kontakcie z kilkoma klinikami za granicą. Już wiemy, że koszty leczenia będą ogromne i bez pomocy nie damy rady.
Jeszcze niedawno byłam na Twoim miejscu, czytając zbiórki chorych dzieci. Dziś to ja proszę o pomoc, a moja córeczka walczy o życie. Wiem jedno, zrobimy wszystko, by Zojka wyzdrowiała. Dlatego proszę o pomoc w zbiórce na leczenie. Pomóżcie nam uratować Zoję!

- Winkhaus Polska1974 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Kalina10 zł
❤️❤️❤️
- Wpłata anonimowa7 zł
- Karolina10 zł
- Wpłata anonimowa20 zł