Zbiórka zakończona
Agata Niewierko - zdjęcie główne

Odmówili refundacji leku, który ratuje życie... Proszę, pomóżcie ocalić moją Mamę!

Cel zbiórki: Kadcyla - lek ratujący życie, trzy podania

Organizator zbiórki:
Agata Niewierko, 60 lat
Ciechocinek, kujawsko-pomorskie
nowotwór
Rozpoczęcie: 20 grudnia 2018
Zakończenie: 12 stycznia 2019
79 007 zł(103,76%)
Wsparło 4055 osób

Cel zbiórki: Kadcyla - lek ratujący życie, trzy podania

Organizator zbiórki:
Agata Niewierko, 60 lat
Ciechocinek, kujawsko-pomorskie
nowotwór
Rozpoczęcie: 20 grudnia 2018
Zakończenie: 12 stycznia 2019

Opis zbiórki

Nie znam osoby bardziej kochającej życie, niż moja Mama. Od kiedy pamiętam, nigdy nie okazywała zmęczenia, nie narzekała, że musi dbać o całą rodzinę, gotować, prać, sprzątać... Zawsze głównie myślała o nas, a dopiero potem o sobie. Teraz role się odwróciły - cała nasza rodzina skupia się tylko na jednym - by Mama, mimo raka, była z nami jak najdłużej… Prosimy, pomóż nam w tym.

Myślimy o jej zdrowiu, o tym, by było jej wygodnie i by nie cierpiała - choroba sprawia ból, ale nie tylko ona… Mama w 2016 roku zachorowała na raka piersi. Niestety, mimo ciężkiej walki, okazał się złośliwy, dał przerzuty… Dowiedzieliśmy się o tym w tym roku, zaczęło się znowu leczenie chemią. Pomogła, ale tylko częściowo, co w naszej sytuacji i tak było ogromnym sukcesem. Guzy się zmniejszyły, ale nie wszystkie. Jednak i mama, i jej lekarz prowadzący byli zadowoleni. Niestety, radość nie trwała długo…

Agata Niewierko

Trzy pierwsze podania chemii zrefundował NFZ. Lek działa za słabo, nie uzyskano dalszej refundacji. Nie jest ważne, że tylko od pozwala Mamie żyć, oddychać, dalej walczyć… Dlatego jesteśmy tu i bardzo Cię prosimy - pomóż ocalić naszą Mamę…

Zaczęło się niewinnie, od ukłucia w piersi. Nie było bolesne i nie spodziewaliśmy się, że będzie oznaczać dla nas początek końca świata, który znamy - zwykłego, spokojnego życia. Mama poszła na USG do lekarza rodzinnego. Okazało się, że w jej piersi jest prawie centymetrowy guz, sama nie była w stanie go wyczuć. Lekarz kazał jej jak najszybciej jechać do onkologa, a potem już wszystko potoczyło się błyskawicznie...

Najpierw biopsja cienkoigłowa, potem gruboigłowa. Przyszła diagnoza - złośliwy nowotwór, trzeba amputować prawą pierś. Szok, niedowierzanie, ale ogromna chęć walki - Mama nie poddaje się, jest najbardziej waleczną osobą, jaką znam. Więc i my nie się nie poddaliśmy. W kwietniu była operacja, guz zdążył urosnąć do 3 cm. Potem chemia czerwona, biała, naświetlanie, zastrzyki w nogi z herceptyny, kolejna chemia, tym razem w tabletkach. Wierzyliśmy, że po tej wyczerpującej batalii będzie już lepiej. Niestety...

Były badania i co się okazało? Nowotwór nadal siedzi w Mamie! Jest mu z nią dobrze, ale jej z nim nie… Pytaliśmy lekarza, co dalej, co teraz? Kazał nam jechać do domu i przyjechać za trzy dni. Nie wiedział, musiał skonsultować. Nastąpiły trzy dni pustki, czarnej dziury, niepewności i bezradności - prawdziwego cierpienia...

Mama wróciła do lekarza, który powiedział trochę tak, jak mówią w filmach: “Mam dla pani dwie wiadomości: dobrą i złą.”. Dobra była taka, że jest lek, który może pomóc. Ta gorsza, że nie jest refundowany… Lekarz jednak powiedział, że napiszemy do Ministerstwa z prośbą o refundację, może się uda.

Czekaliśmy na odpowiedź prawie pół roku, ale się udało! Była zgoda na trzy wlewy. Radość była ogromna. Jeszcze większa, że lek zadziałał! W naszym domu w końcu były łzy radości, a nie tylko rozpaczy. Nigdy nie widziałam tak szczęśliwej Mamy! Ale radość okazała się ulotna…

Agata Niewierko

Lekarz bardzo szybko sprowadził nas na ziemię. Dla Mamy i lekarza wynik pozytywny, ale dla Ministerstwa za słaby. Za kolejne dawki nie zapłacą...

Jest lek, ale jakby go nie było. Boleśnie przekonaliśmy się, że jeśli chcesz być zdrowy, mieć szansę na życie, musisz być bogaty… Lekarz pokazał mamie pismo z końc sierpnia - trzy wlewy chemii kosztowały 72 tysiące złotych… Co będzie dalej? Nie wiemy. Wiemy tylko, że tylko ten lek pomoże naszej Mamie, pozwoli jej żyć! Nie wiadomo, ile wlewów jeszcze będzie potrzeba. Może trzy, może sześć, albo jeszcze więcej - okaże się w trakcie leczenia. Niestety, cena jest zaporowa, naszej rodziny nie stać na to, by uratować najważniejszą dla nas osobę...

Musieliśmy schować dumę do kieszeni i chociaż to trudne, poprosić o pomoc. Potrzebujemy Twojej pomocy, by nasza kochana Mama mogła żyć. Innego wyjścia nie ma, tylko ten jeden lek - Kadcyla.

Mama ma dla kogo żyć - ma cudownego męża, naszego tatę, ma nas. Mój brat w czerwcu wziął ślub, a obok ogromnej radości był też lęk. Niedawno mój chłopak poprosił moich rodziców o moją rękę. Tak bardzo bym chciała, żeby Mama była na moim ślubie…

Rak i napady depresji nie odpuszczają, ale jak Mama mówi: “Nie ze mną te numery, jestem silną babką, tak łatwo się nie poddam!”. Ma plany, marzenia, ogromną ochotę żyć. Nie możemy oddać jej rakowi, nie możemy pozwolić, by umarła, bo nie było pieniędzy na jej leczenie. Bardzo proszę, pomóżcie nam pokonać raka!

Marta, córka Agaty - najlepszej mamy na świecie

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Zdrowia zycze
    Zdrowia zycze
    Udostępnij
    10 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł

    Agatka trzymaj się.

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    200 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł

    Zdrowia!

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj