Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Rak jest bezlitosny! Sama nie dam rady go pokonać i przeżyć...

Agnieszka Ślusarczyk
Zbiórka zakończona

Rak jest bezlitosny! Sama nie dam rady go pokonać i przeżyć...

116 215,00 zł ( 33,61% )
Wsparło 2601 osób
Cel zbiórki:

zakup leku Avastin do walki z rakiem

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Agnieszka Ślusarczyk, 43 lata
Poznań, wielkopolskie
rak jajnika z przerzutami do węzłów chłonnych i kości
Rozpoczęcie: 24 Października 2018
Zakończenie: 24 Maja 2019

Rezultat zbiórki

Sierpień 2019:

Od ponad roku trwa moje leczenie drugiego rzutu choroby w szpitalu w Poznaniu. Chemioterapie dostaję nieprzerwanie co 4 tygodnie, od sierpnia tamtego roku. Właśnie podano mi 14. wlew z Caleyxu, a w sumie 20, włączając te 6 cykli pierwszej linii, które nie zadziałały.

Muszę powiedzieć, że postawiono mnie na nogi! Od września przytyłam 10 kg, w badaniach TK bez uchwytnych zmian meta.  Wobec takich postępów leczenia, obecna chemioterapia będzie kontynuowana do progresji lub znacznego pogorszenia badań krwi. Na szczęście Caelyx w moim przypadku jest refundowany, a skoro działa, leczenie Avastinem  na razie jest odroczone i oby jak najdłużej!

Ale jak to mówi mój onkolog, mamy spokojną głowę, że w razie potrzeby są zebrane środki (dzięki Siepomaga!) i będzie można z nich skorzystać w razie potrzeby. Ja modlę się, żeby obecna chemia działała jak najdłużej, bo wyraźnie sprawdza się w moim przypadku.

Oczywiście czarne myśli mnie nie opuszczają, jak chyba większość pacjentów w podobnej sytuacji, ale staram się żyć w miarę normalnie. W porównaniu do mojego stanu rok temu, dziś to niebo a ziemia. Lekarze oczywiście nazywają to remisja choroby, ale ja staram się nie dopuszczać do siebie tej myśli, że kiedyś dojdzie do progresji...

Pomiędzy chemiami chodzę do pracy, na ile siły pozwalają i tylko te comiesięczne wizyty w szpitalu oraz pochemiowe serie zastrzyków z Filgastrinu na pobudzenie szpiku przypominają, że jestem przewlekle chora.

Słowem obecnie czuje się dobrze i nie daje się chorobie! Dziękuję za wszelką pomoc!

Serdecznie pozdrawiam,
Agnieszka Ślusarczyk 

Opis zbiórki

Każdego ranka otwieram oczy i zastanawiam się, czy to wszystko nie jest pomyłką, złym snem. Przecież to niemożliwe, że umieram na raka! Jeszcze rok temu byłam aktywna, pracowałam, pomagałam. Dzisiaj sama proszę o pomoc… Jednak to prawda, brutalna i okrutna, tak jak rzeczywistość, która przyszła razem z nowotworem. Od roku walczę o życie, na zmianę odzyskując i tracąc siły i nadzieję. Jak będzie wyglądać przyszłość? Czy w ogóle jakaś będzie? Mam przecież dopiero 40 lat… Nie umiem pogodzić się z diagnozą lekarzy, że za 3 lata mnie już nie będzie…

Dowiedziałam się zupełnie przypadkiem, podczas badań krwi. Okazało się, że markery nowotworowe są podwyższone. Pierwsze, co pomyślałam - niemożliwe, na pewno pomyłka! Pierwsze kroki skierowałam do ginekologa i już na USG okazało się, że na jajniku mam gigantycznego, 8-centymetrowego guza… Oblał mnie zimny pot, byłam w szoku. To było 20 września zeszłego roku. Już 10 października byłam w szpitalu w Warszawie na operacji - i tak szybko, jak na polskie warunki. Te dni, które były pomiędzy, chętnie wymazałabym z pamięci… Powiedzieli mi, że guz może pęknąć w każdej chwili, musiałam żyć z tykającą bombą w sobie wiedząc, że każda sekunda może być ostatnią. Nie da się opisać, jak ciężkie to doświadczenie…

Agnieszka Ślusarczyk

Operacja się udała, wycięli mi całego guza razem z jajnikiem. Trzeba było czekać na wynik histopatologii, by poznać wroga. Czekałam długich sześć tygodni… W końcu przyszły - rak śluzowy, mało złośliwy. Kamień z serca, bo duża szansa na całkowite wyleczenie! Aż do grudnia czekałam na rozpoczęcie chemioterapii, która miała ostatecznie rozprawić się z nowotworem. Zaczęłam chwilę przed świętami, skończyłam w kwietniu. Leczenie było bardzo ciężkie, wykańczające… Nie mogłam pracować, nie miałam sił. Były skutki uboczne, straciłam włosy, męczyły mnie wymioty. Jednak - skoro to miało mi pomóc - znosiłam wszystkie niedogodności i żyłam nadzieją, że ten koszmar w końcu się skończy!

Na kontroli w maju powiedzieli mi, że wszystko jest dobrze. Niestety, mieli tylko wyniki sprzed dwóch miesięcy, na nich bazowali. Ja jednak cieszyłam się, bo to znaczyło jedno - rak został pokonany! Miało już być normalnie, ale jakiś wewnętrzny lęk nie pozwalał mi na spokój. Czułam, że coś jest nie tak, że zło jeszcze nie odeszło. Niestety - miałam rację.

Czerwiec, kolejne USG. Niepokój na twarzy lekarza i nieopisany lęk - rak wrócił... Badanie PET pokazało, że rak jest złośliwy. Nie mogłam w to uwierzyć… Przecież poprzednie badania mówiły zupełnie co innego! Czekała mnie kolejna, tym bardziej o wiele rozleglejsza operacja. Bałam się, jednak lekarz powiedział, że bez operacji mam góra pół roku życia… Nie chciałam umierać. Wycięli mi węzły chłonne, macicę, drugi jajnik. Na domiar złego okazało się, że mam przerzuty niemal wszędzie. Trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy - poprzednia chemia w ogóle nie pomogła, równie dobrze mogłam jej nie brać. Tyle cierpienia, wszystko na marne… Walka na śmierć i życie zaczęła się ponownie.

Agnieszka Ślusarczyk

Miałam pecha, sam lekarz tak przyznał. Jestem w 5% osób, które nie zareagowali na ten rodzaj chemii, czasami tak bywa… Zaraz po operacji znowu zaczęła się chemia, nie miałam nawet czasu odpocząć, dojść do siebie. Jestem po 3 cyklach, przede mną prawdopodobnie jeszcze trzy. Jeśli mój organizm wytrzyma, może więcej… Potem planowane jest leczenie Avastinem, który nie jest refundowany. On da mi szansę na dłuższe życie, a przecież to takie ważne, gdy się ma dopiero 40 lat… Koszt leczenia jest przerażający, dlatego muszę poprosić o pomoc. To trudne dla kogoś, kto całe życie radził sobie sam, kto niedawno przecież był taki silny… Rak jednak jest bezlitosny, wszystkich traktuje równo. Proszę o pomoc, bo dzięki temu mam większe szanse…

Agnieszka

************


Agnieszka, lekarz stomatolog, nasza koleżanka z pracy, przyjaciółka – od lat pomagająca innym ludziom, dzisiaj sama potrzebuje pomocy i wsparcia. Agnieszka, do tej pory okaz zdrowia, osoba pełna energii, niezależna, silna, rzetelna w pracy, zawsze postępująca zgodnie z zasadami, została poddana przez los ciężkiej próbie.


We wrześniu 2017 roku podczas badań kontrolnych dowiedziała się, że ma guz w lewym jajniku. Operację przeszła już październiku, później przetrwała 6 cykli chemioterapii. Niestety, pomimo dobrego rokowania i nadziei na wyzdrowienie, przeprowadzone w lipcu tego roku badania kontrolne ujawniły szereg przerzutów, w tym jeden do kości. Niedawno, Agnieszka przeszła kolejną bardzo rozległą operację. Teraz czeka ją ponownie radioterapia i chemioterapia. Współczesna medycyna oferuje również inne możliwości leczenia nowotworów, niestety są one bardzo kosztowne...

Agnieszka jest osobą bardzo samodzielną i nie chciała nikogo prosić o pomoc. Dlatego my, na własne oczy widząc jej trudną walkę o życie, prosimy Was o pomoc w jej imieniu. Jesteśmy jej przyjaciółmi z pracy, wspólnie pracujemy już prawie 10 lat. Bardzo chcielibyśmy pomóc Agnieszce, żeby miała jak najwięcej możliwości, aby wymknąć się chorobie.

Przyjaciele

116 215,00 zł ( 33,61% )
Wsparło 2601 osób

Obserwuj ważne zbiórki