Matka, żona i białaczka! Ostatnia szansa, żeby ocalić Anię!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 86 092 osoby
2 386 259,41 zł (201,61%)
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Immunoterapia car T-cell - terapia ostatniej szansy

Anna Puczko, 30 lat

Warszawa, mazowieckie

Ostra białaczka limfoblastyczna - wznowa

Rozpoczęcie: 15 Października 2019
Zakończenie: 15 Listopada 2020

14 Listopada 2019, 15:25
Ania rozpoczyna leczenie w Izraelu

Kochani,

Ania dotarła wczoraj w nocy do Izraela i jeszcze tego samego dnia rozpoczęła serię badań w szpitalu w Tel Awiwie. Poniżej kilka słów od Ani nagranych godzinę temu. Dobre myśli i modlitwa wciąż będą potrzebne!

Pokaż wszystkie aktualizacje

08 Listopada 2019, 11:56
Ania opuściła szpital, czekamy na wylot do Izraela!

Kochani!

Wiemy, że czekacie z niecierpliwością na informacje od Ani, a my mamy dobre nowiny! Jej wyniki poprawiły się na tyle, że mogła w środę 6 listopada wrócić do domu i pierwszy raz od 29 sierpnia uściskać swojego malutkiego synka!

Anna Puczko

Pierwsza część środków została już przekazana do kliniki w Izraelu, wylot nastąpi we wtorek 12 listopada. Dzięki ogromnej nadwyżce, którą udało się zebrać, Ania będzie mogła polecieć specjalistycznym lotniczym transportem z asystą medyczną, co bardzo ułatwi jej podróż, a przede wszystkim będzie nieporównywalnie bezpieczniejsze dla jej życia i zdrowia. A to wszystko, dzięki Wam!

Kochani, jeśli możecie, pomódlcie się za Anię. Przesyłajcie jej dobre myśli. Uzbieranie tych ponad 2 milionów złotych to był najłatwiejszy etap walki o jej życie. Prawdziwa wojna z białaczką dopiero się rozpoczyna. Najważniejsze, że Ania nie będzie na niej sama...

18 Października 2019, 19:35
To jest niewiarygodne... Udało się!

Kochani,

dziękuję, dziękuję, dziękuję... Nie wiem, co powiedzieć. Ten dzień jest jednym z najbardziej niesamowitych w moim życiu. Tak wiele wspaniałych osób mnie wsparło. Taki ogrom dobroci i ciepłych słów od obcych ludzi, które nie jestem w stanie ogarnąć... 

Dzięki Wam mogę się już spokojnie kontaktować z kliniką w Izraelu i ustalać szczegóły mojego wyjazdu po życie... Ta zbiórka będzie otwarta jeszcze przez jakiś czas, ponieważ wiem, że ostateczne koszty leczenia mogą być znacznie większe niż kosztorys, którym dysponuję dzisiaj. Raz jeszcze ogromnie dziękuję i proszę... Pomódlcie się za mnie !

Ania

Mój maleńki synek ma 16 miesięcy, a ja od 2 miesięcy nie widziałam go ani razu… Nie mogę Pawełka wziąć na ręce, poczuć jego zapachu. Przytulić do piersi, kiedy płacze. Pocałować w główkę i szepnąć na ucho, jak bardzo go kocham. Choroba odebrała mi bliskość maleństwa - to co dla matki najważniejsze.  Jest to ból większy niż najgorsza nawet chemia...

Anna Puczko

Zdjęcie, które widzicie powyżej po lewej stronie, zrobiłam kilka chwil temu. Leżę płasko, na głowie powoli odrastają mi włosy. Miałam kiedyś piękne, długie włosy, teraz niewiele z nich zostało… Nie mogę poruszyć głową, bo miałam właśnie wykonane wkłucie, żeby pobrać płyn mózgowo-lędźwiowy. To właśnie badając ten płyn, lekarze oceniają, jak bardzo ze mną jest źle… Wyglądam kiepsko, fatalnie i wcale nie chcę Wam takiej siebie pokazywać. Nie chcę, żeby cała Polska zobaczyła mnie w tak słabej formie, ale nie mam wyboru. Moje życie zostało wycenione na ponad milion złotych i jeśli chcę to życie uratować, to moja smutna historia musi się roznieść po całym kraju...

Mój malutki synek właściwie nie wie, co to znaczy być przy mamie, bo więcej czasu spędziłam w szpitalu, walcząc o życie, niż z nim. Starsza córeczka powoli zaczyna zapominać, jak to jest, gdy mama czyta bajkę na dobranoc. Moim domem przez ostatnie półtora roku stał się szpital. Ostra białaczka limfoblastyczna zamieniła moje zdrowie w proch i pył. Bez okrutnie drogiego leczenia zamieni też życie w śmierć.

Anna Puczko

O chorobie dowiedziałam się, gdy byłam w upragnionej drugiej ciąży. Czas, który miał być radosnym oczekiwaniem, zamienił się w dramat. Wszystko się posypało, nastał czas walki o życie. Synka musiałam zostawić zaraz po porodzie... Płakałam z bezsilności, bezradność rozrywała mnie od środka, chemia paliła żyły.  

Leczenie miało zająć mi pół roku. Taki był plan, a ja miałam wrócić do swoich dzieci. Niestety mój wróg okazał się silniejszy, niż wszystkim nam się zdawało. Przeszczep, którego tak bardzo się bałam, dawał szansę na zakończenie leczenia, niestety tak się nie stało i po dwóch miesiącach przyszła wznowa. 29 sierpnia - od tego dnia jestem bez przerwy w szpitalu. Walczę ostatkiem sił. Znowu przyjmuję chemię, przyplątało się zapalenie płuc. Najgorsze jednak, że leczenie w Polsce nie jest już w stanie mnie uratować. Jedyna szansa to piekielnie droga terapia CAR - T Cell, dostępna m.in. w Izraelu. 

Anna Puczko

Żeby rozpocząć terapię, muszę zebrać bardzo szybko 250 tys. zł, a całość potrzebnej kwoty to minimum 1,1 mln złotych. Nie mam takich pieniędzy, dlatego jedyne, co mi pozostaje to prosić Was o pomoc. Pawełek ze starszą siostrą Anastazją potrzebują mamy. Mój kochany mąż potrzebuje żony. A ja leżę tu bezradnie na szpitalnym łóżku i nic ode mnie już nie zależy… Na ten oddział śmierć zagląda wyjątkowo często, jeśli nie podejmę leczenia, przyjdzie i po mnie. Nie wiem, jak długo jeszcze wytrzymam…

Anna

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 86 092 osoby
2 386 259,41 zł (201,61%)
Wesprzyj Wesprzyj