Zbiórka zakończona

Matka, żona i białaczka! Ostatnia szansa, żeby ocalić Anię!

Cel zbiórki: Immunoterapia car T-cell - terapia ostatniej szansy

Organizator zbiórki:
Anna Puczko, 36 lat
Warszawa, mazowieckie
Ostra białaczka limfoblastyczna - wznowa
Rozpoczęcie: 15 października 2019
Zakończenie: 1 lutego 2020
2 430 738 zł(205,38%)
Wsparło 87 613 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0057265 Anna

Cel zbiórki: Immunoterapia car T-cell - terapia ostatniej szansy

Organizator zbiórki:
Anna Puczko, 36 lat
Warszawa, mazowieckie
Ostra białaczka limfoblastyczna - wznowa
Rozpoczęcie: 15 października 2019
Zakończenie: 1 lutego 2020

Rezultat zbiórki

Kochani,

pod koniec stycznia Ania wróciła do Polski po leczeniu w Izraelu, na które udało jej się wylecieć dzięki Waszemu wsparciu. Walka o zdrowie wciąż jednak jeszcze trwa i minie jeszcze mnóstwo czasu, zanim będzie można uznać Anię za w pełni wyleczoną.

To wielka radość móc zobaczyć Anią z powrotem w Polsce. Kilka miesięcy temu jej historia poruszyła całą Polskę, dzięki czemu udało się uzbierać wymagane na leczenie środki w ciągu niespełna 24h. Dziękujemy Wam, RAZEM WIELKĄ MAMY MOC!

Posłuchajcie kilka słów od samej Ani:

Bieżące informacje od Ani znajdziecie klikając TUTAJ (otwiera nową kartę)

Aktualizacje

  • Ania wyszła ze szpitala!

  • Najnowsze wieści od Ani!

    Kochani,

    wiem, że wiele osób pyta o to, jak przebiega moje leczenie. Właśnie zaczyna się kolejny tydzień od rozpoczęcia terapii. Nie obyło się bez komplikacji i tak naprawdę nikt nie wie, czy będą następne i jakie będą... Muszę uzbroić się w cierpliwość, czekać na poprawę wyników i jak najszybszy powrót do kraju, bo już nawet śnieg mi się śni...

    Anna Puczko

    Dostałam dziś mały bukiecik baloników - drobny gest, a cieszy. Proszę Was o modlitwę i życzę szczęśliwego nowego roku! Niech ta miłość przelewa się między nami!

    Ania

  • Ania rozpoczyna leczenie w Izraelu

    Kochani,

    Ania dotarła wczoraj w nocy do Izraela i jeszcze tego samego dnia rozpoczęła serię badań w szpitalu w Tel Awiwie. Poniżej kilka słów od Ani nagranych godzinę temu. Dobre myśli i modlitwa wciąż będą potrzebne!

Opis zbiórki

Mój maleńki synek ma 16 miesięcy, a ja od 2 miesięcy nie widziałam go ani razu… Nie mogę Pawełka wziąć na ręce, poczuć jego zapachu. Przytulić do piersi, kiedy płacze. Pocałować w główkę i szepnąć na ucho, jak bardzo go kocham. Choroba odebrała mi bliskość maleństwa - to co dla matki najważniejsze.  Jest to ból większy niż najgorsza nawet chemia...

Anna Puczko

Zdjęcie, które widzicie powyżej po lewej stronie, zrobiłam kilka chwil temu. Leżę płasko, na głowie powoli odrastają mi włosy. Miałam kiedyś piękne, długie włosy, teraz niewiele z nich zostało… Nie mogę poruszyć głową, bo miałam właśnie wykonane wkłucie, żeby pobrać płyn mózgowo-lędźwiowy. To właśnie badając ten płyn, lekarze oceniają, jak bardzo ze mną jest źle… Wyglądam kiepsko, fatalnie i wcale nie chcę Wam takiej siebie pokazywać. Nie chcę, żeby cała Polska zobaczyła mnie w tak słabej formie, ale nie mam wyboru. Moje życie zostało wycenione na ponad milion złotych i jeśli chcę to życie uratować, to moja smutna historia musi się roznieść po całym kraju...

Mój malutki synek właściwie nie wie, co to znaczy być przy mamie, bo więcej czasu spędziłam w szpitalu, walcząc o życie, niż z nim. Starsza córeczka powoli zaczyna zapominać, jak to jest, gdy mama czyta bajkę na dobranoc. Moim domem przez ostatnie półtora roku stał się szpital. Ostra białaczka limfoblastyczna zamieniła moje zdrowie w proch i pył. Bez okrutnie drogiego leczenia zamieni też życie w śmierć.

Anna Puczko

O chorobie dowiedziałam się, gdy byłam w upragnionej drugiej ciąży. Czas, który miał być radosnym oczekiwaniem, zamienił się w dramat. Wszystko się posypało, nastał czas walki o życie. Synka musiałam zostawić zaraz po porodzie... Płakałam z bezsilności, bezradność rozrywała mnie od środka, chemia paliła żyły.  

Leczenie miało zająć mi pół roku. Taki był plan, a ja miałam wrócić do swoich dzieci. Niestety mój wróg okazał się silniejszy, niż wszystkim nam się zdawało. Przeszczep, którego tak bardzo się bałam, dawał szansę na zakończenie leczenia, niestety tak się nie stało i po dwóch miesiącach przyszła wznowa. 29 sierpnia - od tego dnia jestem bez przerwy w szpitalu. Walczę ostatkiem sił. Znowu przyjmuję chemię, przyplątało się zapalenie płuc. Najgorsze jednak, że leczenie w Polsce nie jest już w stanie mnie uratować. Jedyna szansa to piekielnie droga terapia CAR - T Cell, dostępna m.in. w Izraelu. 

Anna Puczko

Żeby rozpocząć terapię, muszę zebrać bardzo szybko 250 tys. zł, a całość potrzebnej kwoty to minimum 1,1 mln złotych. Nie mam takich pieniędzy, dlatego jedyne, co mi pozostaje to prosić Was o pomoc. Pawełek ze starszą siostrą Anastazją potrzebują mamy. Mój kochany mąż potrzebuje żony. A ja leżę tu bezradnie na szpitalnym łóżku i nic ode mnie już nie zależy… Na ten oddział śmierć zagląda wyjątkowo często, jeśli nie podejmę leczenia, przyjdzie i po mnie. Nie wiem, jak długo jeszcze wytrzymam…

Anna

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj