
❗️Po kolejnych przerzutach ratunkiem dla Beaty jest tylko zagraniczny lek. Pomocy!
Cel zbiórki: Dwuletnie nierefundowane leczenie onkologiczne - ratunek dla pani Beaty
Cel zbiórki: Dwuletnie nierefundowane leczenie onkologiczne - ratunek dla pani Beaty
Aktualizacje
Beata rozpoczęła leczenie❗️
Dzięki Waszej dotychczasowej pomocy udało nam się wystartować z leczeniem. Obecnie, każdego miesiąca sprowadzamy z zagranicy lek i mocno wierzymy w to, że będzie on skuteczny i spowoduje regresję nowotworu.
Podczas ostatniej konsultacji z naszą lekarz prowadzącą dowiedzieliśmy się, że możliwe jest zastosowanie innego, tańszego leku o takim samym działaniu, co poprzedni. To oznacza, że możemy zmniejszyć kwotę zbiórki.
Niestety – do ostatecznego celu, a więc finansowania całego cyklu leczenia jest jeszcze daleka droga, jednak już teraz możemy Wam wszystkim niezmiernie podziękować za Waszą pomoc, która przełożyła się na pierwsze, sprowadzane dawki leku.
Wierzymy, że wspólnymi siłami uda nam się kontynuować to leczenie i ratować życie mamy!
Wciąż walczymy o leczenie – pomocy!
Kochani,
cały czas walczymy o lek dla mamy – nieustannie i na wszelkie możliwe sposoby próbujemy zbierać pieniądze, by mogła rozpocząć leczenie jak najszybciej...

Obecnie co 3 tygodnie mama chodzi na chemię, którą lekarz określił jako "zdroworozsądkową". Chemia nie działa na przerzuty, daje nam tylko trochę więcej czasu.
Niestety dobrze wiemy, że ten czas się kurczy. Im szybciej mama przyjmie lek, tym większa szanse na powstrzymanie raka. Dlatego w jej imieniu i w imieniu całej naszej rodziny proszę o pomoc. By mama mogła żyć...
Bartek, syn Beaty
Opis zbiórki
Moja mama od siedmiu lat walczy z rakiem. Ostatnie wyniki badań są niestety bardzo złe. Leczenie w Polsce nie działa na przerzuty, a naszą ostatnią szansą jest lek, którego cena zwala z nóg. Całą naszą rodziną walczymy o to, by mama z nami została. Nie potrafimy sobie nawet wyobrazić innego scenariusza, dlatego proszę, przeczytaj jej apel i pomóż nam ją ratować:
W grudniu 2013 roku, tuż przed świętami Bożego Narodzenia zdiagnozowano u mnie nowotwór piersi z najgorszym z możliwych receptorów Her2 3+. Trzy lata później pojawiły się przerzuty do mózgu, niestety nieoperacyjne. Operacja piersi, naświetlania, chemioterapie, ból – tak wyglądało ostatnich siedem lat mojego życia. Niestety – niedawno pojawiły się kolejne przerzuty, a moją ostatnią szansą na życie jest nierefundowany lek...

Od czerwca jestem w krytycznej sytuacji. Nastał ten dzień, kiedy kolejny raz nowotwór trafił do mojego mózgu. Sytuacja jest o wiele trudniejsza niż wcześniej, ponieważ w tym momencie moje dotychczasowe leczenie zostało uznane za nieskuteczne i obecnie przyjmuję chemię, która ma mnie chronić przed kolejnymi przerzutami, jednak nie działa na mózg. Ostatnie miesiące to ciągłe podróże po całej Polsce w poszukiwaniu ratunku. Szukałam również badań klinicznych, jednak obecnie nie ma akurat żadnych prowadzonych na ten rodzaj przerzutów... Przeszłam również trudny zabieg radiochirurgii metodą Gamma-Knife, w którego czasie metalowa rama została przywiercona śrubami do mojej głowy. Wiem, że gdyby nie moja rodzina – nie udałoby mi się przez to przejść...
Za mną 7 lat walki z rakiem. Po tak długim czasie, operacjach i wielu cyklach chemii trudno jest nie bać się o swoje życie i z optymizmem patrzeć w przyszłość. Wierzę jednak, że mam na tyle siły, aby podnieść się kolejny raz. Tym bardziej że niedawno w USA pojawiła się dla mnie duża szansa. W maju tego roku do obiegu trafił lek, który skutecznie działa na zdiagnozowany u mnie typ nowotworu i przerzuty do mózgu! Lek nie jest jednak refundowany w Polsce, a miesięczna terapia kosztuje 78 tysięcy złotych. Niestety, pomimo oszczędności i dużego wsparcia rodziny, nie jesteśmy w stanie sfinansować nawet jednej dawki tego leku...

W 2012 roku, chwilę przed zdiagnozowaniem u mnie nowotworu, mój syn obchodził swoje 18 urodziny. Walczyłam o zdrowie, aby być przy nim, kiedy z młodego chłopaka będzie zmieniał się w mężczyznę. Teraz ma 26 lat, a mnie w międzyczasie udało się poznać i zaprzyjaźnić z jego narzeczoną. Pomimo mojej obecnej sytuacji, wierzę, że będzie mi również dane zatańczyć na ich weselu, zostać babcią i trzymać na rękach swoje wnuki! To moje największa marzenie...
Mam dla kogo żyć, nie poddaję się i jestem zdeterminowana, aby ratować swoje życie. Tylko z Waszą pomocą będę jednak mogła leczyć się lekiem, który może mi realnie pomóc. Dziękuję wszystkim, którzy we mnie wierzą. I nie zamierzam się poddawać. To jeszcze nie pora, by się żegnać!
Z nadzieją – Beata

Możesz również pomóc, biorąc udział w licytacjach: (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- stegem5 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
