

Trzeci atak białaczki❗️OSTATNIA szansa na życie umierającego 5-latka❗️
Cel zbiórki: Ratowanie życia – przeszczep szpiku kostnego, leczenie onkologiczne w Izraelu
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Ratowanie życia – przeszczep szpiku kostnego, leczenie onkologiczne w Izraelu
Opis zbiórki
Mój synek ma 6 lat i choruję na białaczkę. Kiedy usłyszałam te słowa, osunęłam się na ziemię... W głowie miałam tylko jedno - że to wyrok śmierci... Trzymam tę małą rączkę i boję się jednego - że niedługo będzie zimna jak lód, bo mój syn... Te słowa nawet nie przechodzą mi przez gardło. Wciąż budzę się z krzykiem, bo śni mi się cmentarz... Błagam Cię, usłysz mój krzyk o pomoc i uratuj mojego synka, inaczej zostanie tylko przeraźliwa pustka, bo on... po prostu... umrze...
Kiedy spodziewaliśmy się z mężem dziecka, chcieliśmy tylko jednego - żeby było zdrowe... Urodził się nasz silny, wspaniały chłopiec. Koszmar rozpoczął się, kiedy synek poszedł do żłobka. Jedna infekcja, druga. Lekarze uspokajali mnie, że to normalne - dzieci chorują. Wkrótce stan Danii pogorszył się jednak na tyle, że nie miał siły podnieść się z łóżka. Miał gorączkę i wymiotował. Wtedy czułam, że coś jest nie tak... Że to nie jest zwykłe przeziębienie. W najgorszych koszmarach nie śniło mi się jednak, że mój mały synek może być umierający...

15 lipca 2022 roku padła diagnoza. Ostra białaczka limfoblastyczna. Świat zatrzymał się wtedy i od tego czasu nic nie jest takie jak wcześniej. Moje dziecko przeszło wszystko, czego żadne dziecko nigdy nie powinno doświadczać: dwa nawroty choroby, przeszczep szpiku, niezliczone cykle chemii... Wszystko na nic. Walczymy z białaczką już 4 długie lata. Od 4 lat czuję oddech śmierci, które chce mi zabrać ukochane dziecko... Kiedy wydaje nam się, że wygramy, białaczka uderza ze zdwojoną siłą...
Pierwsza walka - długie i ciężkie leczenie doprowadziło do długo oczekiwanej remisji. Na badania kontrolne jechaliśmy z sercami pełnymi nadziei, niegotowi na kolejny cios. Okazało się, że nastąpił nawrót choroby – niezwykle wczesny i niebezpieczny. Diagnoza była dla nas szokiem, ale informacja o wznowie po prostu nas załamała. Kiedy choroba wraca, oznacza to, że jest wyjątkowo agresywna, leczenie nie działa, a szanse na życie maleją...

Drugi raz o życie walczył nie tylko Dania, walczyła cała nasza rodzina... W maju 2024 roku synek przeszedł przeszczep szpiku. Dawcą był jego brat. "Nic nie bolało, mamo. Zobaczysz, Dania zaraz wyzdrowieje i wróci do domu" - powiedział po wszystkim, a ja nie mogłam powstrzymać łez... Pół roku. Tyle zaledwie czasu kupiło Danilowi poświęcenie jego braciszka. Listopad 2024 przyniósł kolejną wznowę choroby...
Kiedy w naszym kraju skończyły się możliwości, polecieliśmy do Izraela — tam przeszliśmy immunoterapię, a potem terapię CAR-T, która trwa już ponad siedem miesięcy... To nasza trzecia walka. Wydawało się, że najgorsze jest za nami. Czekaliśmy tylko, aż szpik kostny zacznie pracować tak, jak powinien. Czekaliśmy na oddech ulgi, na powrót do domu, do rodziny, do normalności. Niestety zamiast nadziei dostaliśmy kolejny cios....
Wyniki krwi są dramatycznie niskie. Neutrofile i płytki krwi wciąż nie rosną, a lekarze nie wiedzą, dlaczego. Ostatnie badanie wykazało ciągłą obecność choroby... Ten jeden wynik wystarczył, by cały nasz świat znów runął. Myśleliśmy, że szpik jest czysty, że Dania już jest zdrowy, że wrócimy do domu — że choroba w końcu odpuściła. Los jednak zdecydował inaczej.

Wciąż jesteśmy w Izraelu, daleko od rodziny, od naszego domu, od normalnego życia. A wszystkie środki, które z takim trudem zebraliśmy na leczenie, zostały wydane do ostatniej złotówki. Teraz przed nami kolejne badania szpiku, możliwa chemioterapia i uzupełnienie limfocytów od dawcy. To procedury niezwykle kosztowne… a my już nie mamy z czego za nie zapłacić.
Ja nie proszę, ja błagam Cię o pomoc, by móc opłacić leczenie ostatniej szansy. Przerwanie go to dla Danii po prostu wyrok śmierci... Nie jestem w stanie nawet o tym pisać, cała się trzęsę. Mój synek umiera, a ja przechodzę najgorszą traumę, jaką może przeżywać matka. Ale nie mogę się poddać, bo Dania też się podda... Musimy walczyć, póki jest jeszcze nadzieja...
Natalia, zrozpaczona Mama