

To nie diagnoza, to wyrok śmierci! Pomóż uratować Janę!
Cel zbiórki: Leczenie nowotworu metodą protonoterapii
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie nowotworu metodą protonoterapii
Opis zbiórki
Jana skończyła dopiero siedem lat, a za sobą ma już sześć bloków chemioterapii. Leczenie, które dawało nam nadzieję zawiodło. Operacyjne usunięcie guza i radioterapia nie wchodzą w grę. Jedyną opcją i ostatnią deską ratunku jest terapia protonowa. Błagam, pomóżcie… Nie mogę spojrzeć w oczy córeczce i powiedzieć jej, że jej czas się już kończy. Po prostu nie mogę…
Nowotwór wdarł się w nasze życie w lutym tego roku. Któregoś ranka Jana przyszła do mnie i pokazała buzię, która była mocno opuchnięta. Obrzęk w ciągu dnia zniknął, lecz następnego ranka było dokładnie tak samo. Wtedy nikt z nas jeszcze nie przypuszczał, że w jej ciele rozwija się złośliwy nowotwór. Pojechaliśmy na wizytę do lekarza. Tam doktor powiedział, że to ropne zapalenie zatok i skierował Janę do szpitala.

W szpitalu nastąpiło znaczne pogorszenie. Dodatkowe badania laryngologiczne wykazały zmiany na podniebieniu. Naruszenie jej było niczym otwarcie puszki Pandory. Guz w zastraszającym tempie zaczął się rozrastać uniemożliwiając picie, jedzenie i mówienie. Patrzyłam w oczy mojej córeczki nie mogąc znieść swojej niemocy wobec jej cierpienia.
Guz zajął całą prawą stronę twarzy blokując drogi oddechowe, wrastając się w dziąsła i przesuwając górne zęby w lewo. Jana nie mogła w nocy spać, krzyczała, nie wiedziała gdzie jest ani co się z nią dzieje. Rankiem była tak wycieńczona, że o niczym nie pamiętała. To wszystko wydarzyło się zaledwie w ciągu dwóch tygodni…
Badania histopatologiczne dały nam cztery możliwe diagnozy. Nie było wyboru – dobra czy zła wiadomość. Wszystkie były dramatyczne. Pod koniec lutego wiedzieliśmy już, że nowotwór to mięsak Ewinga – złośliwy nowotwór kości. Umiejscowienie guza nie pozwala na jego usunięcie. Chemioterapia zawiodła. Naszą jedyną nadzieją jest wyjazd z kraju i poddanie się terapii protonowej – na Ukrainie niedostępnej. Lecz kwota leczenia zwala z nóg…

Ponad milion złotych. Milion złotych, które może uratować życie mojego dziecka. Prawie odeszłam od zmysłów, gdy usłyszałam szacowane koszty. W takim wypadku pozostaje mi błagać o pomoc i ratunek dla Jany. Błagać i wierzyć, że jakimś cudem się uda. Oddaje swoją nadzieję w ręce ludzi, tuląc swoją córeczkę, tak by nie widziała moich łez.
Błagam, pomóżcie...
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa9 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Anonimowa Pomagaczka3 zł
- Wpłata anonimowa50 zł