Mam jedyną szansę, by powstrzymać chorobę! Straciłam przez nią mamę, teraz to ja walczę...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 925 osób
133 211 zł (59,06%)
Brakuje jeszcze 92 321 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
przeszczep komórek macierzystych, by powstrzymać postęp choroby - 10 podań

Karolina Kwiecińska , 37 lat

Muchocin, wielkopolskie

Ataksja rdzeniowo-móżdżkowa

Rozpoczęcie: 4 Października 2019
Zakończenie: 20 Grudnia 2020

Czasami wystarczy tak niewiele, by kogoś uszczęśliwić. Mnie codziennie po przebudzeniu cieszy każdy nowy dzień. Dlaczego? Bo nie wiem, ile mi ich jeszcze zostało... Dlatego proszę o Twoją pomoc. Chcę tu zostać jak najdłużej! Nie chcę umierać - chcę żyć...

Mam na imię Karolina. Mam 37 lat i zamiast cieszyć się życiem, walczę o nie z całych sił... Każdego poranka cieszy mnie to, że jeszcze tu jestem. Czuję jednak coś jeszcze – strach. Każdy dzień może być tym, w którym choroba zaatakuje jeszcze mocniej. Wróg, z którym walczę, jest zacięty i bezwzględny. Z dnia na dzień jestem coraz słabsza. Najprostsze czynności – ubranie się, kąpiel, zrobienie sobie jedzenia - stają się coraz trudniejsze. Nie chcę nawet myśleć o tym, że pewnego dnia będą po prostu niemożliwe do wykonania. 

Moja choroba to genetyczne przekleństwo. Nieświadomie przekazała mi je moja mama. Mamy nie ma już ze mną… Przegrała walkę z chorobą, która odbierała jej życie dzień po dniu. Teraz to ja walczę, ale czasami nie mam już sił.

Ataksja rdzeniowo-móżdżkowa jest śmiertelna, nieuleczalna. W móżdżku i rdzeniu zanikają komórki nerwowe. Przez to stopniowo traci się zdolność ruchu, mowy, koordynacji… Zanikają mięśnie. Traci się siły, samodzielność, chęć do życia.

Karolina Kwiecińska

Chorzy nie wiedzą często, że w ich genach jest śmierć… Pierwsze objawy choroby zaczynają się po 30. urodzinach. Tak stało się ze mną. 7 lat temu mój organizm zaczął dawać pierwsze objawy choroby. Wcześniej byłam młdoą, aktywną dziewczyną. Nagle zaczęłam mieć problemy z chodzeniem. Zrobiłam badania genetyczne. Gdy dostałam kopertę z wynikami, litery wirowały mi przed oczami. Gdy rodzic jest chory, jest 50% szansy na to, ze choroba zaatakuje też dziecko. Niestety jestem w tej pechowej połowie.

Ataksja jest jak wyrok - odbiera siły i codziennie o sobie przypomina. Choroba utrudnia mi poruszanie. Chodzę bardzo sztywno i trudno mi utrzymać równowagę, przez co wpadam na różne rzeczy. Potykam się o własne nogi. Mam kłopoty z komunikacją – mówię wolno i niewyraźnie. Coraz trudniej mnie zrozumieć. Najgorsze jest jednak to, że z dnia na dzień jestem coraz słabsza. Utrzymanie w dłoniach lekkich przedmiotów, takich jak długopis czy szczotka do włosów, już sprawia ogromny problem. Podniesienie kubka od jakiegoś czasu graniczy z cudem. 

Jedyną szansą na zatrzymanie postępujących objawów choroby jest terapia komórkami macierzystymi. Niestety, leczenie jest bardzo drogie i sama nie jestem w stanie pokryć jego kosztów. Nigdy nie przypuszczałam, że będę kiedyś musiała prosić o pomoc, a teraz naprawdę jej potrzebuję. 

Bardzo się boję, że nadejdzie taki dzień, kiedy nie będę mogła zająć się sobą i całkowicie przestanę być samodzielną. Nie chcę spędzić reszty życia na wózku inwalidzkim. Nie chce być dla nikogo ciężarem. Mam jeszcze tyle planów i marzeń, które chciałabym zrealizować!

Ktoś kiedyś powiedział, że przyjacielem nie jest ten, kto współczuje, ale ten, kto pomaga. Dlatego - pomóż mi!

Karolina

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 925 osób
133 211 zł (59,06%)
Brakuje jeszcze 92 321 zł
Wesprzyj Wesprzyj