
Mój syn wciąż tu jest – walczy o życie z nowotworem, który nie odpuszcza❗️POMOCY❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, tłumaczenie dokumentacji medycznej, dieta
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, tłumaczenie dokumentacji medycznej, dieta
Opis zbiórki
Mam na imię Honorata i jestem mamą trzech wspaniałych synów. Wciąż trzech, bo najmłodszy, Ksawery, w tej chwili walczy o życie. Każdego dnia patrzę na jego dzielne oczka, na jego uśmiech, który pomimo bólu i zmęczenia wciąż rozświetla nasze dni. Ale w tej walce nie możemy być sami.
Ksawery zachorował nagle. Zaczęło się od kaszlu i wysypki, nic, co mogłoby zwiastować tragedię. Kolejne wizyty u lekarzy, syropy, maści – nic nie pomagało. Gdy trafił na ostry dyżur, nasze życie rozpadło się na milion kawałków. Tomografia wykazała nowotwór rozsiany – chłoniaka!
Pierwszy dzień leczenia stał się koszmarem. 1 sierpnia trafiliśmy do szpitala, ale lekarze nie wiedzieli jeszcze, z jakim potworem przyszło nam się zmierzyć. 2 sierpnia Ksawery trafił na blok operacyjny, aby założyć port do podawania chemii. Wtedy stało się najgorsze – jego serduszko się zatrzymało. Nerki przestały pracować. Oddech ustał. Usłyszałam słowa, których żadna matka nie powinna nigdy usłyszeć – że mój syn nie przeżyje…
A jednak walczył.
23 dni na OIOM-ie, 5 dni bez pracy nerek, 22 dni pod respiratorem. Kiedy lekarze stracili nadzieję, mój Ksawery pokazał, jak wielką ma siłę. Przetrwał. Pokonał śmierć. Ale chłoniak nie odpuszcza! Serce zaczęło znowu pracować, ale płuca zalał płyn nowotworowy…
Syn przeszedł już wiele bloków chemioterapii. Był czas, gdy wierzyliśmy, że to koniec, że wygramy, bo nowotwór zmniejszył się do 1 cm i 6 mm. Ale los pokazał, że nie możemy odetchnąć nawet na chwilę, bo gdy przestaliśmy podawać chemię, rak powrócił ze zdwojoną siłą i pojawiły się nowe nacieki!
Wydaje się, że na tym etapie żrąca chemia niszczy wszystko oprócz nowotworu. Ksawery miał już problemy z wypalonym przełykiem, stracił włosy, ale ani razu się nie poddał. A skoro on dalej, walczy, ja również będę. Pozbieram swoje rozbite na kawałki serce i znajdę sposób, by uratować syna.
Dzisiaj lekarze szukają innego sposobu. Każdy dzień to wyścig z czasem. Ksawery przebywa na oddziale, czuje się dobrze, uśmiecha się, tuli mnie, wierzy, że będzie żył. Ale jego organizm jest zmęczony. Musimy znaleźć skuteczniejsze leczenie, dodatkowe konsultacje, nowoczesne terapie.
Mieszkamy 2 godziny od Lublina, na granicy z Ukrainą. Tata Ksawerego pracuje bez wytchnienia, byśmy mieli na życie, na leczenie, na dojazdy. Ale koszty są ogromne, a nie wiemy jeszcze, jak wielkie będą w przyszłości. Dlatego potrzebujemy Waszego wsparcia, każdej złotówki, każdej dobrej myśli.
Nie mogę pozwolić, by rak zabrał nam syna. Nie mogę pozwolić, by ta historia zakończyła się tragedią. Ksawery ma marzenia, chce bawić się, chodzić do szkoły, grać z braćmi. Chce żyć. Pomóżcie mi uratować mojego synka.
Rodzice Ksawerego
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Bożena100 zł
- bee2bee20 zł
Będzie dobrze!
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowa170 zł