Twoje ustawienia przeglądarki są nietypowe i niektóre funkcje strony mogą działać nieprawidłowo.

Zalecamy sprawdzenie ustawień i włączenie plików cookie.

Pilne!
Lev Ovchinnikov - zdjęcie główne

Lew potrzebuje stada – razem pokonajmy złośliwy nowotwór❗️Pomóż uratować życie naszego synka!

Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Izraelu

Organizator zbiórki:
Lev Ovchinnikov, 4 latka
Chabarowsk
Neuroblastoma w przestrzeni zaotrzewnowej jamy brzusznej z przerzutami do szpiku kostnego (4 stadium)
Rozpoczęcie: 23 września 2025
Zakończenie: 25 czerwca 2026
700 557 zł(59,6%)
Brakuje 474 909 zł
WesprzyjWsparło 21 091 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0841403
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0841403 Lev

Stała pomoc

1 wspierający co miesiąc
Regularne wsparcie daje Lwu poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc

Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Izraelu

Organizator zbiórki:
Lev Ovchinnikov, 4 latka
Chabarowsk
Neuroblastoma w przestrzeni zaotrzewnowej jamy brzusznej z przerzutami do szpiku kostnego (4 stadium)
Rozpoczęcie: 23 września 2025
Zakończenie: 25 czerwca 2026

Aktualizacje

  • Lew przeszedł operację - stracił nerkę... Walka o życie trwa. Za nami połowa drogi❗️

    Minęło już sześć miesięcy, odkąd nasz synek walczy o życie w klinice w Izraelu. Sześć miesięcy bólu, strachu… i niewyobrażalnej siły małego chłopca.

    Kiedy przyjechaliśmy tutaj, Lew nie mógł chodzić. Ból był tak potworny, że dostawał morfinę… a my ledwo pamiętamy, jak w ogóle dotarliśmy na leczenie.

    Diagnoza była bezlitosna – neuroblastoma IV stopnia z przerzutami do całego ciała. Choroba zaatakowała szpik, kości, narządy… próbując odebrać nam nasze dziecko.

    Lev Ovchinnikov

    Syn przeszedł osiem cykli chemii – co 10 dni, bez chwili wytchnienia. Potem przyszła wysokodawkowa chemia, przeszczep szpiku i długie tygodnie izolacji… Ból, którego nie da się opisać – zapalenie jamy ustnej, wymioty, gorączka, kroplówki, antybiotyki…

    A jednak – nasz synek przetrwał.

    22 lutego wydarzył się moment, na który tak czekaliśmy – operacja usunięcia guza. Niestety, stało się to, czego się baliśmy - nie wszystko udało się uratować… Konieczne było usunięcie całej nerki i nadnercza, bo guz oplatał jej tak mocne. Inne narządy udało się na szczęście ocalić.

    Lew wciąż żyje. Walczy. Jest z nami. To jednak nie koniec tej drogi. Przed nami kolejne etapy: codzienna radioterapia w pełnej narkozie i pół roku bardzo ciężkiej immunoterapii.

    Lev Ovchinnikov

    Musimy walczyć dalej! Nie mamy wyboru. Dlatego dziś znów prosimy Was o pomoc, bo choć mamy w sercu nadzieję, koszty leczenia rosną z każdym dniem.

    Każda wpłata to realna szansa, by Lew mógł żyć.

    Dziękujemy, że jesteście z nami w tej najtrudniejszej walce.
    Bez Was nie dalibyśmy rady… 

    Rodzice Lwa

  • Prosto ze szpitalnego korytarza - błagam Cię o modlitwę, o cud, o życie dla Lwa❗️

    Kochani,

    Piszę te słowa na szpitalnym korytarzu, czekając na synka. Lew przechodzi właśnie biopsję szpiku. Kolejny ból, kolejne ukłucie, kolejna próba, którą musi znieść tak małe dziecko… a ja mogę tylko modlić się, by to wszystko miało sens i żeby to był tylko element trudnej drogi do zdrowia.

    Za nami ostatni cykl chemii. Niestety jej konsekwencje są przerażające. Syn kuleje, bardzo bolą go nogi. Każdego ranka zmaga się z nudnościami, wymiotami i bólem brzucha. Jego organizm jest skrajnie wyczerpany... Wyniki krwi spadają do poziomów krytycznych. Przeszedł już kilka transfuzji - bez nich nie miałby siły walczyć dalej... Widok mojego synka, który jest tak słaby, że nie ma siły wstać, łamie mi serce...

    Lev Ovchinnikov

    Przed nami kolejne badania: PET/CT, rezonans MRI, a potem operacja zaplanowana na 22 lutego. Żeby do niej doszło, wszystkie badania muszą wyjść pomyślnie. Musimy wierzyć, że chemioterapia zniszczyła guz do minimalnych rozmiarów i że operacja będzie możliwa i nie uszkodzi żadnych narządów...

    Koszty leczenia są gigantyczne i przekraczają nasze możliwości. Każdy kolejny dzień walki to kolejne rachunki, kolejne procedury, kolejne badania, bez których nie ma szans na życie. Błagamy o ratunek — o wsparcie, które pozwoli synkowi dalej walczyć o życie.

    Błagam o modlitwę. O dobre wyniki. O cud. O życie dla Lwa... 

    Natalia, mama Lwa

  • Jest źle... Nowy Rok zaczął się dla nas tragicznie... Stan Lwa się pogorszył... Błagamy o ratunek❗️

    Nowy Rok nie zaczął się dla nas dobrze... Już 1 stycznia gorączka sięgnęła 38,7°C. Morfologia gwałtownie spadła do zera. Owrzodzenia pokryły cały język i gardło synka – nie mógł mówić, jeść ani pić... 

    Chemioterapia w wysokich dawkach okazała się straszliwie wyniszczająca. Skutki uboczne przyszły później, ale uderzyły z ogromną siłą. Silny ból brzucha i gardła, wrzody w jelitach, całkowite wyczerpanie… Były dni, gdy płacz nie miał końca. Nic nie sprawiało mu radości… 💔

    Mieliśmy wyjść na chwilę do domu. Wyniki morfologii poprawiły się, kroplówki zostały odłączone. Byliśmy szczęśliwi. Wieczorem wszystko runęło. Temperatura znów wzrosła. Wróciły kroplówki, zastrzyki, kolejne badania, ból i łzy… 😢

    Lev Ovchinnikov

    Ciężko patrzeć w oczy dziecka, któremu jeszcze chwilę temu opowiadałam o wyjściu ze szpitala i zakończeniu tej trudnej misji… Synek jest tak bardzo zdenerwowany, że przestał mówić. Nie odpowiada na pytania. Leży cicho i patrzy w przestrzeń. Tylko jego pełne łez oczy krzyczą, że nie rozumie: dlaczego znowu? Moje serce rozpada się na kawałki… 💔

    Przed rozpoczęciem chemioterapii lekarze mówili wprost: bez jej skuteczności konieczna byłaby bardzo rozległa operacja – usunięcie śledziony, nerki i części trzustki, bo guz ściśle przylega do narządów... Dlatego dziś modlimy się z całych sił, by ta wyniszczająca chemioterapia zmniejszyła guz na tyle, aby operacja mogła się odbyć bez niszczenia innych organów. Wierzymy, że tak właśnie się stanie...

    Przed nami kolejne badania… i trzymamy się myśli, że przyniosą one wieści, których tak bardzo pragniemy... Oby Bóg dał… Błagamy Was o pomoc...

Opis zbiórki

Jesteśmy rodzicami czteroletniego Lwa – małego bohatera o imieniu, które od początku miało w sobie siłę. Dziś ta siła jest nam potrzebna bardziej niż kiedykolwiek, bo synek zachorował na raka i walczy o życie. Nowotwór, który zaatakował Lwa, jest śmiertelnie niebezpieczny i zabija połowę chorych na niego dzieci! Toczymy dramatyczną walkę, by wyjść z tego koszmaru i znaleźć się w szczęśliwej połowie...

Każdy poranek ja - mama - zaczynam od cichej modlitwy, by ten dzień nie przyniósł złych wiadomości. Patrzę, jak moje dziecko – tak małe, a już tak dzielne – znosi kolejne badania, kroplówki i ból, którego nigdy nie powinno znać! Świat sprzed diagnozy już nie istnieje. Teraz liczy się tylko to, by on wyzdrowiał, by żył! Wiem, że sama nie nie wygram tej walki – proszę Was o pomoc, o każdą cegiełkę nadziei, która pozwoli mojemu synkowi raz na zawsze pokonać nowotwór...

Lev Ovchinnikov

Nasz świat skończył się zaledwie kilka miesięcy temu... Jeszcze w czerwcu synek był radosnym i bardzo aktywnym dzieckiem, chodził do przedszkola, biegał, skakał, cieszył się życiem, jeździł na hulajnodze, uczył się pływać... Chcieliśmy zapisać go na piłkę nożną. Bardzo rzadko chorował, może z dwa razy w życiu był przeziębiony. Wszystko było wspaniale do dnia, który podzielił nasze życie na „przed” i „po”...

9 lipca 2025 roku syn miał wypadek, który zapoczątkował serię tragicznych zdarzeń. Podczas festiwalu dla dzieci spadł ze sceny z wysokości 1,5 metra. Wydawało się, że nic mu nie jest. Po 2 tygodniach zaczął jednak kuleć, a jego czoło było rozpalone... Chirurg, u którego szukaliśmy pomocy, odesłał nas z kwitkiem.

24 lipca 2025 roku synek obudził się w nocy, krzycząc, że boli go całe ciało. Przerażeni wezwaliśmy karetkę i zabrano nas do szpitala. Tam zrobiono szereg badań - wykonano rentgen kręgosłupa i stawów biodrowych, wszystko było w porządku, pobrano krew i mocz. Wskaźniki były trochę podwyższone, więc lekarze przepisali antybiotyki. Synek poczuł się lepiej, ale niestety nadal kulał...

Bardzo zmartwieni, postanowiliśmy z mężem zrobić synkowi prywatnie rezonans kręgosłupa oraz USG jamy brzusznej... Wszystko było w normie. Biegałam po różnych lekarzach, którzy uspokajali mnie, że nie ma powodu do obaw. Moje serce, serce matki, krzyczało, że coś jest nie tak... 

Lev Ovchinnikov

1 sierpnia 2025 roku u Lwa pojawiła się gorączka 38 stopni, ból kości wrócił. Natychmiast pojechaliśmy do szpitala. Tym razem już nikt nie mówił, że wszystko jest dobrze... Ruszyła diagnostyka, a ja postanowiłam, że nie opuszczę szpitalnych murów bez poznania odpowiedzi, co dolega mojemu synowi. Nie sądziłam jednak, że usłyszę najgorszych z możliwych wieści....

Kiedy 8 sierpnia 2025 roku usłyszałam słowa „neuroblastoma w IV stopniu z przerzutami do szpiku”, poczułam, jakby świat nagle się zatrzymał i rozsypał na milion kawałków. Ziemia uciekła spod nóg. Jeszcze wczoraj mój synek śmiał i się bawił, a dziś lekarze mówią mi, że w jego małym ciele toczy się śmiertelna walka.

Neuroblastoma to rzadki, bardzo agresywny nowotwór, który atakuje tylko malutkie dzieci! Wywodzi się z niedojrzałych komórek układu nerwowego. Najczęściej rozwija się w brzuchu, może dawać przerzuty do kości, węzłów chłonnych, wątroby czy – jak u Lwa – do szpiku kostnego. IV stopień oznacza, że choroba rozprzestrzeniła się po całym organizmie i wymaga natychmiastowego leczenia, by ratować życie!

Dla mamy to niepojęte – jednego dnia zwyczajne życie, a następnego walka o każdy oddech i każdą szansę na uratowanie ukochanego dziecka. 29 sierpnia 2025 roku przylecieliśmy do Tel Awiwu, do szpitala, gdzie leczy się dzieci z najtrudniejszymi przypadkami nowotworów... Przeprowadzono niezbędne badania. Wyniki wykazały kolejne przerzuty...

Lev Ovchinnikov

Jedna z kości jest w połowie zniszczona, dosłownie rozerwana przez nowotwór! Pojawiło się kolejne ognisko nowotworowe. Synek jest w tragicznym stanie, przestał chodzić...

5 września 2025 roku rozpoczęliśmy chemioterapię, która będzie składała się z 8 kursów. Następnie planowany jest przeszczep szpiku kostnego, kolejny kurs chemioterapii, operacja i radioterapia. Koszty leczenia są przerażające – to kwoty, których żadna rodzina nie jest w stanie unieść sama... Ale dla życia własnego dziecka nie ma granic, nie ma rzeczy niemożliwych.

Jako mama zrobię wszystko, by mój synek żył – błagam o pomoc, klękam przed Wami z prośbą o każdą złotówkę, o każde udostępnienie, o każdą iskrę nadziei. Wasze wsparcie to jedyna droga, by mój mały chłopiec mógł dalej walczyć i żyć.
 
Natalia, mama dzielnego wojownika Lwa

Wybierz zakładkę
Sortuj według