Pilne!
Lev Ovchinnikov - zdjęcie główne

Lew potrzebuje stada – razem pokonajmy złośliwy nowotwór❗️Pomóż uratować życie naszego synka!

Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Izraelu

Organizator zbiórki:
Lev Ovchinnikov, 5 lat
Chabarowsk
Neuroblastoma w przestrzeni zaotrzewnowej jamy brzusznej z przerzutami do szpiku kostnego (4 stadium)
Rozpoczęcie: 23 września 2025
Zakończenie: 26 września 2026
984 906 zł(83,79%)
Brakuje 190 560 zł
WesprzyjWsparło 26 306 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0841403
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0841403 Lev

Stała pomoc

1 wspierający co miesiąc
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagaczwspierał/a przez miesiąc

Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Izraelu

Organizator zbiórki:
Lev Ovchinnikov, 5 lat
Chabarowsk
Neuroblastoma w przestrzeni zaotrzewnowej jamy brzusznej z przerzutami do szpiku kostnego (4 stadium)
Rozpoczęcie: 23 września 2025
Zakończenie: 26 września 2026

Aktualizacje

  • Przechodzimy przez PIEKŁO... Lekarze znaleźli coś w głowie synka❗️Błagamy o RATUNEK i modlitwę!

    Lev przeszedł trzy cykle immunoterapii, ale to, przez co przeszliśmy, było po prostu bezlitosnym piekłem. Skutki uboczne uderzyły w nas z pełną mocą – gorączka dochodząca do 41 stopni, ciągłe wymioty i tak potworny, piekielny ból całego ciałka, że nawet morfina nie dawała ulgi...

    Patrzenie na własne dziecko, które tak strasznie krzyczy i dosłownie zwija się z bólu, rozrywało mi serce na kawałki. Modliłam się tylko, by ten koszmar wreszcie się skończył...

    Zaledwie dzień po wypisie ze szpitala znów znaleźliśmy się w samym środku strachu. Badanie PET/CT wykazało niepokojącą, ciemną plamę w głowie naszego synka...

    Lev Ovchinnikov

    W trybie pilnym zrobiono tomografię oraz rezonans magnetyczny mózgu. Lekarze teraz wszystko dokładnie sprawdzają, a dla nas zaczął się najgorszy czas wstrzymanego oddechu i ciągłego niepokoju.

    Czekamy na wyniki z drżącymi dłońmi i po prostu modlimy się z całych sił, by to nie był kolejny cios. 

    Tak bardzo boimy się o życie naszego małego chłopca... Dziękujemy z całego serca, że nie zostawiacie nas w tym mroku samych. Błagam Was o dobre myśli, modlitwę i bycie przy nas.

    Natalia, mama Lwa

  • Lew rozpoczyna immunoterapię - przed nami najtrudniejszy etap leczenia... Prosimy o wsparcie i modlitwę!

    Kochani,

    walka o życie trwa, a to najnowsze informacje z tego frontu, frontu walki z rakiem, w który rękawice krzyżują ze sobą Lew - mój zaledwie 5-letni synek - oraz śmiertelny nowotwór...

    Jesteśmy po tygodniowej przepustce. Ten miniony tydzień był dla nas jak prawdziwe wytchnienie, którego tak bardzo potrzebowaliśmy po miesiącach strachu i walki. Po raz pierwszy od dawna mogliśmy choć na chwilę poczuć się jak zwykła rodzina. Każdego ranka Lew budził się i pytał, czy tego dnia jedziemy do szpitala, a ja mogłam odpowiedzieć, że nie – i te momenty były dla nas bezcenne.

    Niestety ten czas już się skończył i musimy wrócić do naszej codzienności, która wciąż jest walką. Przed nami ostatni i najważniejszy etap leczenia – pół roku immunoterapii.

    Lev Ovchinnikov

    Immunoterapia to leczenie, które ma nauczyć układ odpornościowy syna rozpoznawać i niszczyć komórki nowotworowe. Niestety, jest to bardzo obciążające leczenie i bardzo, bardzo bolesne leczenie, często wymagające morfiny, żeby uśmierzyć ból...

    13 kwietnia syn przeszedł operację wymiany portu, co oznaczało kolejne cierpienie, ból i łzy. Dla rodzica nie ma nic trudniejszego niż patrzenie na własne dziecko w takim stanie, świadomość, że musi przez to wszystko przejść, by mieć szansę na zdrowie.

    Mimo wszystko idziemy dalej, bo wiemy, o co walczymy. Ten jeden tydzień przypomniał nam, jak wygląda życie, które tak bardzo chcemy odzyskać... Życie z uśmiechem, spokojem i dzieciństwem bez bólu.

    Dlatego z całego serca prosimy, bądźcie z nami dalej. Przed nami najtrudniejszy etap i bez Waszego wsparcia może się nie udać. Wierzymy jednak, że razem damy radę i że ta walka - walka o życie Lwa - zakończy się zwycięstwem. Dzięki Wam.

  • Lew przeszedł operację - stracił nerkę... Walka o życie trwa. Za nami połowa drogi❗️

    Minęło już sześć miesięcy, odkąd nasz synek walczy o życie w klinice w Izraelu. Sześć miesięcy bólu, strachu… i niewyobrażalnej siły małego chłopca.

    Kiedy przyjechaliśmy tutaj, Lew nie mógł chodzić. Ból był tak potworny, że dostawał morfinę… a my ledwo pamiętamy, jak w ogóle dotarliśmy na leczenie.

    Diagnoza była bezlitosna – neuroblastoma IV stopnia z przerzutami do całego ciała. Choroba zaatakowała szpik, kości, narządy… próbując odebrać nam nasze dziecko.

    Lev Ovchinnikov

    Syn przeszedł osiem cykli chemii – co 10 dni, bez chwili wytchnienia. Potem przyszła wysokodawkowa chemia, przeszczep szpiku i długie tygodnie izolacji… Ból, którego nie da się opisać – zapalenie jamy ustnej, wymioty, gorączka, kroplówki, antybiotyki…

    A jednak – nasz synek przetrwał.

    22 lutego wydarzył się moment, na który tak czekaliśmy – operacja usunięcia guza. Niestety, stało się to, czego się baliśmy - nie wszystko udało się uratować… Konieczne było usunięcie całej nerki i nadnercza, bo guz oplatał jej tak mocne. Inne narządy udało się na szczęście ocalić.

    Lew wciąż żyje. Walczy. Jest z nami. To jednak nie koniec tej drogi. Przed nami kolejne etapy: codzienna radioterapia w pełnej narkozie i pół roku bardzo ciężkiej immunoterapii.

    Lev Ovchinnikov

    Musimy walczyć dalej! Nie mamy wyboru. Dlatego dziś znów prosimy Was o pomoc, bo choć mamy w sercu nadzieję, koszty leczenia rosną z każdym dniem.

    Każda wpłata to realna szansa, by Lew mógł żyć.

    Dziękujemy, że jesteście z nami w tej najtrudniejszej walce.
    Bez Was nie dalibyśmy rady… 

    Rodzice Lwa

Opis zbiórki

Jesteśmy rodzicami czteroletniego Lwa – małego bohatera o imieniu, które od początku miało w sobie siłę. Dziś ta siła jest nam potrzebna bardziej niż kiedykolwiek, bo synek zachorował na raka i walczy o życie. Nowotwór, który zaatakował Lwa, jest śmiertelnie niebezpieczny i zabija połowę chorych na niego dzieci! Toczymy dramatyczną walkę, by wyjść z tego koszmaru i znaleźć się w szczęśliwej połowie...

Każdy poranek ja - mama - zaczynam od cichej modlitwy, by ten dzień nie przyniósł złych wiadomości. Patrzę, jak moje dziecko – tak małe, a już tak dzielne – znosi kolejne badania, kroplówki i ból, którego nigdy nie powinno znać! Świat sprzed diagnozy już nie istnieje. Teraz liczy się tylko to, by on wyzdrowiał, by żył! Wiem, że sama nie nie wygram tej walki – proszę Was o pomoc, o każdą cegiełkę nadziei, która pozwoli mojemu synkowi raz na zawsze pokonać nowotwór...

Lev Ovchinnikov

Nasz świat skończył się zaledwie kilka miesięcy temu... Jeszcze w czerwcu synek był radosnym i bardzo aktywnym dzieckiem, chodził do przedszkola, biegał, skakał, cieszył się życiem, jeździł na hulajnodze, uczył się pływać... Chcieliśmy zapisać go na piłkę nożną. Bardzo rzadko chorował, może z dwa razy w życiu był przeziębiony. Wszystko było wspaniale do dnia, który podzielił nasze życie na „przed” i „po”...

9 lipca 2025 roku syn miał wypadek, który zapoczątkował serię tragicznych zdarzeń. Podczas festiwalu dla dzieci spadł ze sceny z wysokości 1,5 metra. Wydawało się, że nic mu nie jest. Po 2 tygodniach zaczął jednak kuleć, a jego czoło było rozpalone... Chirurg, u którego szukaliśmy pomocy, odesłał nas z kwitkiem.

24 lipca 2025 roku synek obudził się w nocy, krzycząc, że boli go całe ciało. Przerażeni wezwaliśmy karetkę i zabrano nas do szpitala. Tam zrobiono szereg badań - wykonano rentgen kręgosłupa i stawów biodrowych, wszystko było w porządku, pobrano krew i mocz. Wskaźniki były trochę podwyższone, więc lekarze przepisali antybiotyki. Synek poczuł się lepiej, ale niestety nadal kulał...

Bardzo zmartwieni, postanowiliśmy z mężem zrobić synkowi prywatnie rezonans kręgosłupa oraz USG jamy brzusznej... Wszystko było w normie. Biegałam po różnych lekarzach, którzy uspokajali mnie, że nie ma powodu do obaw. Moje serce, serce matki, krzyczało, że coś jest nie tak... 

Lev Ovchinnikov

1 sierpnia 2025 roku u Lwa pojawiła się gorączka 38 stopni, ból kości wrócił. Natychmiast pojechaliśmy do szpitala. Tym razem już nikt nie mówił, że wszystko jest dobrze... Ruszyła diagnostyka, a ja postanowiłam, że nie opuszczę szpitalnych murów bez poznania odpowiedzi, co dolega mojemu synowi. Nie sądziłam jednak, że usłyszę najgorszych z możliwych wieści....

Kiedy 8 sierpnia 2025 roku usłyszałam słowa „neuroblastoma w IV stopniu z przerzutami do szpiku”, poczułam, jakby świat nagle się zatrzymał i rozsypał na milion kawałków. Ziemia uciekła spod nóg. Jeszcze wczoraj mój synek śmiał i się bawił, a dziś lekarze mówią mi, że w jego małym ciele toczy się śmiertelna walka.

Neuroblastoma to rzadki, bardzo agresywny nowotwór, który atakuje tylko malutkie dzieci! Wywodzi się z niedojrzałych komórek układu nerwowego. Najczęściej rozwija się w brzuchu, może dawać przerzuty do kości, węzłów chłonnych, wątroby czy – jak u Lwa – do szpiku kostnego. IV stopień oznacza, że choroba rozprzestrzeniła się po całym organizmie i wymaga natychmiastowego leczenia, by ratować życie!

Dla mamy to niepojęte – jednego dnia zwyczajne życie, a następnego walka o każdy oddech i każdą szansę na uratowanie ukochanego dziecka. 29 sierpnia 2025 roku przylecieliśmy do Tel Awiwu, do szpitala, gdzie leczy się dzieci z najtrudniejszymi przypadkami nowotworów... Przeprowadzono niezbędne badania. Wyniki wykazały kolejne przerzuty...

Lev Ovchinnikov

Jedna z kości jest w połowie zniszczona, dosłownie rozerwana przez nowotwór! Pojawiło się kolejne ognisko nowotworowe. Synek jest w tragicznym stanie, przestał chodzić...

5 września 2025 roku rozpoczęliśmy chemioterapię, która będzie składała się z 8 kursów. Następnie planowany jest przeszczep szpiku kostnego, kolejny kurs chemioterapii, operacja i radioterapia. Koszty leczenia są przerażające – to kwoty, których żadna rodzina nie jest w stanie unieść sama... Ale dla życia własnego dziecka nie ma granic, nie ma rzeczy niemożliwych.

Jako mama zrobię wszystko, by mój synek żył – błagam o pomoc, klękam przed Wami z prośbą o każdą złotówkę, o każde udostępnienie, o każdą iskrę nadziei. Wasze wsparcie to jedyna droga, by mój mały chłopiec mógł dalej walczyć i żyć.
 
Natalia, mama dzielnego wojownika Lwa

Wybierz zakładkę
Sortuj według