Pilne!
Lev Ovchinnikov - zdjęcie główne

Lew potrzebuje stada – razem pokonajmy złośliwy nowotwór❗️Pomóż uratować życie naszego synka!

Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Izraelu

Organizator zbiórki:
Lev Ovchinnikov, 5 lat
Chabarowsk
Neuroblastoma w przestrzeni zaotrzewnowej jamy brzusznej z przerzutami do szpiku kostnego (4 stadium)
Rozpoczęcie: 23 września 2025
Zakończenie: 26 września 2026
1 029 254 zł(87,56%)
Do końca: 9 dniBrakuje 146 212 zł
WesprzyjWsparło 27 609 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0841403
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0841403 Lev

Stała pomoc

1 wspierający co miesiąc
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagaczwspierał/a przez miesiąc

Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Izraelu

Organizator zbiórki:
Lev Ovchinnikov, 5 lat
Chabarowsk
Neuroblastoma w przestrzeni zaotrzewnowej jamy brzusznej z przerzutami do szpiku kostnego (4 stadium)
Rozpoczęcie: 23 września 2025
Zakończenie: 26 września 2026

Aktualizacje

  • Modlimy się o remisję - niestety, ostatnie wieści podcięły nam skrzydła... RATUNKU❗️

    Ledwo zdążyliśmy ucieszyć się z dobrych wyników rezonansu, a nasz synek znów trafił w szpony potwornego cierpienia... Tuż po wypisie ze szpitala i kolejnym cyklu immunoterapii wróciliśmy na oddział z wycieńczającą gorączką, wymiotami i straszliwym bólem brzucha. Skutki uboczne leczenia niemal odebrały Lewkowi resztki sił.

    We wrześniu czeka nas ostatni kurs immunoterapii i terapia kwasem retinowym. W październiku wracamy na kluczowe badania pod narkozą. Gorąco się modlimy, by w końcu usłyszyć to jedno słowo: REMISJA... Jeśli nie... Wolę nawet o tym nie myśleć.

    Niestety nasza walka na tym się nie kończy. Badania wykryły u Lva mutację genu TERT, co oznacza ogromne ryzyko nawrotu nowotworu. Świat znowu się zawalił... Wznowa u dzieci z neuroblastomą znacząco zmniejsza szanse na życie...

    Lev Ovchinnikov

    Aby zminimalizować ryzyko powrotu raka, synek musi przez dwa lata przyjmować leczenie podtrzymujące – terapię przeciwko wznowie. Jej koszt jest astronomiczny, wyższy niż całe dotychczasowe leczenie! Inaczej nie mamy jednak szans na bezpieczną przyszłość. Te leki są nam potrzebne jak powietrze, by rak nigdy nie wrócił...

    Tak bardzo pragnę, by mój synek wreszcie zrzucił szpitalne rurki, poszedł do przedszkola i po prostu cieszył się życiem. Lew tak bardzo chce spędzić nadchodzące Święta i Nowy Rok w domu, przy rodzinnej choince, a nie w sterylnej izolatce – tak jak miało to miejsce ostatnio...

    Z całego serca dziękujemy za Wasze wsparcie, wpłaty i modlitwy. Nisko kłaniamy się każdemu, kto pomaga synkowi wygrać tę walkę z rakiem.

    Dziękujemy, że jesteście z nami i prosimy, nie zostawiajcie nas, nie teraz...

  • Przechodzimy przez PIEKŁO... Lekarze znaleźli coś w głowie synka❗️Błagamy o RATUNEK i modlitwę!

    Lev przeszedł trzy cykle immunoterapii, ale to, przez co przeszliśmy, było po prostu bezlitosnym piekłem. Skutki uboczne uderzyły w nas z pełną mocą – gorączka dochodząca do 41 stopni, ciągłe wymioty i tak potworny, piekielny ból całego ciałka, że nawet morfina nie dawała ulgi...

    Patrzenie na własne dziecko, które tak strasznie krzyczy i dosłownie zwija się z bólu, rozrywało mi serce na kawałki. Modliłam się tylko, by ten koszmar wreszcie się skończył...

    Zaledwie dzień po wypisie ze szpitala znów znaleźliśmy się w samym środku strachu. Badanie PET/CT wykazało niepokojącą, ciemną plamę w głowie naszego synka...

    Lev Ovchinnikov

    W trybie pilnym zrobiono tomografię oraz rezonans magnetyczny mózgu. Lekarze teraz wszystko dokładnie sprawdzają, a dla nas zaczął się najgorszy czas wstrzymanego oddechu i ciągłego niepokoju.

    Czekamy na wyniki z drżącymi dłońmi i po prostu modlimy się z całych sił, by to nie był kolejny cios. 

    Tak bardzo boimy się o życie naszego małego chłopca... Dziękujemy z całego serca, że nie zostawiacie nas w tym mroku samych. Błagam Was o dobre myśli, modlitwę i bycie przy nas.

    Natalia, mama Lwa

  • Lew rozpoczyna immunoterapię - przed nami najtrudniejszy etap leczenia... Prosimy o wsparcie i modlitwę!

    Kochani,

    walka o życie trwa, a to najnowsze informacje z tego frontu, frontu walki z rakiem, w który rękawice krzyżują ze sobą Lew - mój zaledwie 5-letni synek - oraz śmiertelny nowotwór...

    Jesteśmy po tygodniowej przepustce. Ten miniony tydzień był dla nas jak prawdziwe wytchnienie, którego tak bardzo potrzebowaliśmy po miesiącach strachu i walki. Po raz pierwszy od dawna mogliśmy choć na chwilę poczuć się jak zwykła rodzina. Każdego ranka Lew budził się i pytał, czy tego dnia jedziemy do szpitala, a ja mogłam odpowiedzieć, że nie – i te momenty były dla nas bezcenne.

    Niestety ten czas już się skończył i musimy wrócić do naszej codzienności, która wciąż jest walką. Przed nami ostatni i najważniejszy etap leczenia – pół roku immunoterapii.

    Lev Ovchinnikov

    Immunoterapia to leczenie, które ma nauczyć układ odpornościowy syna rozpoznawać i niszczyć komórki nowotworowe. Niestety, jest to bardzo obciążające leczenie i bardzo, bardzo bolesne leczenie, często wymagające morfiny, żeby uśmierzyć ból...

    13 kwietnia syn przeszedł operację wymiany portu, co oznaczało kolejne cierpienie, ból i łzy. Dla rodzica nie ma nic trudniejszego niż patrzenie na własne dziecko w takim stanie, świadomość, że musi przez to wszystko przejść, by mieć szansę na zdrowie.

    Mimo wszystko idziemy dalej, bo wiemy, o co walczymy. Ten jeden tydzień przypomniał nam, jak wygląda życie, które tak bardzo chcemy odzyskać... Życie z uśmiechem, spokojem i dzieciństwem bez bólu.

    Dlatego z całego serca prosimy, bądźcie z nami dalej. Przed nami najtrudniejszy etap i bez Waszego wsparcia może się nie udać. Wierzymy jednak, że razem damy radę i że ta walka - walka o życie Lwa - zakończy się zwycięstwem. Dzięki Wam.

Opis zbiórki

Jesteśmy rodzicami czteroletniego Lwa – małego bohatera o imieniu, które od początku miało w sobie siłę. Dziś ta siła jest nam potrzebna bardziej niż kiedykolwiek, bo synek zachorował na raka i walczy o życie. Nowotwór, który zaatakował Lwa, jest śmiertelnie niebezpieczny i zabija połowę chorych na niego dzieci! Toczymy dramatyczną walkę, by wyjść z tego koszmaru i znaleźć się w szczęśliwej połowie...

Każdy poranek ja - mama - zaczynam od cichej modlitwy, by ten dzień nie przyniósł złych wiadomości. Patrzę, jak moje dziecko – tak małe, a już tak dzielne – znosi kolejne badania, kroplówki i ból, którego nigdy nie powinno znać! Świat sprzed diagnozy już nie istnieje. Teraz liczy się tylko to, by on wyzdrowiał, by żył! Wiem, że sama nie nie wygram tej walki – proszę Was o pomoc, o każdą cegiełkę nadziei, która pozwoli mojemu synkowi raz na zawsze pokonać nowotwór...

Lev Ovchinnikov

Nasz świat skończył się zaledwie kilka miesięcy temu... Jeszcze w czerwcu synek był radosnym i bardzo aktywnym dzieckiem, chodził do przedszkola, biegał, skakał, cieszył się życiem, jeździł na hulajnodze, uczył się pływać... Chcieliśmy zapisać go na piłkę nożną. Bardzo rzadko chorował, może z dwa razy w życiu był przeziębiony. Wszystko było wspaniale do dnia, który podzielił nasze życie na „przed” i „po”...

9 lipca 2025 roku syn miał wypadek, który zapoczątkował serię tragicznych zdarzeń. Podczas festiwalu dla dzieci spadł ze sceny z wysokości 1,5 metra. Wydawało się, że nic mu nie jest. Po 2 tygodniach zaczął jednak kuleć, a jego czoło było rozpalone... Chirurg, u którego szukaliśmy pomocy, odesłał nas z kwitkiem.

24 lipca 2025 roku synek obudził się w nocy, krzycząc, że boli go całe ciało. Przerażeni wezwaliśmy karetkę i zabrano nas do szpitala. Tam zrobiono szereg badań - wykonano rentgen kręgosłupa i stawów biodrowych, wszystko było w porządku, pobrano krew i mocz. Wskaźniki były trochę podwyższone, więc lekarze przepisali antybiotyki. Synek poczuł się lepiej, ale niestety nadal kulał...

Bardzo zmartwieni, postanowiliśmy z mężem zrobić synkowi prywatnie rezonans kręgosłupa oraz USG jamy brzusznej... Wszystko było w normie. Biegałam po różnych lekarzach, którzy uspokajali mnie, że nie ma powodu do obaw. Moje serce, serce matki, krzyczało, że coś jest nie tak... 

Lev Ovchinnikov

1 sierpnia 2025 roku u Lwa pojawiła się gorączka 38 stopni, ból kości wrócił. Natychmiast pojechaliśmy do szpitala. Tym razem już nikt nie mówił, że wszystko jest dobrze... Ruszyła diagnostyka, a ja postanowiłam, że nie opuszczę szpitalnych murów bez poznania odpowiedzi, co dolega mojemu synowi. Nie sądziłam jednak, że usłyszę najgorszych z możliwych wieści....

Kiedy 8 sierpnia 2025 roku usłyszałam słowa „neuroblastoma w IV stopniu z przerzutami do szpiku”, poczułam, jakby świat nagle się zatrzymał i rozsypał na milion kawałków. Ziemia uciekła spod nóg. Jeszcze wczoraj mój synek śmiał i się bawił, a dziś lekarze mówią mi, że w jego małym ciele toczy się śmiertelna walka.

Neuroblastoma to rzadki, bardzo agresywny nowotwór, który atakuje tylko malutkie dzieci! Wywodzi się z niedojrzałych komórek układu nerwowego. Najczęściej rozwija się w brzuchu, może dawać przerzuty do kości, węzłów chłonnych, wątroby czy – jak u Lwa – do szpiku kostnego. IV stopień oznacza, że choroba rozprzestrzeniła się po całym organizmie i wymaga natychmiastowego leczenia, by ratować życie!

Dla mamy to niepojęte – jednego dnia zwyczajne życie, a następnego walka o każdy oddech i każdą szansę na uratowanie ukochanego dziecka. 29 sierpnia 2025 roku przylecieliśmy do Tel Awiwu, do szpitala, gdzie leczy się dzieci z najtrudniejszymi przypadkami nowotworów... Przeprowadzono niezbędne badania. Wyniki wykazały kolejne przerzuty...

Lev Ovchinnikov

Jedna z kości jest w połowie zniszczona, dosłownie rozerwana przez nowotwór! Pojawiło się kolejne ognisko nowotworowe. Synek jest w tragicznym stanie, przestał chodzić...

5 września 2025 roku rozpoczęliśmy chemioterapię, która będzie składała się z 8 kursów. Następnie planowany jest przeszczep szpiku kostnego, kolejny kurs chemioterapii, operacja i radioterapia. Koszty leczenia są przerażające – to kwoty, których żadna rodzina nie jest w stanie unieść sama... Ale dla życia własnego dziecka nie ma granic, nie ma rzeczy niemożliwych.

Jako mama zrobię wszystko, by mój synek żył – błagam o pomoc, klękam przed Wami z prośbą o każdą złotówkę, o każde udostępnienie, o każdą iskrę nadziei. Wasze wsparcie to jedyna droga, by mój mały chłopiec mógł dalej walczyć i żyć.
 
Natalia, mama dzielnego wojownika Lwa

Wybierz zakładkę
Sortuj według