
4-letni Piotruś walczy z OSTRĄ BIAŁACZKĄ❗️Potrzebna pomoc❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny, dojazdy, dieta
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
1 wspierający co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczwspiera już miesiąc
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny, dojazdy, dieta
Aktualizacje
Piotruś walczy z ciężkimi powikłaniami po leczeniu – w jego brzuszku zgromadziło się aż 6 litrów wody❗️
Kochani,
z ogromnym trudem piszemy ten kolejny wpis… Znowu na naszej drodze pojawiły się przeszkody, których nikt się nie spodziewał.Byliśmy już tak blisko kolejnego etapu leczenia Piotrusia – podtrzymania. Po tylu miesiącach walki mieliśmy nadzieję, że powoli zaczniemy wychodzić na prostą. Niestety, tuż przed tym momentem wydarzyło się coś, co po raz kolejny wywróciło nasz świat do góry nogami.
Piotruś po raz kolejny musiał zmierzyć się z neuropatią po chemioterapii. Problemy z chodzeniem i osłabienie były dla niego kolejną trudną przeszkodą, którą dzielnie pokonywał każdego dnia. Mimo bólu i wielu przeciwności nie przestawał walczyć.

Niestety, chwilę później pojawił się kolejny cios… U Piotrusia zaczęło rozwijać się wodobrzusze, które z dnia na dzień coraz bardziej narastało. Ilość płynu w jamie brzusznej była tak duża, że zaczął mieć problemy z oddychaniem – nagromadzony płyn uciskał na przeponę i utrudniał mu swobodne oddychanie.
Brzuch bardzo go bolał, a ucisk na jelita sprawił, że przestał jeść i pojawiły się wymioty. Stan Piotrusia wymagał przerwania intensywnego leczenia. Lekarze cały czas szukają przyczyny tego powikłania – na ten moment pozostaje ona nieznana.
Nasz dzielny chłopiec po raz kolejny musiał zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem. Piotruś ponownie trafił na salę operacyjną. Chirurdzy wykonali drenaż jamy brzusznej, aby odprowadzić ponad 6 litrów nagromadzonego płynu i przynieść mu ulgę.

Serce pęka nam, że po tym wszystkim, co już przeszedł, znowu musi walczyć z kolejnym problemem. Za nami są miesiące leczenia, trudne chwile, operacje i momenty ogromnego strachu. A mimo to Piotruś każdego dnia pokazuje, jak wielkim jest wojownikiem. Nie poddaje się.
My również nie przestajemy wierzyć, że ta trudna droga doprowadzi nas w końcu do najpiękniejszego celu – zdrowia naszego synka i powrotu do normalnego dzieciństwa.
Dziękujemy, że cały czas jesteście z nami. Za każde dobre słowo, udostępnienie i każdą pomoc. Dzięki Wam możemy zapewnić Piotrusiowi najlepszą możliwą opiekę i być przy nim w tej najtrudniejszej walce.
Prosimy, zostańcie z nami jeszcze chwilę. Piotruś wciąż potrzebuje Waszego wsparcia i wiary, że uda mu się pokonać również tę przeszkodę.
Rodzice Piotrusia
Kolejna przeszkoda na drodze Piotrusia... Musimy wstrzymać rehabilitację❗️
Ostatnie dni pokazały nam, jak nieprzewidywalna jest walka z białaczką. Piotruś czuł się na tyle stabilnie, że zaczęliśmy już pierwsze ćwiczenia z rehabilitantem. Synek bardzo chciał walczyć o sprawność (zobaczcie zdjęcie), ale choroba znów nas zatrzymała.
Wyniki krwi gwałtownie spadły. Poziom granulocytów, odpowiedzialnych za odporność, oraz płytek krwi spadł niemal do zera. W takim stanie każdy nawet najmniejszy uraz czy skaleczenie, to dla niego śmiertelne niebezpieczeństwo, bo krwawienia nie da się zatamować.

Zamiast ćwiczeń na macie, Piotruś jest teraz przypięty do aparatury. Przyjmuje kolejne transfuzje krwi i płytek, a my musimy pilnować, by niemal nie ruszał się z łóżka, by uniknąć jakiegokolwiek urazu.
Czekamy na moment, w którym krew Piotrusia pozwoli mu znów bezpiecznie wstać. Musimy być wtedy w pełni gotowi, by ruszyć z intensywną rehabilitacją i leczeniem wspierającym.
Dziękujemy Wam za wsparcie i każde dobre słowo. Nawet nie wiecie, ile to dla nas znaczy. Prosimy o Waszą dalszą obecność!
Rodzice Piotrusia
Opis zbiórki
Nasz synek jest na samym początku bardzo długiego i trudnego leczenia onkologicznego. Ma 4 lata i jeszcze niedawno był zdrowym, radosnym dzieckiem. W jednej chwili nasze życie się zatrzymało – diagnoza: ostra białaczka limfoblastyczna (ALL). Jesteśmy po pierwszym protokole leczenia, który powinien trwać 33 dni, jednak w wyniku ciężkich powikłań w naszym przypadku trwał aż 2,5 miesiąca. Całe leczenie potrwa jeszcze około 104 tygodnie.
Leczenie jest niezwykle obciążające i wiązało się z zagrożeniem życia. Doszło do sepsy i wstrząsu septycznego, które wymusiły natychmiastową, ratującą życie operację w trybie pilnym. W jej trakcie stwierdzono aż sześć perforacji jelit oraz rozległą martwicę jelita – w efekcie konieczne było usunięcie prawie połowy jelita. Ze względu na krytyczny stan dziecka nie było czasu na przygotowanie do zabiegu; podczas operacji doszło również do zakrztuszenia treścią pokarmową.
Wylany do jamy brzusznej płyn jelitowy, intensywna chemioterapia oraz wysokie dawki sterydów spowodowały kolejne powikłania, w tym problemy z płucami, wątrobą oraz woreczkiem żółciowym. Konieczne były kolejne interwencje chirurgiczne, długi pobyt na OIOM-ie oraz wyłonienie stomii.
Trzecia operacja była niezbędna, ponieważ rany po wcześniejszych zabiegach, na skutek silnego leczenia sterydami, nie goiły się prawidłowo. W pewnym momencie doszło do ich rozejścia i wycieku płynu z jamy otrzewnej. Dzięki empatii i decyzji lekarzy podczas tej operacji udało się jednocześnie wykonać zespolenie stomii.

Najtrudniejszym i długotrwałym powikłaniem okazała się jednak ciężka neuropatia (polineuropatia). Choroba i jej konsekwencje sprawiły, że obecnie nasz synek nie siedzi i nie chodzi, wymaga stałej opieki oraz intensywnej rehabilitacji.
Zbieramy środki na rehabilitację neurologiczną i ruchową, leczenie powikłań (w tym neuropatii), dojazdy do szpitali i specjalistów, sprzęt oraz środki wspierające codzienne funkcjonowanie, a także dalszą opiekę po zakończeniu hospitalizacji.
Dodatkowo chcemy przeznaczyć środki na zabawki sensoryczne i materiały edukacyjne. Środki pomogą również w organizacji zdalnych zajęć z neurologopedą oraz w zakupie specjalnych przekąsek i produktów spożywczych, dostosowanych do jego diety i ograniczeń po leczeniu. Dzięki temu nasz synek będzie mógł nie tylko się leczyć, ale też rozwijać, uczyć się i po prostu być dzieckiem, mimo choroby.
To dopiero początek naszej drogi. Wiemy, że przed nami długie miesiące walki o zdrowie i samodzielność naszego dziecka. Zbieramy teraz, aby nie stracić cennego czasu na rehabilitację i leczenie, które muszą trwać równolegle z chemioterapią.
Kamila i Paweł - rodzice Piotrka
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa30 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
Z Panem Bogiem :)
- Anna500 zł
Zdróweczka
- Wpłata anonimowa20 zł