Wioletta Szadkowska - zdjęcie główne

Rak i odmowa refundacji leku. Dramatyczna walka o życie Wioli, potrzebna Twoja pomoc!

Cel zbiórki: Specjalistyczny lek antynowotworowy, na który odmówiono refundacji

Organizator zbiórki:
Wioletta Szadkowska, 51 lat
Prusice, dolnośląskie
Nowotwór złośliwy piersi
Rozpoczęcie: 3 stycznia 2020
Zakończenie: 30 czerwca 2020
110 540 zł(42,45%)
Wsparło 1716 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Specjalistyczny lek antynowotworowy, na który odmówiono refundacji

Organizator zbiórki:
Wioletta Szadkowska, 51 lat
Prusice, dolnośląskie
Nowotwór złośliwy piersi
Rozpoczęcie: 3 stycznia 2020
Zakończenie: 30 czerwca 2020

Opis zbiórki

Rak wrócił jeszcze silniejszy, dał przerzuty, chce mnie zabić! Tak bardzo się boję, mimo że jest lek, który może uratować mi życie! Jednak odmówiono refundacji... Proszę, z całego serca, nie odmawiaj mi pomocy. Pozwól jeszcze zostać, mam dla kogo żyć...

W telewizji mówią o tym, jak świetne jest leczenie nowotworów w Polsce, że spełniamy europejskie standardy. Gdy jednak człowiek sam zachoruje, zderza się ze ścianą… Bezduszny system skazuje na śmierć albo proszenie o pomoc, bo kogo stać na bardzo drogi preparat? Lekarz bezradnie rozkłada ręce. Mówi, że chciałby mnie leczyć, ale po prostu nie może. W przypadku tego leku (KLIK (otwiera nową kartę)) bierze się go razem z inną chemią (KLIK (otwiera nową kartę)). Tę drugą przyjmuję, jest refundacja, ale to połowiczne leczenie. Ten pierwszy przysługuje tylko tym, którzy dopiero zachorowali i nie mieli żadnego leczenia. Czyli nie mi...

Wioletta Szadkowska

Nie zliczę ilości przepłakanych godzin i nieprzespanych nocy, tyle ich było... Zachorowałam kilka lat temu. To był 2012 rok. Poszłam na badanie USG piersi. Wyniki badań były niepokojące, więc skierowano mnie do onkologa. Następnie zrobiono mi dwie biopsje. Wyniki niejednoznaczne, więc specjaliści zdecydowali, aby pobrać wycinek z piersi. Po biopsji nie było już wątpliwości – nowotwór złośliwy.

Ten dzień zmienił moje całe życie. Nie mogłam w to uwierzyć, dlaczego to się stało. Łzy, strach i krzyk – umieram! Nie uleczą mnie! Postanowiłam jednak walczyć, nie o samą siebie, lecz o moją rodzinę, która jest dla mnie wszystkim. Mój synek był wtedy w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Ja nie potrafiłam tego zrozumieć, więc on tym bardziej. Nie wiedział, co się dzieje. Płakaliśmy. Wszyscy przechodziliśmy przez traumę. Ale razem byliśmy silniejsi. Wierzyłam, że nam się uda. Marzyłam, żeby nasze życie wróciło do stanu sprzed choroby. 

Miałam mastektomię radykalną prawej piersi. Następnie chemioterapia, radioterapia i hormonoterapia. Każda kobieta, która to przeszła, wie, co się z tym wiąże. Straciłam pierś, wypadły mi włosy… Nie mam żadnych zdjęć z tamtego okresu, najchętniej wymazałabym go z pamięci.

Choć straciłam tak wiele, nadal miałam nadzieję. Miałam też wsparcie mojego męża, synka, rodziny i przyjaciół. Nie zostawili mnie z tym samej. Już nie myślałam, że umrę.

Moje życie wracało małymi kroczkami do normalności, choć to może za duże słowo. Rak jednak zaatakował ponownie… W 2018 roku coś niepojącego działo się z moim organizmem. Zaczęło się od kaszlu. Następnie rutynowe badania i wizyta u specjalistów. Diagnoza – alergia i astma. Wykluczono chorobę nowotworową - kamień z serca. Jednakże leki nie pomagały. Było jeszcze gorzej… Po ośmiu miesiącach biegania po lekarzach wykonano inne badania. Rozpoznanie – przerzuty.

Wioletta Szadkowska

Choroba zaatakowała z jeszcze większą siłą. Po 7 latach rak powrócił. Zajął węzły chłonne śródpiersia z przerzutami do kości. Przeszłam dziewięciomiesięczne leczenie. W jego efekcie jedna ze zmian cofnęła się, natomiast powstały trzy nowe…

Wiosną tego roku starałam się o refundacje leku, który daje mi nadzieję wyleczenia (więcej o leku TUTAJ (otwiera nową kartę)). Niestety, dostałam odmowę. Lek jest refundowany w całej Unii Europejskiej, a od września również w Polsce – dla bardzo wąskiej grupy kobiet.  Ja niestety nie zaliczam się do nich...

Przedłuża życie, ale miesięczna kuracja kosztuje około 7 000 zł. Nie stać mnie na tak drogie leczenie. Bardzo proszę, pomóż mi kupić lek, abym mogła być jak najdłużej z moimi bliskimi. To nie jest mój czas, by zostawiać wszystko, co kocham. Bardzo proszę, daj mi nadzieję…

Bardzo dziękuje – Wioletta.


********

Możesz także pomóc Wioli biorąc udział w licytacjach i/lub wystawiając przedmioty na ten cel: KLIKNIJ TUTAJ (otwiera nową kartę)

Wybierz zakładkę
Sortuj według