Włodek ma 6 guzów w głowie i jedno marzenie – przeżyć!

Cel zbiórki: Protonoterapia - jedyna szansa na życie

Organizator zbiórki:
Włodzimierz Gracz
Poznan, wielkopolskie
Guz mózgu - glejak IV stopnia
Rozpoczęcie: 17 października 2019
Zakończenie: 22 listopada 2019
12 945 zł(8,55%)
Wsparło 456 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Protonoterapia - jedyna szansa na życie

Organizator zbiórki:
Włodzimierz Gracz
Poznan, wielkopolskie
Guz mózgu - glejak IV stopnia
Rozpoczęcie: 17 października 2019
Zakończenie: 22 listopada 2019

W ostatnią niedzielę 17 listopada Włodzimierz przegrał swoją walkę z glejakiem mózgu. Ta okropna choroba nie dała mu żadnych szans. Włodek odszedł za wcześnie zostawiająć swoich bliskich w głębokim smutku...

Rodzinie i najbliższym składamy najszczersze wyrazy współczucia.

Opis zbiórki

Kiedy opuszcza się szpital, opada zainteresowanie ludzi i emocje, rozpoczyna się coś najgorszego na świecie – smutne życie z wyrokiem śmierci! Włodek poszedł do szpitala na własnych nogach, chciał pozbyć się potwornego bólu głowy. Wyszedł załamany, a kilka godzin później próbował ogarnąć swój zawalony doszczętnie świat! Po paru dniach nie chodził, ledwo mówił...

Włodzimierz Gracz

Mąż był zawsze okazem zdrowia. Nigdy na nic się nie skarżył. Guz mózgu? Nie to niemożliwe! To musi być pomyłka – tak pomyślałam, gdy siedzieliśmy w gabinecie lekarskim, gdy lekarz wyjaśniał nam zdjęcia zrobione przez tomograf. Włodek ma glejaka IV stopnia. W jego głowie jest sześć guzów – dwa duże i cztery mniejsze. Włodek umiera, a najgorsze jest to, że zostaliśmy z tym zupełnie sami…

Nie chcemy czekać na śmierć – chcemy walczyć o życie Włodka. 45 lat to nie czas by umierać. Mieliśmy wspólne plany marzenia, chcieliśmy żyć jak każde młode małżeństwo, a nie siedzieć i czekać na śmierć.

Jesteśmy małżeństwem dopiero cztery lata. Cztery miesiące temu w końcu kupiliśmy swoje wymarzone mieszkanie. Mieliśmy plany i marzenia, kiedy przyszedł 10 września. Włodek od rana źle się czuł. Drętwiała mu ręka, zaczął niewyraźnie mówić. Mimo moich próśb nie chciał iść do lekarza. Dopiero gdy ból głowy stał się nie do zniesienia, pojechał do szpitala. 

Po pierwszym badaniu wyszło, że guz jest jeden. Po tygodniu, po kolejnym badaniu  guzów było już sześć! Niestety żaden z nich nie jest operacyjny. Mąż dostał leki i został wypisany do domu. Czekaliśmy na podanie pierwszej chemii. Niestety dwa dni po wyjściu ze szpitala stan męża się pogorszył. Włodek przestał chodzić, nie mówi. Muszę go karmić. Jestem mu potrzebna przez całą dobę. 

Włodzimierz Gracz

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nasz dramat, to scena dla dwójki aktorów. Jesteśmy sami, zamknięci w czterech ścianach. Włodek przyjmuje chemię, czeka na wszczepienie specjalnej zastawki do głowy, która będzie odprowadzała płyn z głowy. Jesteśmy sami w tym koszmarze, bo obiecaliśmy sobie, że nigdy się nie rozstaniemy. 

Są noce, kiedy Włodek nie może wytrzymać z bólu, kiedy rzuca się i nie może spać. Przenieśliśmy się na podłogę, bo tak jest bezpieczniej, ale przecież to nie jest wyjście z sytuacji. Dopóki człowiek żyje, trzeba go ratować i wierzyć w to, że się uda!

Ratunkiem dla Włodka jest protonoterapia w Monachium. Leczenie jest bardzo drogie, ale to jedyna szansa, by zniszczyć nowotwór i by Włodek żył! 6 guzów w głowie to ogromne wyzwanie, ale też jedyna szansa na życie. Włodek  jest całym moim światem. Proszę, pomóż mi go uratować!

Karina, żona Włodka



Wybierz zakładkę
Sortuj według