
Podejrzenie groźnej choroby i DWUKROTNE zatrzymanie akcji serca w drodze do szpitala❗️Ratuj Zygmunta❗️
Cel zbiórki: Turnus rehabilitacyjny, leczenie, sprzęt medyczny i rehabilitacyjny
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Turnus rehabilitacyjny, leczenie, sprzęt medyczny i rehabilitacyjny
Opis zbiórki
Cztery lata choroby przygotowywały nas na wiele... Ale nie na to. Nie na dwukrotne zatrzymanie akcji serca, na śmigłowiec i na jedną wielką niewiadomą. Piszę te słowa z ogromnym bólem i bezsilnością, błagając o pomoc dla mojego męża Zygmunta, który walczy o życie na OIOM-ie.
Wszystko zaczęło się w 2021 roku od osłabienia, drżenia i bólu nóg oraz trudności w chodzeniu. Początkowo podejrzewano boreliozę neurologiczną, a później chorobę Parkinsona. Mąż przyjmował specjalistyczne leki, ale niestety nie przynosiły one poprawy. Jeździliśmy od jednego specjalisty do drugiego, w różnych polskich miastach. Nikt nie był w stanie powiedzieć, jaka choroba zaatakowała Zygmunta.
Stan mojego męża stopniowo się pogarszał. W końcu pojawiło się podejrzenie jednej z chorób neurodegeneracyjnych: otępienia z ciałkami Lewy’ego (DLB) lub parkinsonizmu atypowego. U podłoża tych schorzeń leży nieprawidłowe gromadzenie się w mózgu białka zwanego α-synukleiną, co prowadzi do obumierania neuronów. Występują sztywność mięśniowa, spowolnienie ruchowe, zaburzenia chodu, postawy oraz częste upadków. Postęp choroby w obu przypadkach jest znacznie szybszy niż w przypadku choroby Parkinsona.
Mieliśmy wykonać kolejne badania, by jednoznacznie określić, z czym mamy do czynienia... Ale niestety 21 czerwca 2026 roku wydarzyła się TRAGEDIA. Nad ranem usłyszałam hałas. Przerażona zbiegłam na dół i zobaczyłam Zygmunta leżącego na podłodze. Z jego głowy leciała krew... Natychmiast wezwałam pomoc. Robiłam wszystko, by mąż zachował przytomność do przyjazdu karetki. Udało się, jednak po kilku minutach, w drodze do szpitala doszło do ZATRZYMANIA AKCJI SERCA.
Na szczęście ratownicy medyczni zdołali uratować życie Zygmuntowi i przywrócić sercu rytm. Sytuacja była jednak na tyle poważna, że wezwano śmigłowiec. W trakcie transportu SERCE ZATRZYMAŁO SIĘ PO RAZ DRUGI. To był moment, w którym zrozumiałam, że mój mąż może nie przeżyć. Ale i tym razem się udało!
Zygmunt zapadł w śpiączkę i trafił na OIOM, gdzie przebywa do dziś. W połowie lipca odstawiono sedację, ale niestety pozostaje w stanie śpiączki mózgowej. Wprawdzie otwiera oczy i patrzy, ale nie ma z nim żadnego świadomego kontaktu. Czekamy na dalsze badania, które pokażą, jak duże są uszkodzenia mózgu...
Z powodu choroby neurologicznej oraz niedotlenienia mózgu mąż będzie wymagał intensywnej, specjalistycznej rehabilitacji neurologicznej. Niestety, z uwagi na brak kontaktu i współpracy nie kwalifikuje się do ośrodka refundowanego przez NFZ. Jedyną szansą jest dla niego kosztowne leczenie i rehabilitacja w prywatnym ośrodku.
Razem z naszymi dorosłymi dziećmi robimy wszystko, by Zygmunt wrócił do normalnego życia. Ale prawda jest taka, że sami nie damy rady. Dlatego dziś, jako żona, która kocha do granic bólu, staję przed Wami i błagam o pomoc. Każda złotówka i każde udostępnienie tej zbiórki mają ogromne znaczenie i dają nam nadzieję, że to jeszcze nie koniec. Dziękuję z całego serca za każdą formę wsparcia.
Ania, żona Zygmunta
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- aleksandra10 zł
- Anonimowy Pomagacz2 zł
- Marcin30 zł