
Prawie straciliśmy naszego syna na zawsze❗️To CUD, że Adam żyje. Pomocy!
Cel zbiórki: Roczny pobyt w ośrodku neurorehabilitacyjnym, leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Roczny pobyt w ośrodku neurorehabilitacyjnym, leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
20 kwietnia 2026 roku świat naszej rodziny runął. Policja, karetka, niebieskie światła i sygnały. Nigdy nie wymarzę z pamięci tego obrazu. Nasz syn ledwo przeżył. Prawie straciliśmy go na zawsze.
Trafił na OIOM. Lekarze przez sześć godzin walczyli o jego życie. Podczas tej długiej operacji serce naszego syna zatrzymało się aż trzy razy! Byliśmy przerażeni. Długie godziny spędzone na szpitalnym korytarzu zamieniały się w wieczność.
Operacja się udała, a my dzień w dzień czuwaliśmy przy synu, modląc się o cud. Jego funkcje życiowe się ustabilizowały, a po dwóch tygodniach został przeniesiony na oddział neurologiczny. Tam rozpoczęła się walka o powrót do zdrowia i sprawności.
Syn nie chodzi. Ma założoną rurkę tracheostomijną, przez którą też nie mówi. Widzimy jednak jego mądre oczy i bystre spojrzenie. Wiemy, że jest świadomy, choć uwięziony we własnym ciele. Ten widok rozrywa nasze serca na kawałki.
Odwiedzamy Adasia codziennie i ćwiczymy z nim, póki nie braknie nam sił. Lekarze mówią, że widać już pierwsze postępy, że z dnia na dzień jego stan się poprawia. Choć to dopiero początek długiej drogi, te słowa napawają nas nadzieją.

Wiemy, że nasz syn potrzebuje co najmniej ośmiu miesięcy rehabilitacji. To jedyna szansa na powrót do zdrowia i odzyskania choć części sprawności. Specjaliści mówią, że postawią go na nogi, a my bezwarunkowo w to wierzymy.
Adaś ledwo wkroczył w dorosłość. Chodził do technikum, miał swoje pasje i plany na przyszłość. Jeden moment przekreślił całe życie, które miał przed sobą. Ta tragedia odebrała mu wszystko. I choć zdarzył się cud, droga, która go czeka, będzie niezwykle trudna.
Mimo to wiemy, że zrobimy wszystko, by uratować nasze dziecko i zawalczyć o jego zdrowie i sprawność. Niestety, koszty, jakie wiążą się z rehabilitacją, są ogromne. To ostatnia nadzieja dla naszego syna, a my... nie mamy takich środków.
Dlatego postanowiliśmy zwrócić się z prośbą o wsparcie. Każdy gest, udostępnienie zbiórki oraz dobre słowo to dla naszego Adasia znak, że nie jest w tym sam. Twoja pomoc jest nadzieją w tych pełnych strachu i niepokoju dniach. Będziemy z całego serca wdzięczni.
Diana i Paweł, rodzice Adama
- Wpłata anonimowaX zł
- 100 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Jagoda200 zł
- Renata50 zł
- Zdrówka50 zł