Agnieszka Frączak - zdjęcie główne

Mama trójki dzieci kontra ŚMIERTELNA CHOROBA❗️

Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku

Organizator zbiórki:
Agnieszka Frączak, 37 lat
Końskowola, lubelskie
Gruczolakorak przewodowy trzonu trzustki
Rozpoczęcie: 29 listopada 2023
Zakończenie: 12 grudnia 2023
44 094 zł(38,38%)
Wsparło 671 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku

Organizator zbiórki:
Agnieszka Frączak, 37 lat
Końskowola, lubelskie
Gruczolakorak przewodowy trzonu trzustki
Rozpoczęcie: 29 listopada 2023
Zakończenie: 12 grudnia 2023

Opis zbiórki

Do września 2021 roku nasze życie wyglądało zupełnie zwyczajnie. Oboje z mężem pracowaliśmy, dzieci chodziły do przedszkola, staraliśmy się spędzać razem dużo czasu. Byliśmy szczęśliwi. Niestety wszystko legło w gruzach po narodzinach naszego najmłodszego synka – Piotrusia.

Zaczęłam odczuwać bardzo intensywny ból kręgosłupa, źle się czułam, mój brzuch był jakiś inny, ciężki… Lekarz rodzinny uspokajał, że jestem przecież młoda, że to zapewne po ciąży, że podnoszę dzieci, że przemęczenie. Niestety objawy nie ustępowały. Przeciwnie – z biegiem czasu pojawiały się kolejne niepokojące symptomy. Zaczęłam odczuwać dziwne kłucie z lewej strony pod żebrami, traciłam masę ciała, miałam coraz mniej sił, pojawiły się również problemy ze snem. Pod koniec sierpnia po badaniu USG i tomografii okazało się, że w okolicy trzustki są 2 torbiele oraz pewne zmiany na trzustce. Wyniki biopsji nie pozostawiały już żadnych złudzeń…

Okazało się, że bardzo poważnie zachorowałam. Diagnoza była bezlitosna – gruczolakorak trzonu trzustki, nieoperacyjny. Świat się zawalił.

Natychmiast rozpoczęłam leczenie w Warszawie – chemioterapię, która trwała od października do stycznia 2021 roku. Kolejnym krokiem była miesięczna radioterapia i dalsze leczenie farmakologiczne. Niestety pojawiły się przerzuty na wątrobie. Konieczna była zmiana leku na taki, po którym na szczęście czułam się zdecydowanie lepiej. Nic mnie nie bolało, miałam znacznie więcej sił, aby zmierzyć się z codziennymi obowiązkami, których przy trójce naszych pociech jest sporo. Niestety skutki uboczne choroby nie odpuszczały, musiałam patrzeć na wypadające garściami włosy. 

Agnieszka Frączak

Gdy pełna nadziei liczyłam, że mimo wszystko jestem już na dobrej drodze,  okazało się, że są zmiany również na prawym jajniku. Była to szybko rosnąca torbiel. W lipcu przeszłam operację – laparotomię pośrodkową z wycięciem przydatków, lewego płata wątroby z guzem, guza pępka i guza w okolicy więzadła żołądkowo – okrężniczego. W wyniku długiego oczekiwania na wyniki histopatologiczne, pobranych podczas operacji wycinków i braku chemioterapii, choroba szybko postępowała.

Okazało się, że pobrane wycinki zawierają komórki nowotworowe. Tomografia komputerowa pokazała, że są nowe przerzuty do nerek, wątroby, najprawdopodobniej do węzłów chłonnych. Guz trzustki nieco urósł, zidentyfikowano cechy zakrzepicy żylnej. Onkolodzy zdecydowali się na 5-dniową radioterapię. Niestety pojawiły się nowe wyczuwalne palcami zmiany na plecach i przy węzłach chłonnych.

Z dnia na dzień ból staje się coraz silniejszy i przeszkadza w codziennym funkcjonowaniu. Bardzo potrzebuję leku, którego NFZ już dla mnie nie refunduje… Zdecydowaliśmy z mężem, że zrobimy z  wszystko, by mi go zapewnić. Niestety koszt takiego leczenia jest porażający i znacząco przekracza nasze możliwości finansowe. Jedna dawka leku to koszt rzędu 1000 – 2000 zł. Miesięcznie potrzebne są trzy dawki leku. 

Na domiar złego w październiku okazało się, że jestem w stanie ciężkiego niedożywienia. Staram się jeść normalnie, ale waga nieustannie spada. Mój organizm jest wycieńczony ciągłą walką z chorobą. Pragnę żyć dla dzieci, dla męża, dla rodziny i przyjaciół. Błagam, pomóżcie, jesteście moim jedynym ratunkiem.

Agnieszka z rodziną

Wpłaty

Sortuj według