

Mam tylko jedno marzenie: ocalić życie dla mojego syna! Potrzebuję pomocy!
Cel zbiórki: Roczne leczenie wspomagające
Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Roczne leczenie wspomagające
Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne
Aktualizacje
Za mną już 2 i pół roku leczenia!
„Zostało pani leczenie paliatywne” tej informacji boi się każdy walczący z nowotworem. Niestety od 2021 roku stało się to moją rzeczywistością z uwagi na rozsiany nowotwór piersi.
Przedłużanie życia – to jedyne, co w Polsce oferuje mi medycyna. Ale ja jestem silna i idę po więcej… Umacniana Bożą Łaską, otoczona kochającą rodziną i przyjaciółmi, wsparta setką, a może nawet tysiącem wrażliwych ludzkich serc, walczę o obecność w życiu mojego Syna. Walczę dla Wojtka i zrobię wszystko, by to się udało.
Dlatego z pokorą w sercu, proszę Was znajomi i nieznajomi o wsparcie finansowe na nierefundowane leczenie onkologiczne za granicą. Dwa i pół roku przyjeżdżam do Niemieckiej Kliniki na Bawarii na alternatywne leczenie, bo tylko tu dostałam nadzieję. Tutejsze zabiegi koncentrują się z jednej strony na aktywacji własnych sił organizmu w celu lepszego zaatakowania guza, a z drugiej strony na zmniejszeniu czasami masywnych skutków ubocznych i następczych klasycznych terapii oraz na zapobieganiu kolejnym przerzutom.

Leczenie jest w stanie zainicjować proces regeneracji i osiągnąć trwały sukces leczniczy poprzez połączenie metod terapii biologicznej z konwencjonalnymi metodami leczenia. W ostatnim czasie również zostałam zakwalifikowana do leczenia komórkami dendrytycznymi w kolejnej niemieckiej Klinice w Duderstadt. Połączenie obu terapii jest dla mnie szansą, że choroba może się wycofać. To ważny filar w moim leczeniu.
Jest tylko coś, co dodatkowo spędza mi teraz sen z powiek – bardzo duży koszt obu terapii, biorąc pod uwagę dwuletnie leczenie. Do zbiórki załączam otrzymany niedawno kosztorys leczenia.
Wielu z Was mówi, że na zewnątrz wyglądam ładnie. I dziękuję za to, bo to prawda, że poza kilkoma kilogramami więcej na skutek leczenia hormonami nie zmieniłam się za bardzo. Nawet włosy nie wypadły mi podczas leczenia, choć tak bardzo bałam się, że je stracę. Wierzę, że się jeśli mi pomożecie, wyleczę się z rozsianego raka piersi i że już zawsze będę wyglądać ładnie, że nie wystąpią kolejne przerzuty. Wierzę, że będę zdrowa dla mojego syna, dla Was – ale też i dla siebie samej.
Kochani zapraszam Was. Chodźcie ze mną po więcej. Chodźcie po mój sukces, którym jest moje życie!
Moi drodzy, wraz ze mną walczy o mnie cała armia ludzi. Oprócz akcji charytatywnych funkcjonuje grupa licytacyjna.
➡️ Link do bazarku, z którego środki wpływają na moje leczenie. (otwiera nową kartę)Pomóż mi walczyć dalej...
Ze względu na duży stopień złośliwości nowotworu, progresję choroby od dwóch lat cyklicznie korzystam z leczenia alternatywnego w Klinice Vorreiter Clinic w Niemczech.
Tam otrzymuję leczenia komplementarne, głównie immunologiczne, które zmniejsza w znacznym stopniu prawdopodobieństwo wznowy kolejnych ognisk nowotworowych. Jest to też leczenie wspomagające aktywację układu odpornościowego oraz likwidujące niekorzystne skutki leczenia podstawowego. Skutki uboczne leczenia to przede wszystkim nocne bóle kości i stawów, neutropenia, biegunka, zmęczenie, sztywność mięśni, drżenie, trudności przy wstawaniu, problemy z koncentracją, pamięcią.
Terapie oraz Boża i ludzka pomoc przez dwa lata stabilizowały mój stan zdrowia.
Niestety w ostatnim czasie badanie krwi wykazało obecność komórek krążących t.j. komórek raka, które mogą spowodować przerzuty...
Ostatnie badanie scyntygrafii kości ujawniło nowe zmiany w okolicy kości ciemieniowej i potylicznej (kości czaszki).
Przyjęłam propozycję leczenia kolejnym lekiem eksperymentalnym. NIE MAM INNEJ MOŻLIWOŚCI...Leczenie to niesie za sobą duże ryzyko i powoduje szereg skutków ubocznych. Ale cóż pozostaje mi robić… Walczę dalej dla Syna, mojego kochanego trzynastolatka.
A Wy, jeśli chcecie walczcie razem ze mną… Proszę, nie zostawiajcie mnie jeszcze!
„Kocham, żeby żyć i żyję, żeby kochać”.
Agnieszka
Opis zbiórki
Mam na imię Agnieszka i właśnie skończyłam 42 lata. Mam cudownego jedenastoletniego syna, którego wychowuje sama. Jest on dla mnie pocieszeniem, wsparciem, sensem życia i walki o nie. To przede wszystkim dla niego dzisiaj zwracam się o Wasze wsparcie i życzliwość!
Moja niełatwa historia rozpoczęła się ponad 3 lata temu. Wówczas diagnoza, nowotworu piersi, mastektomia i perspektywa, zapewnienia lekarzy, że już będzie dobrze. Przecież to nie był nowotwór złośliwy...
Nadzieja została zachwiana pod koniec lutego, kiedy po dłuższym, gorszym samopoczuciu, postawiono kolejną diagnozę. Cios. Nowotwór złośliwy piersi z rozległymi przerzutami do płuc, kości, kręgosłupa. Trudno jest przyjąć taką informację, a jeszcze trudniej usłyszeć: „w Polsce pani nie pomożemy, na chemię jest już za późno”. Pojawiła się rozpacz, żal i pytanie „dlaczego? Co z moim dzieckiem?”.
Po wszystkich trudnych emocjach przyszła siła walki i pragnienie uzyskania pomocy gdzie indziej. Pojawiła się szansa na leczenie za granicą, w Niemczech, które niestety jest leczeniem, którego koszty przewyższają możliwości finansowe moje i moich bliskich.
Życie, jak u każdego, układało się różnie. Zawsze jednak starałam się pamiętać o tych, którzy mogą potrzebować pomocy. Starałam się wspierać na miarę swoich możliwości. Nigdy nie odwracam się plecami od cierpienia, trudności, problemów, które dźwigają inni ludzie. W moim życiu ważne miejsce zajmuje Bóg i wiara.
Staram się akceptować to, co teraz przechodzę i ufam, że jest to część planu, który Pan Bóg dla mnie ułożył. Wierzę, że choroba, która mnie doświadcza, jest jedną z prób. Trudnych, ale jednak prób, które dzięki Bożej pomocy uda mi się przejść. Za każdy najmniejszy gest serca bardzo Wam dziękuję.
Agnieszka

- Basia Gadomska licytacja60 zł
- Justyna Zajkowska licytacja różaniec50 zł
- krysia ka25 zł
za różaniec
- krysia ka25 zł
za różaniec
- Marika Krawczyk45 zł
Zestaw walentynkowy
- Elżbieta Siedlecka10 zł
Banknot