
Strażak ofiarą porażenia prądem❗️ Ratował innych, teraz sam potrzebuje ratunku! Pomóż mu!
Cel zbiórki: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
3 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczwspiera już 4 miesiące
- Tadeuszwspiera już 4 miesiące
- Irekwspiera już 4 miesiące
Cel zbiórki: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu
Aktualizacje
Albert wciąż walczy o odzyskanie zdrowia i sprawności! Prosimy o wsparcie!
Początek nowego roku przyniósł ze sobą ogromną intensywność – dziesiątki wizyt u specjalistów, aktualizacje badań i trudny obraz kliniczny, który rzucił nowe światło na mój stan. Badania obrazowe rdzenia kręgowego w miejscu złamania ujawniły jednak coś, co daje mi siłę do dalszej walki: wzmacniające się pasma nerwowe.
Dzięki ogromnemu wsparciu fizjoterapeutów, regularnym wizytom u osteopaty oraz zastosowaniu nowoczesnych terapii sprzętowych nastąpił przełom. Odzyskałem lekkie czucie w obrębie jamy brzusznej, miednicy oraz nóg. Z początkiem lutego, przy wsparciu specjalistycznego pionizatora z funkcją kroczącą i elektrostymulacją, mogłem postawić swoje pierwsze kroki. To były chwile czystej nadziei.

Niestety, proces ten został przerwany przez powikłania. Ze względu na osłabienie organizmu doszło do nadkażenia kolejnymi patogenami, co wywołało cykliczne infekcje. W marcu zdecydowano o założeniu mi cystostomii oraz zaplanowano zabieg usunięcia kamieni nerkowych. Zakupiłem również specjalistyczne urządzenie, aby wspierać mikrokrążenie w całym ciele, a tym samym wzmocnić organizm i odbudowujący się układ nerwowy.
Ostatni czas stał się jednak okresem ekstremalnym, w którym walka o sprawność zamieniła się w bezpośrednią walkę o życie. Mój stan w ciągu kilku godzin diametralnie się zmienił. Trafiłem do szpitala już z objawami sugerującymi wstrząs septyczny. Infekcja w moim organizmie rozwinęła się błyskawicznie po tym, jak kamień infekcyjny zablokował mój moczowód. Życie zawdzięczam tylko szybkiej interwencji odbarczającej nerkę oraz intuicji lekarzy, którzy zdecydowali o podaniu leków „ostatniej szansy”. Gdy moje parametry się ustabilizowały, lekarze wykonali zabieg rozkruszenia kamieni metodą endoskopową, a następnie do nerki założono mi cewnik.
Obecnie czekam na zakończenie tego etapu leczenia, by móc wrócić do domu i zregenerować siły przed kolejnym planowanym na drugą połowę maja zabiegiem na drugiej nerce. Ta sytuacja uświadomiła mi, że „żyję na kredyt”, a każda stabilizacja jest niezwykle krucha. Konieczność ścisłej izolacji ze względu na bakterię nie tylko wydłuża moją rehabilitację, ale generuje ogromne koszty – od specjalistycznego transportu po farmakologię ratunkową. Bez Waszej pomocy ta walka byłaby dla mnie niemożliwa do wygrania.
Mimo patowej sytuacji medycznej nie tracę optymizmu i nadziei. Wspiera mnie kochająca rodzina i prawdziwi przyjaciele, koledzy z pracy z PSP. To właśnie w tak trudnych chwilach poznaje się ludzi, którzy trwają przy nas bez względu na okoliczności. Jednak te najcięższe momenty nadchodzą w ciszy domowej izolacji. Nikt, kto tego nie przeżył, nie widzi, ile godzin każdego dnia pochłaniają prozaiczne czynności i jak wielkiego wysiłku wymaga pokonywanie barier własnego ciała. Każdy dzień to dla mnie na nowo podjęta walka o jutro.
Mam w sobie ogromną siłę walki i wierzę, że wrócę do zdrowia. Dziękuję z całego serca za każdą wpłatę, bez Was mój powrót do zdrowia byłby niezwykle trudny.
Albert
Opis zbiórki
Jeszcze kilka miesięcy temu Albert był człowiekiem, który żył pełnią życia... Pracował jako strażak, niosąc pomoc tam, gdzie jej brakowało. Śmiał się i planował przyszłość, nie przeczuwając, że jeden moment może odebrać mu wszystko, co budował przez lata.
Tamtego sierpniowego dnia porażenie prądem zrzuciło go z wysokości, a zatrzymane serce sprawiło, że na krótką chwilę odszedł z tego świata, zostawiając nas w rozpaczy i modlitwie o cud. Reanimowany przez najbliższych, potem ratowany w karetce oraz na oddziale intensywnej terapii, przeszedł piekło, którego nie da się opisać słowami.

Gdy w końcu otworzył oczy, zobaczyliśmy nie tylko ulgę, lecz także strach, bo jego ciało było już inne, złamane, poparzone, uwięzione w bezwładzie. Uszkodzony kręgosłup odebrał mu swobodę ruchu, a dłoń, którą jeszcze niedawno pracował, została naznaczona tak głęboko, że wymagała przeszczepu.

Każda próba podniesienia się z łóżka jest dziś walką z bólem oraz własnymi ograniczeniami, które potrafią przytłoczyć bardziej niż sama tragedia. Albert, który był silnym i samodzielnym strażakiem, teraz musi prosić o pomoc przy najprostszych czynnościach, co dla niego jest równie bolesne jak rany na ciele.

Patrzymy, jak z determinacją ćwiczy każdy drobny ruch, choć zmęczenie nieraz zalewa go łzami, a nadzieja wydaje się krucha. Rehabilitacja daje mu jedyną realną szansę na odzyskanie sprawności, lecz jej koszt rośnie szybciej niż nasze możliwości. Albert nie może już pracować ani utrzymać się sam.
Każdy dzień bez intensywnego wsparcia to krok wstecz, którego tak bardzo się boimy. Nie chcemy, by ta historia skończyła się na wózku oraz bólu, dlatego prosimy, abyście pomogli nam podać Albertowi rękę w tej najtrudniejszej drodze. Dzięki Waszej życzliwości jego przyszłość może znów nabrać kształtu, w którym pojawi się nie tylko przetrwanie, lecz także prawdziwa nadzieja.
Bliscy

- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Gabrysia50 zł
Niech cię Pan błogosławi i strzeże, i św. Florian też!
- Andrzej Barański20 zł
Z Bożą pomocą się uda
- Wpłata w ramach Stałej PomocyWpłata anonimowaX zł