Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Rak to nie musi być wyrok! Pomóż mi go pokonać i ŻYĆ!

Aleksandra Białdyga

Rak to nie musi być wyrok! Pomóż mi go pokonać i ŻYĆ!

10 233,00 zł ( 15,74% )
Brakuje: 54 776,00 zł
Wsparło 268 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0040568
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

6 miesięcy niestandardowego leczenia onkologicznego

Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne
Organizator zbiórki: Fundacja W związku z rakiem
Aleksandra Białdyga, 48 lat
Ruda Śląska, śląskie
Nowotwór mózgu
Rozpoczęcie: 24 Lipca 2018
Zakończenie: 21 Stycznia 2022

Opis zbiórki

Rak to nie musi być wyrok… To pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, gdy usłyszałam diagnozę. Najpierw czułam obezwładniający strach, ale potem uczepiłam się tej myśli, tej nadziei, jak koła ratunkowego… Wiedziałam, że muszę żyć – mam dla kogo. Mam dwoje dzieci. Gdy zachorowałam, Bartek miał tylko 7 lat, Dominik – 14…

Zaczęło się niewinnie – po prostu bolała mnie głowa. Zmęczenie, pogoda, stres… Zazwyczaj to są przyczyny. W życiu nie podejrzewałam, że to coś złego, zabójczego. Że w mojej głowie tkwi tykająca bomba, którą zastawiła na mnie śmierć.

Złośliwy guz, który się rozrasta. Nowotwór mózgu. Gdy słyszy się takie słowa, na chwilę osuwa się w przepaść. Niektórzy poddają się już wtedy. Czekają na śmierć. Ja nie jestem taka, wiem, że lepiej walczyć i przegrać niż po prostu się poddać. Właśnie wtedy, w lipcu 2011 roku, rozpoczęłam swoją walkę.

Aleksandra Białdyga

Wiele osób zadaje sobie pytanie „dlaczego ja?” Potrzebują przyczyny. Odpowiedzi. Tej jednak nie ma… Nie chciałam tracić czasu na pytania retoryczne. Chciałam walczyć. W moim życiu były już trudne chwile, ale nigdy się nie poddałam, za każdym razem udało mi się wygrać. Postanowiłam, że tym razem też wygram.

W takich chwilach przewartościowuje się całe życie. Zrozumiałam, co jest ważne. Chwile z bliskimi. Uśmiechy moich dzieci. Zwykłe dni, w których jesteśmy razem. Codzienne, magiczne w swojej zwyczajności chwile, gdy możemy całą rodziną iść na spacer, zjeść obiad, obejrzeć telewizję.

Konieczność uporządkowania wszystkich spraw przed pójściem do szpitala była trudna. Czekała mnie operacja. Musiałam przygotować się na najgorsze – na to, że mogę już nie wrócić… Trudniejsze jednak było powiedzenie moim synom. Obiecałam im, że ich nie zostawię, że wyzdrowieję.

Przestałam być tylko mamą i żoną, zostałam pacjentką oddziału onkologicznego.

Guz został usunięty w całości. Przeżyłam… Przetrwałam długie leczenie i rehabilitację. Te trudne chwile dziś w mojej pamięci są jak zły sen. Dzięki lekarzom i wspaniałych ludziom, na których mogłam i nadal mogę liczyć, wróciłam do zdrowia. Rodzina, przyjaciele – wszyscy mnie wspierali. Znów mogłam cieszyć się życiem.

Aleksandra Białdyga

I tak było przez 6 lat. Do czasu kolejnego kontrolnego rezonansu, który miał się nie różnić niczym od poprzedniego. Myślałam, że czas działa na moją korzyść… Niestety nie. Guz odrósł - wznowa. Z przerażającą wieścią nadeszły kolejne – nie można wyciąć guza w całości, operacja jest obarczona poważnym ryzykiem, może skończyć się paraliżem… Miałam dwa wyjścia, zgodzić się na ryzyko albo czekać na śmierć. Ktoś chyba nade mną czuwał, bo operacja się udała… Wciąż mogę mówić i chodzić.

Druga walka z nowotworem jest jednak trudniejsza, bardziej zacięta, bo przeciwnik jest silniejszy… Tym razem była potrzebne dodatkowa broń, ta, które ostatnio udało się uniknąć… Chemia i radioterapia. I oto jestem – słaba, w chuście, zmęczona leczeniem, ale wciąż pełna woli, by żyć. Tym razem jednak potrzebuję pomocy… Mój organizm jest wycieńczony chemią i naświetlaniami, muszę go wzmocnić. Wspomagam się metodami z zakresu medycyny niekonwencjonalnej. Potrzebne są wlewy witaminowe, suplementy, oleje CBD, uśmierzające ból.

Kiedyś rytm mojego życia wyznaczała praca, posiłki, powrót dzieci ze szkoły. Dziś wyznaczają go godziny przyjęcia leków… To od nich zależy moje życie. Walce z moją chorobą jest podporządkowane życie całej mojej rodziny. Nie pracuję, nie mogę… Życie wygrało z pracą, wiec nasze finanse są bardzo ograniczone. Nie mamy już jak zapłacić za leczenie, wzięlibyśmy kredyt, pożyczkę, ale nie mamy zdolności… Dlatego zwracam się z nadzieją, że ktoś zechce pomóc mnie, mojej czteroosobowej rodzinie, że pozwolicie mi żyć, bo niczego innego nie pragnę.

Ola

10 233,00 zł ( 15,74% )
Brakuje: 54 776,00 zł
Wsparło 268 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0040568
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki