Rozdział UWAGA nowotwór

Zbiórka na cel: Krzesełko schodowe
Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 421 osób
9 894 zł (31%)

Andrzej Urbański

Warszawa, mazowieckie

Nowotwór rdzenia kręgowego, Oponiak mózgu

Rozpoczęcie: 13 Marca 2015
Zakończenie: 11 Czerwca 2016

W latach osiemdziesiątych zasłynął w czołówce polskiej kulturystyki. 40 lat minęło niczym jeden dzień. Pasja, to ona nadawała kolorowych barw jego życiu. Przełamywanie własnych możliwości, nieosiągalnych barier i ograniczeń własnego ciała miał we krwi. Duch niepokorny, nieustraszony. Legenda polskiej kulturystyki, dla wielu stał się ikoną do naśladowania, źródłem motywacji. W wieku 40 lat musiał pokonać coś więcej niż kolejne dodatkowe ciężary…

 

 

Zaczęło się bardzo niewinnie, jak każdy sportowiec swoje ciało i organizm znał doskonale. Od początku czuł niepokojące objawy, chociaż nawet przez chwilę nie pomyślał o najgorszym… Rok trwało "leczenie" w formie lżejszych treningów, rozluźniających masaży – winy szukał w przetrenowaniu. To nie było przetrenowanie – guz rdzenia kręgowego odcinka szyjnego. Nowotwór owinięty od wewnętrznej strony kręgów, schowany i niewidoczny podczas żadnego badania. Konieczna była operacja wycięcia guza oraz 3 scenariusze, które mogły czekać Pana Andrzeja „po”. Rozległość guza, lokalizacja mogły doprowadzić do śmierci na stole operacyjnym, w najlepszym wypadku do całkowitego paraliżu ciała, nieodwracalna przesiadka z nóg na wózek inwalidzki, i trzecia, o której nawet nikt nie wspominał: guz zostanie usunięty, a Pan Andrzej będzie powoli wracał do sprawności przed chorobą. „Nie wiedziałem, co wówczas bardziej paraliżowało moje ciało, wewnętrzny strach czy ucisk na rdzeń kręgowy nieproszonego gościa. Gdzieś w głębi duszy czułem, że rozstanie na czas operacji ze zrozpaczoną małżonką – nie będzie tym ostatnim”. „Do zobaczenia” z ogromnym optymizmem pożegnał panią Krystynę przed wyznaczoną linią. Linią, za którą dokonały się się cuda, bo nie da się inaczej nazwać tego, co dokonał lekarz, który precyzyjnie, nie uszkadzając żadnych struktur usunął guza na rdzeniu kręgowym.


 

Do sprawności po operacji była długa droga, ale motywacji nigdy nie brakowało. Wróciłem do moich największych pasji, już nie jako wyczynowy sportowiec, a człowiek który pomagał młodym ambitnym ludziom zdobywać szczyty – kontakt z ludźmi, niesamowita chęć życia i pozytywne myśli – to one wystarczyły, by na długie lata etap w życiu pod tytułem „nowotwór” schować gdzieś głęboko w szufladzie, bo zapomnieć tych bolesnych doświadczeń mimo usilnych prób się nie da.
 

 

Po 20 latach na lewej skroni pojawił się niewielki guzek, który nie znikał. Kolejny raz nikt z nas nie przypuszczał, że puszka Pandory otworzy ponownie szufladę z dopiskiem UWAGA nowotwór. Oponiak mózgu, guz wielkości 10 centymetrów zlokalizowany na skroni. Los w jednym życiu zapisał scenariusz na 2 różne nowotwory, w odległości 20 lat. Konsultacje i kolejna operacja wycięcia guza. Wybór specjalisty, do którego powinniśmy się udać, był oczywisty. Operacja przebiegła bez komplikacji, Pan Andrzej z nadzieją zaczynał spoglądać na rozpętane piekło, a po 4 dniach nastąpiło załamanie, po którym niemal dotknął śmierci. Krwawienie do mózgu wywołujące udar, niedowład spastyczny i ciężkie lekooporne zapalenie płuc prowadzące do sepsy. Już nie nowotwór zagrażał życiu Pana Andrzeja tylko powikłania, które mogły odebrać mu życie. Tym razem guz tak łatwo nie odpuścił. Dokładnie po 4 miesiącach, kiedy Pan Andrzej zaczynał samodzielnie stawiać pierwsze kroki, guz zaczął odrastać. Konieczna była kolejna operacja, która odbyła się w styczniu. Guz został wycięty całkowicie, przewaga nad nowotworem wróciła, tylko sprawność fizyczna już nie. Wiek nie ten, ciężar podwójnej choroby i powikłania sprawiły, że Pan Andrzej samodzielnie nie może stanąć na nogi. „Choroba nie może mnie pokonać” – pewnie, choć z ogromnym wysiłkiem każdego dnia powtarza. Jak tylko powrócą siły pragnie (małymi kroki, gdyż doskonale wie, że sukces to lata pracy, a nie jednorazowy wyskok) znowu stanąć na nogi.



 

Aby łóżko i pokój, który stał się całym domem, nie stał się więzieniem, potrzebne jest krzesełko schodowe, dzięki któremu na wózku inwalidzkim będzie mógł wyjść na spacer, na kontrole do specjalisty. Sprawność fizyczna wraz z wiekiem, niezależnie od stanu zdrowia, maleje. Śladów po nowotworze nie da się wymazać, samodzielne wejście na piętro jest nie lada wyzwaniem, dlatego od 10 lat przy schodach było zamontowane krzesełko schodowe, by Pan Andrzej „samodzielnie” potrafił wejść na pierwsze piętro. Niestety, to, które posiada już od 10 lat, zostało zużyte i ze względów bezpieczeństwa nie powinno być używane.
 

 

Największą karą dla zbrodniarza jest więzienie. Największą karą dla sportowca jest brak ruchu, uziemienie w czterech ścianach, które potrafi doprowadzić do rozpaczy, nawet tego najsilniejszego, odbierając resztki sił. Skazany przez nowotwór za niewinność, przykuty do łóżka. Jeden rozdział z dopiskiem nowotwór przeżył, pokonał, wygrał. Z upływem lat, poza swoją ogromną determinacją potrzebuje naszej pomocy do obrony, by zapisany gdzieś na górze dla niego drugi rozdział zamknąć z dopiskiem "wygrany".
 

AKTUALIZACJA 22.10.2015:

Pan Andrzej kontynuuje intensywną rehabilitację. Za nami pierwsze sukcesy: samodzielnie potrafi utrzymać w ręce kanapkę, drgnęły też nogi. Choć wszystko okupione jest niezwykłym bólem, dla nas to ogromna radość. Jeszcze nie wszystko stracone. Nie ustajemy w walce o zakup krzesełka schodowego dla Pana Andrzeja.

Ładuję...

40 zł

CzystaWoda.pl

2 darowizny na tę zbiórkę, ostatnia
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 421 osób
9 894 zł (31%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość