
Aneta nie ma już sił... Potrzebna Twoja pomoc!
Cel zbiórki: Zakup elektrycznego wózka inwalidzkiego i seria turnusów rehabilitacyjnych
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Zakup elektrycznego wózka inwalidzkiego i seria turnusów rehabilitacyjnych
Aktualizacje
Mam już wózek elektryczny!
Kochani,
jak widzicie na zdjęciu, udało mi się już kupić wózek elektryczny, który jest dla mnie ogromnym ułatwieniem. Dzięki niemu będę mogła przemieszczać się na dłuższe dystanse bez obawy, że zabraknie mi sił w rękach.

Jednocześnie proszę o dalszą pomoc w sfinansowaniu rehabilitacji. To jedyna szansa, żeby to moje bardzo już zmęczone ciało jeszcze pobudzić i zmobilizować do służby. To dla mnie ogromnie ważne, żeby tej rehabilitacji nie zaprzestać!
Aneta
Opis zbiórki
Choroba odbiera mi sprawność i możliwość normalnego funkcjonowania. Dzięki wielu ludziom dobrej woli przeszłam w lutym operację kręgosłupa, która odbyła się w prywatnym szpitalu, nie przyniosła rezultatów, a wręcz mnie unieruchomiła. Mam dość życia w tym stanie. Nogi są słabe i nie mogę na nich stać. Zamiast tego wiszę przy balkoniku na rękach, które mają już dosyć. Mój mąż musiał zwolnić się z pracy, żeby się mną opiekować. Proszę o pomoc. Potrzebuję funduszy na dalszą rehabilitację, bo nic innego mi nie pozostało...

Nie mam zbyt wielu centymetrów wzrostu, a przez to cieszę się z każdego. Urodziłam się z karłowatością przysadkową, od zawsze byłam najmniejsza wśród rówieśników. Wielokrotnie zadawałam sobie pytania: dlaczego ja? Dlaczego jestem taka mała? Ludzie wytykali mnie palcami, mówiąc: zobacz, karzełek idzie…
Skończyłam szkołę, poszłam do pracy. Na szczęście nigdy ze względu na swój wzrost nie byłam dyskryminowana. Miałam w sobie ogromną chęć pokazania całemu światu, że choć jestem mała, to wiele potrafię. Zaczęłam uprawiać trójbój siłowy, podnoszenie ciężarów. Niestety, szybko organizm odmówił posłuszeństwa. Słaby kręgosłup, nogi jak z waty… Podjęłam walkę. Lekarz za lekarzem, wizyta za wizytą. Rehabilitacja stała się moją codziennością…

W 2006r. poznałam męża, rok później się pobraliśmy. Znaleźć faceta, który pokocha cię taką jaką jesteś — bezcenne. Mijały dni, lata a ból wciąż nie znikał… Kolejne turnusy, kolejne nieprzespane noce. Każdy ruch nogami powodował ogromne cierpienie, które z czasem stało się nie do zniesienia i zdecydowałam się na operację. Listopad 2014r. Wielkie nadzieje, że wreszcie moja katorga się skończy. Zabieg chirurgiczny kregosłupa na odcinku L-S. Następnie kolejne porcje rehabilitacji i nauka chodzenia. Wróciłam do pracy, ale wciąż musiałam podpierać się kijkami…
Choroba postępuje… Bez kijków nie jestem w stanie już nawet samodzielnie stać, o chodzeniu nie wspominając. Co ja bym zrobiła bez męża… Pomaga mi we wszystkim, nawet przy korzystaniu z toalety, czy kąpieli. Sama po prostu nie dam rady. Tak bardzo chciałabym być znowu samodzielna. Zdrowie najbardziej się docenia, kiedy zaczyna go najmocniej brakować. Ono nigdy nie było moją silną stroną, ale teraz szczególnie dotkliwie odczuwam jego deficyt. Czy jest dla mnie jakiś ratunek?

Przeszłam operację — mikrodekompresję L4L5 i L2L3. Mimo iż zabieg przebiegł, wszystkie moje dolegliwości nie odeszły jak na pstryknięcie palcami. Dlatego raz jeszcze ośmielam się prosić o pomoc.
Płacze codziennie, bo kiedyś, mimo mojego niskiego wzrostu, biegałam, skakałam, cieszyłam się życiem, a teraz jestem zależna od drugiej osoby i potrzebuje ciągłej pomocy. Nie jest łatwo, prawdopodobnie nie wrócę już do pracy, ale chcę być jak najbardziej samodzielna i choć trochę zapomnieć o bólu. Nie przechodź obok mojej prośby obojętnie.
Aneta
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Robert10 zł
- Bartek50 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
