

Aneta – Mały Wielki Człowiek potrzebuje pomocy ❗
Cel zbiórki: Intensywna rehabilitacja na turnusach, terapia
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Intensywna rehabilitacja na turnusach, terapia
Aktualizacje
Bez środków, Aneta nie będzie mogła kontynuować rehabilitacji!
W ostatnią sobotę, 16 grudnia, wróciłam z turnusu rehabilitacyjnego w Złotowie. Był to naprawdę udany turnus i nie opuściłam żadnych zajęć!
Mam w sobie dużo radości, ponieważ mogę kopać w piłkę i wykonywać wiele innych ćwiczeń. Po każdym kolejnym turnusie jest coraz lepiej!

Nie chcę i nie mogę zmarnować tego, co już udało mi się wypracować. Bardzo ważna jest także dla mnie terapia oddechowa. Zapadająca się klatka piersiowa sprawia, że ciężko mi się oddycha...
Brak środków powoduje, że nie będę miała możliwości kontynuacji rehabilitacji. A ona jest dla mnie największą nadzieją... Proszę o pomoc!
Aneta
Płakałam jak dziecko, bo zabrano mi ostatnią nadzieję...
Dosyć już cierpień, dosyć wylanych łez. Chcę się uśmiechać, jak przed operacją i żyć normalnie, jak każdy.
Kto by pomyślał, że jeszcze niedawno trenowałam trójbój siłowy? Jeszcze kilka lat temu ćwiczyłam, pracowałam, poruszałam się na własnych nogach. Dziś jestem zdana na wózek inwalidzki i całodobową opiekę męża.

Jeszcze kilka miesięcy temu liczyłam na to, że być może, po kolejnej operacji kręgosłupa, wróci mi czucie w nogach. Tymczasem napięcie mięśniowe bardzo narasta i strasznie boli. Bez rehabilitacji mięśnie osłabną, a wtedy już nie wstanę nawet z łóżka.
Czucie w nogach nie wróciło, a chciałabym być choć trochę samodzielna. Swoje codzienne życie musieliśmy przeorganizować. W mieszkaniu pojawiły się urządzenia pomocnicze – na przykład podnośnik przy wannie. Cały czas muszę ćwiczyć mięśnie, niezbędne są masaże i innego rodzaju rehabilitacyjne zabiegi.

Jednak nie zrobię wokół siebie niczego bez wózka i bez pomocy męża. sama nie wstanę z łóżka, sama się nie ubiorę, nawet mam problem z uczesaniem. Mąż musi mnie przenosić. Niestety, jego praca przy mnie trwa 24h na dobę. To on się mną opiekuje najlepiej jak umie.
Tak bardzo chciałabym go odciążyć…

Za miesiąc są moje 46 urodziny. Marzę o odrobinie samodzielności w poruszaniu się, żeby wstać z wózka inwalidzkiego i iść… Ale to marzenie się spełni. Dlatego mam tylko takie życzenie, byśmy sobie z mężem jakoś poradzili z moją chorobą.
Powoli przyzwyczajamy się do tego, że rehabilitacja i wózek inwalidzki pozostaną z nami na zawsze. To nasza codzienność. Choroba postępuje, ze zdrowiem jest tylko gorzej.
Intensywna rehabilitacja to jedyna droga dla mnie. Proszę, nie przechodźcie obok mojej prośby obojętnie. Bądźcie ze mną w tej walce.
Aneta
Nowe informacje od Anety!
W ostatnim czasie odbyłam konsultacje w Zakopanem. Moje przypuszczenia stały się prawdą – moja sytuacja jest bardzo ciężka.
Lekarz przyznał, że skoro nie ma czucia w nogach i w zwieraczach to sama operacja kręgosłupa, wstawienie śrub nic mi nie da. Na pewno nie wróci czucie...

To ogromny cios prosto w serce. Płakałam jak dziecko, bo została zabrana mi ostatnia nadzieja. Teraz to Pan Doktor powiedział, że potrzebuje ciągłej specjalistycznej rehabilitacji, żeby mięśnie pracowały, żeby spastyka się nie pogłębiała, bo to teraz najważniejsze. Bez rehabilitacji mięśnie osłabną, a wtedy już nie wstanę z łóżka.
Marzę o samodzielnym życiu... Marzę, by nie być ciężarem dla mojego męża. Teraz gdy wiem, że jestem skazana na życie z wózkiem. zrobię wszystko, by mieć siłę na codzienne funkcjonowanie samodzielnie.
Pomożesz mi?
Aneta
Opis zbiórki
Długo zastanawiałam się, czy założyć kolejną zbiórkę. Cały czas walczę i szuka rozwiązania w Polsce. Mam zaplanowane 6 turnusów rehabilitacyjnych na 2022 rok, żeby wzmacniać mięśnie, bo moje małe nóżki nie chcą iść, ale sama nie dam rady za nie zapłacić. Dlatego raz jeszcze proszę o wsparcie... Oto moja historia:

Choroba odbiera mi sprawność i możliwość normalnego funkcjonowania. Dzięki wielu ludziom dobrej woli przeszłam w lutym operację kręgosłupa, która odbyła się w prywatnym szpitalu, nie przyniosła rezultatów, a wręcz mnie unieruchomiła. Mam dość życia w tym stanie. Nogi są słabe i nie mogę na nich stać. Zamiast tego wiszę przy balkoniku na rękach, które mają już dosyć. Mój mąż musiał zwolnić się z pracy, żeby się mną opiekować. Proszę o pomoc. Potrzebuję funduszy na dalszą rehabilitację, bo nic innego mi nie pozostało...
Nie mam zbyt wielu centymetrów wzrostu, a przez to cieszę się z każdego. Urodziłam się z karłowatością przysadkową, od zawsze byłam najmniejsza wśród rówieśników. Wielokrotnie zadawałam sobie pytania: dlaczego ja? Dlaczego jestem taka mała? Ludzie wytykali mnie palcami, mówiąc: zobacz, karzełek idzie…
Skończyłam szkołę, poszłam do pracy. Na szczęście nigdy ze względu na swój wzrost nie byłam dyskryminowana. Miałam w sobie ogromną chęć pokazania całemu światu, że choć jestem mała, to wiele potrafię. Zaczęłam uprawiać trójbój siłowy, podnoszenie ciężarów. Niestety, szybko organizm odmówił posłuszeństwa. Słaby kręgosłup, nogi jak z waty… Podjęłam walkę. Lekarz za lekarzem, wizyta za wizytą. Rehabilitacja stała się moją codziennością…

W 2006 r. poznałam męża, rok później się pobraliśmy. Znaleźć faceta, który pokocha cię taką jaką jesteś — bezcenne. Mijały dni, lata a ból wciąż nie znikał… Kolejne turnusy, kolejne nieprzespane noce. Każdy ruch nogami powodował ogromne cierpienie, które z czasem stało się nie do zniesienia i zdecydowałam się na operację. Listopad 2014 r. Wielkie nadzieje, że wreszcie moja katorga się skończy. Zabieg chirurgiczny kregosłupa na odcinku L-S. Następnie kolejne porcje rehabilitacji i nauka chodzenia. Wróciłam do pracy, ale wciąż musiałam podpierać się kijkami…

Choroba postępuje… Bez kijków nie jestem w stanie już nawet samodzielnie stać, o chodzeniu nie wspominając. Co ja bym zrobiła bez męża… Pomaga mi we wszystkim, nawet przy korzystaniu z toalety, czy kąpieli. Sama po prostu nie dam rady. Tak bardzo chciałabym być znowu samodzielna. Zdrowie najbardziej się docenia, kiedy zaczyna go najmocniej brakować. Ono nigdy nie było moją silną stroną, ale teraz szczególnie dotkliwie odczuwam jego deficyt. Czy jest dla mnie jakiś ratunek?
Przeszłam operację, jednak zamiast poprawy doszło do regresu. Mój stan się pogorszył i usiadłam na wózku... Dlatego nie mam wyjścia i raz jeszcze ośmielam się prosić o pomoc.

Płacze codziennie, bo kiedyś, mimo mojego niskiego wzrostu, biegałam, skakałam, cieszyłam się życiem, a teraz jestem zależna od drugiej osoby i potrzebuje ciągłej pomocy. Nie jest łatwo, prawdopodobnie nie wrócę już do pracy, ale chcę być jak najbardziej samodzielna i choć trochę zapomnieć o bólu. Intensywna rehabilitacja to jedyna droga dla mnie. Proszę, nie przechodź obok mojej prośby obojętnie.
Aneta
*Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową.
- Kinga50 zł
🌷
- Rybka20 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
Zdrowia 😇
- Paweł G20 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Patrycja20 zł
🥰